PDA

Zobacz pełną wersję : Rak płuc



Nie zarejestrowany
19-04-07, 18:05
trafilam na informacje ze po radioterapii radykalnej mozna poprawic natlenienie organizmu przez tzw tleno,terapie w czasie cwiczen dostosowanych do stanu zdrowia podaje sie tlen poprawiajac natlenienie organizmu uzyskujac w ten sposob lepsza wydolnosc organizmu ,niestety nie potrafie znalezc informacji czy ktorys osrodek onkologiczny czy rehabilit.prowadzi takaterapie i jakie sa ew.przeciwskazania prosze o informacjeI_

Nie zarejestrowany
02-11-07, 20:49
wszystkie wiadomosci sa na temat niedrobnokomorkowego raka pluc.Moj Tata chorowal na drobnokomorkowego.Przezyl 12 lat.Mial chemio i radioterapie.Po roku nawrot choroby,tym samym dostal silniejsza dawke wszystkiego.Potem zyl 12 lat.Zmarl z powodu krwotoku wewnetrznego.Peklo mu duze naczynie krwionosne i nikt z lekarzy nie raczyl nas o tym poinformowac ze taka moze byc tez przyczyna smierci..Prosze wiecej napisac na temat drobnokomorkowego raka pluc,przyczyny powstania,szans na przezycie,dlugosc zycia i mozliwe przyczyny smierci.Czy przez wznowe raka czy przez to ze organizm zatruty przez chemie i radioterapie nie mial sily juz walczyc?

Nie zarejestrowany
19-03-08, 09:58
jezeli jest cos takiego to i tak sie nie dowiesz bo jak czlowiek chce nawet zaplacic za badanie to i tak ma problem zeb uzyskac informacje w naszym kochanym kraju mozna tylko godnie albo i nie czekac na koniec swojego zywota pozdrawiam

Nie zarejestrowany
23-04-08, 16:51
na tych lujii palaczy szkoda otwierac nawet drzwi od szpitali niech na dworcu umieraja na raka

Nie zarejestrowany
18-09-08, 01:03
gdyby człowiek wiedział że sie przewróci to by usiadł!!!!!!!!!!!!!!!dziś sie dowiedziałąm że moja mama ma raka płoc i NIE JEST ŻADNYM LUJĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!jest moją kochaną mamą którą trace.........

Nie zarejestrowany
24-09-08, 12:47
mój tato też na niego cierpi, dowiedział się o chorobie trzy miesiące temu, odbiera chemioterapię co trzy tygodnie, ale niestety jak na razie poprawy żadnej nie ma, a lekarz odpowiada tylko że jeszcze za szybko aby cokolwiek powiedzieć, a widzimy że guz jest większy aniżeli był?

Nie zarejestrowany
03-11-08, 18:00
mój przyjaciel o chorobie dowiedział sie w połowie lipca2007r .pierwsza chemię(biała) zaczął brac we wrzesniu,dostał o ile pamiętam5 do połowy pazdziernika,przez cały listopad radioterapia i do kontroli 3.01.2008,niby ok.na poczatku lutego tk.klatki piersiowej,wynik pod koniec miesiąca zmniejszył sie o 2mm(przy rozpoznaniu miał5/4cm) i na tym koniec ;dostał skierowanie do por.pulmunologicznej skąd dostał inhalatory-dyski Flixotide500 i Serevent i tak wygladało jego leczenie w renomowanej klinice w Gliwicach.jak to określił lekarz rodzinny zastosowano spychoterapię.Na początku miał powiekszony tylko węzeł chłonny w śródpiersiu,przez kilka miesięcy czuł sie różnie ale od maja zaczął słabnąć i niknąć w oczach,mdlał nie miał w ogóle siły a do kontroli do Gliwic kazali mu przyjechac 29.08.08r Na początku sierpnia tak bardzo zle się czuł ze wzięli Go na oddział wewnetrzny szpitala miejskiego i co się okazało?przerzuty do nerki,watroby i mózgu.

Nie zarejestrowany
03-11-08, 18:10
ból,morfina,omamy,złość i odejście wczesnym rankiem+a w Gliwicach pewnie"czekają"?Żegnaj skarbie choć w moim sercu będziesz żył wiecznie,brakuje mi Ciebie.

Nie zarejestrowany
11-01-09, 13:41
Moja Mama tez miala raka pluc, z przezutem na watrobe i kregosub, zmarla , a lekarzy bym zajebal , poprostu olali ta cala sytuacje, odsylajac moja mame do domu, czyste skurwysynstwo jest w polskiej sluzbie zdrowia

Nie zarejestrowany
13-01-09, 11:22
Za mało uwagi pacjentom poswięca lekarz domowy.boja sie,ze z kazdym zleceniem na jakies badanie zubozeje im przychodnia.Ja bynajmniej tak to odczuwam.A przeciez gdyby dokladniej badali ludzi,większy odsetek byłby zdrowaszy.Ale co ich to obchodzi?Wysiedza swoje godziny w przychodni i po kłopocie.Trzeba byc zdrowym by miec zdrowie by móc leczyc się.

Nie zarejestrowany
31-01-09, 20:10
Czy ziarniniak bądź ziarniak to nowotwór ?

Nie zarejestrowany
02-02-09, 10:36
Nowotwor, ale nie zlosliwy, moja przyjaciolka to miala, najpierw lekarze ja nastraszyli, ze ma raka, po wycieciu guza okazalo sie, ze to "tylko" ziarniak. Skonczylo sie na operacji, zadnej chemii i naswietlan. To bylo rok temu, teraz raz do roku pownna robic przeswietlenia pluc- tak na wszelki wypadek i to wszystko.

Nie zarejestrowany
19-02-09, 18:00
Miałam wypadek ,bardzo silne uderzenie miedzy zebra .Poczatkowo nie bolało ale na drugi dzień wiłam sie z bólu .Udałam sie do chirurga .Ten omacał i powedział że to tylko stłuczenie i będzie coraz bardziej boleć .Bolało ze szkoda gadać .Podczas chodzenia czułam chlupkanie w płucu .Poszłam jeszcze raz do niego .Powiedział zeby brać silniejsze leki ,przeswietlenia nie zalecił bo szkoda 20 zł .Naiwnie zaufałam .Teraz zaczełam odpluwać kulki ropy wielkosci groszku .Poszłam prywatnie na przeswietlenie i sa zwłóknienia .ide na tomografie i pewnie czeka mnie operacja .Ile to bedzie kosztowało taki lekarz nie pomyslał załując 20 zł .Profilaktyka znacznie mniej kosztuje .Pózniej mówia ze brak pieniedzy a czyja to wina .

Nie zarejestrowany
05-04-09, 14:16
ty chlopaczek lepiej zachowaj sobie takie komentarze dla siebie.jezeli bedziesz kiedys w takiej sytuacji jak wiekszosc tu osob i zmuszony bedziesz patrzec jak ktos z twojej najblizszych powoli gasbie to moze wtedy sie wypowiedz.moj tatus ma raka pluc lezy teraz w pokoju obok i nie wiem jak dlugo dane mi bedzie sie nim cieszyc i tym bardziej teraz to co napisales rozsierdzilo mnie strasznie,bezduszny ch.....

Nie zarejestrowany
09-04-09, 17:00
niestety dzis lekarz wydał wyrok dla mojego Ojca - rak płuc. NIe nadaje się do zoperowania z powodu zainfekowania węzłów chłonnych, pozostaje tylko chemio i radio terapia ale to tylko przedłużanie niż sam ratunek. Więc zaczeło się odliczaie.....

Nie zarejestrowany
10-04-09, 12:35
mój tatko ma raka płuc dowiedziałam się tydzień temu,wczoraj wyszedł ze szpitala nadzieją była chemia dziś wiem ,że jej nie będzie...on sam nie wie co mu jest..jejku..co będzie dalej..?jak mało zrozumienia i wsparcia zwykłego współczucia jest obok nas.....

Nie zarejestrowany
15-04-09, 12:22
wszystko trwało 19 dni i odszedł...już świadomy..cierpiał te ostatnie godziny..Bogu dziękuje że tak krótko to trwało..jak to mówił "i po człowieku"umarł 13,04.. w sobote pogrzeb...dużo łez upłynie i dużo sił potrzeba...

Nie zarejestrowany
15-04-09, 22:04
wlasnie sie dowiedzialem ze mam raka płuc. co zrobic? mam 30 lat

Nie zarejestrowany
18-04-09, 23:53
Moj tata byl silnym czlowiekiem nie pamiętam czy w mojej ppamieci zachowal sie obraz jakiej kolwiek jego choroby poza ta ostatni ktora odebrala mu zycie... \Czerwiec 2008 rozpoznano u taty bolerioze pomino leczenia bole stawów nie ustępowały. Szukano przyczyny i wkońcu zdiagnozowano rak pluca prawego... To był pażdziernik kiedy się o tym dowiedziałam niewieżyłam w to!!! 20listopada tata miał operację wszyscy wierzyliśmy ze się uda niestety były już przerzuty... Po powrocie do domu ze szpitala nikt z nas nie potrafil mu powiedziec że nadal jest chory... Zkażdym dniem cierpiał coraz bardziej coraz bardziej stawał się bezsilny i poddawał się tej okropnej chorobie... 23grudnia dzień przed wigilią w ciężkim stanie trawił do szpitala... A potem było już tylko gorzej... Pamiętam dzień kiedy wychodząc od taty ze szpitala przytuliłam się co niego i powiedziałam: kocham Cię tato a on nawet nie wiem czy zrozumiał co powiedziałam i wtedy widziałam go ostatni raz zywego. Zmarł nad ranem we śnie po miesiącu pobytu w szpitalu tydzień przed moimi urodzinami... Ta choroba wykończyła go do tego stopnia że był w ostatnim okresie swojego życia wysuszoną rośliną. Patrzyłm jak umierał i nienawidziłam siebie że nie mogę mu pomóc ale jak ja mogłam mu pomóc skoro lekarze nie potrafili... Nie pożegnał się z nami nie dokończył tylu spraw... A dziś zakwitły tulipany które zasadził mojej córce... Tęsknię za nim i brakuje mi go kazdego dnia ale wierze ze tam mu jest lepiej wkońcu nic już go nie boli i nie cierpi... Będzie żył w mojej pamięci...

Nie zarejestrowany
19-04-09, 14:06
ni ma ratunku jezeli chodzi o raka drobnokomórkowego płuc to niestety jest wyrok.moja mama zachorowała w styczniu 2008 zmarła we wrzesniu po 4 cyklach chemii pierwotnej i jednym cyklu wtornej chemia niestety niszczy zdrowe organy przedluzajac troche zycie ale ogolnie to bardzo agresywna odmiana raka płuc spadaja leukocyty mikroelementy pojawiaja sie przerzuty bo ta forma szybko sie sieje wyjdzie z płuc idzie najczesciej do watroby kosci albo mózgu potem pojawia sie opuchlizna bo nerki juz nie pracuja takze czy bierzesz chemie czy nie w zaawansowanym stadium nie ma zadnego ratunku to niestety smutna prawda.

Nie zarejestrowany
19-04-09, 22:36
dokładnie rok temu przeszlismy to samo, Kami... Diagnoza 13.05 a 7.06 pogrzeb. Do dziś nie potrafię uwierzyć,że takie rzeczy się zdarzają, że medycyna w sprawie raka płuc jest tak bezradna.. Czy ktoś ma podobne doświadczenia, spostrzezenia???

Nie zarejestrowany
21-04-09, 10:10
moja mama choruje na raka i przeżóciło jej się na wężły chłone. 7 miesięcy temu jak poszła do chirurga to powiedział ze nie ma ratunku dla niej, przepisał jej tapletki wysłał ją na lasery, póżniej do szpitala i nic nie pomogło, a jak poszła w zeszłym miesiącu to jej powiedział jak by przyszła pani pół roku temu to bym panią wysłał na operacje. przecież pół roku temu powiedział jej ze nie ma ratunku dla niej. moja mama męczy się z tym już 7 miesięcy jest spóchnięta od piersi w góre. bardzo się z tym męczy. jej tata czyli mój dziadek też miał raka płóc moja mama sama go leczyła hubą z drzewa ale teraz tego się nie znajdzie w zadnym lesie i na zadnym drzewie jedynie w sklepie 100g za 50 złotych jest bardzo drogie ale dobre bardzo pomaga przy raku jeszcze lepiej niż tabletki! chciałabym jej pomóc ale nie wiem jak.

Nie zarejestrowany
22-04-09, 16:23
opieka zdrowotna jest pod psem, żeby dostać się do specjalisty czeka się miesiącami,pozdrawiam wszystkich .

Nie zarejestrowany
27-04-09, 16:30
stwierdzono u mojego taty naciek na płucu mam mieć robiona bronkoskopie czy ten naciek jak to stwierdzili to rak powie ktoś mi

Nie zarejestrowany
29-04-09, 17:18
tak, zmiany naciekowe to nowotwór, przykro mi

Nie zarejestrowany
04-05-09, 12:16
dziękuję za odpowiedż
czy w tej sytuacji jest konieczna bronchoskopia czy coś to zmieni
taka choroba długo sie rozwija t.z. trwa

Nie zarejestrowany
06-05-09, 12:27
bronchoskopia pozwoli ocenić w jakim stadium jest choroba i jaka metodę leczenia zastosować.Rak tego typu rozwija się powoli ale jak póżno się go wykryje to szanse..tak było z moim tatą:( jak pisałam wcześniej wszystko trwało 19 dni..ale myśle że będzie ok..pamiętaj trzeba zawsze mieć nadzieje i walczyć..trzymaj się pozdrawiam..

Nie zarejestrowany
06-05-09, 23:39
nie wiem nie wiem co powiedzieć po Twoim komentarzu tylko tyle że jest to smutne w jak krótkim czasie straciłaś tatę.
mam cały czas nadzieję że będzie dobrze dodam tylko że mama moja też ma raka kości muszę jakoś to wszystko przetrzymać i wierzyć mocno że będzie ok
smutne to nasze życie pozdrawiam

Nie zarejestrowany
13-05-09, 16:53
I mój tato ma nowotwór płuca .Co ciekawe miesiąc temu miał rozm. 20mm ...teraz 55 na 87 mm Od 30-tu lat nie pali,wesoły kochający ojciec i dziadek. Ja tam sie nie poddaje rozpaczy,jutro ma konsultacje z torakochirurgiem. Jeśli sie okaże , że jest źle , to zmieniamy dietę , kupuje noni,kiwi i mnóstwo warzyw i owoców i będziemy się bronić...całą rodziną.

Nie zarejestrowany
14-05-09, 22:53
Kochani
Moja mama tez ma raka, może nie płuc ale piersi..walczymy.
Powiem Wam tak, może to nie pocieszenie na tą chwilę, ale przyjdzie taki dzień i taki ktoś kto zwalczy to raczysko i bedzie uleczalny jak katar... może za 2 lata, może za 200 lat, ale przyjdzie jego kres.

Nie zarejestrowany
18-05-09, 14:58
a ja sie dowiedziałam dzisiaj ze tata ma guza,nie wiem co dalej...

Nie zarejestrowany
18-05-09, 14:59
to jest guzna plucach...ma opuchnieta buzie i szyje...

Nie zarejestrowany
19-05-09, 12:00
witam, moj maz tez mial raka, usunieto mu pluco prawie dwa lata temu potem byla radioterapia. przez pol roku ok, potem byl przerzut na mozgu. operacja naswietlania chemia wszystko bylo. jakies piec mesiecy spokoju a teraz znow przerzut na mozg. teraz zaczynam dopiero sie bac, nie wiem co dalej...

Nie zarejestrowany
20-05-09, 11:15
mój tata tez zmarl na tak tylko tydzien byl w szpitalu a dwa dni przed smiercia dowiedzial sie ze to rak ... lekarz rodzinny mowił ze ma problemy z dyskiem ... I teraz sie zastanawiam na co my placimy skladki jak i tak lekarze nie umieja nam pomoc

Nie zarejestrowany
27-05-09, 21:01
Czytam te wszystkie komentarze i strach mnie ogarnia..moja mama pali juz dobre 15 lat i wogole sie nie bada:( mowilam jej tyle razy zeby poszla sie zbadac ale ona nigdy nie ma czasu..kiedys miala polipy w przelyku ale na szczescie nie bylo to rakotworcze...nie wiem jak ja przekonac:(((

Nie zarejestrowany
05-06-09, 21:59
tydzień temu mój tato wyszedł ze szpitala
wyniki są bardzo dobre nie ma raka

Nie zarejestrowany
07-06-09, 15:31
Przestalam palic 23 lata temu ( synek mi mowil: Mamusiu nie pal , nie chce zebys umarla). Poszlam do lekarki na akupunture na kregi szyjne i napomknelam, ze slaba jestem i mi swiszczy w klatce piersiowej. Madra lekarlka wyslala mnie na przeswietlenie no i rak byl. Wycieli jeden plat, nie rozszedl sie. Po 3 latach zaczelam czuc sie znowu dziwnie i to swiszczenie wrocilo no i znowu zanalezli nowego raka po drugiej stronie. Znowu operacja. Ile jeszcze razy bedzie mnie ten rak atakowal, pewnie jestem za slodka. Juz nie chce nowej operacji, a tu zaczyna mi swistac w plucach znowu...

Nie zarejestrowany
16-06-09, 14:32
Mój tata tez ma gruczolakorakaG3-dowiedzieliśmy się w marcu-ciągle walczymy.jest po chemii,operacji nie będzie,bo węzły zaatakowane i teraz naświetlania będą.
Jestem zapisana na forum onkologicznym i tam bardzo dużo się dowiaduję.
Pozdrawiam!

Nie zarejestrowany
22-06-09, 11:35
ILE TRWA operacja? i kiedy można i októrej godzinie można podjąć operacje?

Nie zarejestrowany
23-06-09, 16:26
moja mama ,która nie paliła, nie przebywała w otoczeniu palaczy miała raka płuc, diagnoza w październiku, śmierć w lutym następnego roku, brała chemię, która ją bardzo męczyła, dzisiaj ja po badaniu tomografem dowiedziałam się, że ON ma 3 mm w lewym płucu, nie wiem czy to początek końca

Nie zarejestrowany
24-06-09, 09:34
Mój tata ma raka. Diagnoza z 22.06.2009r. Lekarze leczyli go na cukrzycę. Mam żal. Nikt w ciągu ostatniego roku nie traktował jego dolegliwości poważnie. Zrobili to w końcu lekarze ze szpitala w Kołobrzegu. Dziękuję im za to. Chciałabym wyć ale nie mogę, już nie mogę. Jutro jadę się z nim zobaczyć, byleby nie ostatni raz.

ozdanowicz
24-06-09, 10:44
Poczekaj jeszcze na wynik, jaki to rak, może nie złośliwy. U mnie okazal sie nie zlosliwy. Chociaz wszyscy lekarze starszyli mnie, po badaniu guza (juz po wycieciu) okazalo sie na szczescie, ze to nic zlosliwego. Operacje mialam 1,5 roku temu i narazie jest dobrze. Pozdrawiam i modle sie za wszystkich, zeby okazalo sie tak pozytywnie jak u mnie.

Nie zarejestrowany
26-06-09, 20:25
Moja 15-letnia koleżanka pali od 2-3 lat. 2-3 miesiące temu lekarz [podobno] stwierdził nowotwór płuc.Brała jakieś leki i zastrzyki. Ale od pewnego czasu jest coraz gorzej bolą ją płuca i pluje krwią...Nie ma w domu najlepszej atmoswery...i nie chce powiedzieć o tym rodzicą...zaufała mi i prosiła żebym nikomu o tym nie mówiła...ale przecież ona może umrzeć!!! Co robić?!

ozdanowicz
29-06-09, 11:30
Na nowotwor pewnie lezalaby w szpitalu i brala chemie. Pluca nie bola, a plucie krwia moze tez swiadczyc o gruzlicy albo przechodzonym zapaleniu pluc. Po pierwsze twoka kolezanka powinna rzucic palenie, a po drugie isc do lekarza!

Nie zarejestrowany
29-06-09, 17:24
rak to okropna choroba.Dlatego uwarzam ze nalerzy robic co w naszej mocy aby niedopuscic do niej.Moj tata zmarł na raka 10 mc od postawienia diagnozy .do konca bylismy z nim

Nie zarejestrowany
15-07-09, 09:31
witam od jakiegos czasu mailem problemy z oddychaniem trwalo to 2 dni gora tzry pzoniej zaczelo mnie bolec prawe pluco ale mnie bolalo zawsze w nocy bo w dzien chyba tak o tym nie msyalem przestalo na jakis tydzien i teraz znow boli tak bardziej o gory mam 17 lat ojeciec wie zze pale mowilem mu czy to mozliwe ze to rak pluca on mowi ze rczej nie... ja siedzilem troche na forum i czytalem mysle ze kazdy mzoe dostac raka ale do lekarza i tak nieche isc boje sie po co isc do lekazra skoro wyda na ciebiw wyrok? i mam sie dowiedziec ze zostalo mi 2 miechy zycia nie wiem co robic juz sam ;/ wolal bym wiedziec ale.... boje sie doradzicie mi? a tat jak sie pyta czy juz dobrze to mwoie ze tak ale boli:<

Nie zarejestrowany
15-07-09, 09:37
aha zapomnialem dodac ze pale z 4 lata i raczej nie mam objawow typu krwiplucie chrypka czy kaszel poprostu boli ;/ a mamie nie powiem bo ma dosc problemow.... mozliwe ze to jakies zapalenie czy cos? czekam na wasze zdanie :*

ozdanowicz
15-07-09, 10:38
Rak płuc na początku nie boli. A dla pewności idź do lekarza bo to może być coś innego co trzeba wyleczyć.

Nie zarejestrowany
17-07-09, 23:34
Na raka nie ma rady, noni nie pomaga, nie wiedzialem że tak szybko działa, wykryty w lutym a dzisiaj pogrzeb ojca, teraz już wiem że się nie wygra można tylko przedłużać życie

Nie zarejestrowany
26-07-09, 18:26
Moja Mama żyła 1,5 roku od postawienia diagnozy. Ze względu na różne choroby mogła mieć zastosowaną tylko radioterapię. Zmarła a przyczyną był krwotok wewnetrzny.Nie można Jej było udzielic żadnej pomocy.

Nie zarejestrowany
29-07-09, 19:30
Witam wszystkich palaczy. Jesteście potencjalnymi pacjentami Onkologii. Rak płuc jest typowym rakiem tytoniozależnym.Umiera mój brat i siostra rak został wykryty 6 miesięcy temu.Kładziecie się do trumny z papierosem

Nie zarejestrowany
05-08-09, 18:53
badanieTK klatki piersiowej wykonano bez i po i.v podano kontrast skonsolidowany naciek,o niejednoznacznym charakterze dotyczy obwodowej czesci seg 1/2 plata gornego pluca lewego,siega on do oplucnejtylnej i bocznej sciany klatki piersiowej od pobliza szczytu w dol,na szczelinie miedzy platowej do regionu pogranicza segmentow gornych i jezyczka przy scianie bocznej,smugi zageszczen przez szczeline miedzyplatowa siegaja w szczyt seg 6 plata dolnego,struktura nacieku jest niejednorodna, wciagnieta oplucna pogrubiala,zachowujace upowietrzenie w zakresach nacieku oskrzeliki sa miejscami nieco rozstrzeniowo pociagane
pozdrawiam

Nie zarejestrowany
04-09-09, 23:38
no ładnie a ja sam pale ale wole przestac wlasnie ze zwzgledu na teog raka pluc o ile po roku palenia jeszcze sie nie rozwinąl.{ktos wie?dodam ze wypalilem ich niemalo]gdybym nie byl taki glupi i nie poddal sie naciskowi po ktoryms razie mialbym teraz calkiem zdrowe pluca..trudno lepiej poźno niz wcale zycze ludziom ktorzy maja z tym problem by udalo im sie rzucic palenie.ps a jak ktos musi palic to elegancko cygarko bez zaciagania sie dymem byle raz na jakis czas nie codziennie bo rak jamu ustnej takto grozi

Nie zarejestrowany
08-09-09, 14:59
mam lat 19 i boli mnie glowa a dokadnie ta zylka obok skronia i pluje z rana krwia

Nie zarejestrowany
13-10-09, 11:40
mam mamę w szpitalu na zapalenie płuc opłucnej i ma wodę w opłucnej ściągnęli jej aż dwa cm więcej nie dali rady wkuwali się czterokrotnie,pani ordynator podejrzewa nowotwór wczoraj miała bronchoskopię i tomograf na pewno 20 lat paliła ,często chorowała na zapalenie oskrzeli,teraz nie ma apetytu boję się co robić w czwartek pani ordynator już wszystko nam powie proszę co o tym myślicie?

Nie zarejestrowany
17-10-09, 22:33
Flavon zatrzymuje rozwój komórek rakowych ?
PRAWDA CZY FALSZ - pytnie do expertów

Nie zarejestrowany
20-10-09, 20:00
moja mama choruje już 20 lat na cukrzycę od 9 na udar mózgu . ciągle zle się czuła .mówiła to lekarzom o oni że to powikłania chorobowe. niestety 6 08 09r okazało się że to nowotwór złośliwy płuca lewego z przerzutami do całego układu kostnego .i kogo mam tu obwiniać.samą siebię,czy tych konowałów

Nie zarejestrowany
10-11-09, 15:20
mój wujek jest chory na raka płuc, już ponad 4lata wiec i tak do tej pory jakoś się trzymał . wszyscy się dziwili bo tryb życia to bardzo zły prowadził. teraz jest w szpitalu i czeka na śmierć , bo lekarze już mu nie mogą pomoc tylko mogą uśmierzyć mu ból.. on nie ma nikogo oprócz mojej mamy i babci a że mieszkał ze mną i moją rodzinna to jest dla nas straszne przeżycie.

Nie zarejestrowany
17-11-09, 21:18
Witam!
U mojej mamy 7 miesięcy temu wykryto drobnokomórkowego raka płuc,przeszłą 6 cykli chemioterapii,to było dla niej strasznie cięzkie.No ale nasza całą rodzina wspierała ją,i pomagalijak mogli!No i po chemi,nadeszłą dobra wiadomość raka w płucu już nie ma,zniknoł!!Byłam szczęśliwa.Mama pojechała na profilaktyczny tomograf głowy.I wtedy ten wynik,świat się zawalił,z płuc przeżucił się do mózgu aż 6 razy.Mamusia jest bardzo dzielna,ma już za sobą 5 radioterapii,za 5 tygodni będziemy wiedzieć czy naświetlania pomogły.Najważniejsze jest,żeby się nie załamywać!!

Nie zarejestrowany
09-12-09, 20:54
Witam. Dzisiaj dowiedziałam się, że moja babcia ma raka płuć nawet dwóch płuc, i guza przy tchawicy przez którego może sie udusić. Rok temu leżała 3 miesiace w szpitalu, z czego 2 była w śpiączce, 5 razy miała wyjmowane jelita i czyszczona. Paiła chyba od ponad 40 lat i widziałam jak te całe płyny z jej płuc schodziły był to taki dziwny ciemny kolor. Było to cos okropnego. A teraz zastanawiam sie ile jeszcze czasu jej zostanie? Ludzie na prawde nie palcie. Bo póxniej sa takie skutki.!!!!!!!!

Nie zarejestrowany
19-12-09, 19:29
moja mama wlasnie dostala wyrok ...jest 3 lata po usunieciu piersi i niby wszystko bylo dobrze wciaz sie skarzyla ze boli ja w piersiach i ze ciagle ma kaszel ale lekarze olewali ja jak tylko mogli...a dzisiaj juz wimy rak przerzucil sie na pluca i stad tak sie czula...gdybym mogla to wbila bym ktoremus noz w plecy....jak mozna tak traktowac ciezko chorych ludzi!!!skandal to malo powiedziane...LEKARZE zastanowcie sie powaznie nad soba ...moze nalezy zmienic zawod????

Nie zarejestrowany
29-12-09, 03:36
w lutym minie 2 lata od rozpoznania choroby.Dostalam 5 chemioterapii i rak zniknal,potem dostalam okolo 50 radioterapii.Po pol roku znalezli przerzut w obojczyku,nastepne 4 chemie i ponad 40 radioterapii.Na razie czuje sie dobrze,nie biore zadnych lekow jakkolwiek czuje skutki brania chemii.
Jest to rak drobnokomorkowy.
Walcze i jestem pozytywnie nastawiona,a nawet wierze ze z tego wyjde :))

Nie zarejestrowany
29-12-09, 20:34
Mój tata ma niestety- tego złośliwego sublokatora w sobie. Lekarze leczyli go na kręgosłup, robił prześwietlenia i nic nie wyszło. Dopiero jak trafił do szpitala to okazało się- że to niestety rak. Od płuc sie zaczeło- obecnie jest wszędzie- strasznie cierpi- on nie wie- bierze obecnie morfinę i sterydy.. a wszytso zaczeło sie od słynnego łożka CERAGEM!!!!!! ludzie omijajcie te łóżka z daleka! to zabójca!!!! pozdrawiam... smutno mi..

Nie zarejestrowany
30-12-09, 15:31
moja teściowa zmarła na raka gdyby poszła wcześniej to by żyła

Nie zarejestrowany
31-12-09, 00:27
Czy Avastin i Tarceva sa powszechnie stosowane w polskich szpitalach?

Nie zarejestrowany
31-12-09, 01:04
Bardzo, bardzo dziekuje Ci za ten wpis!!!
Moja mam rowniez choruje na raka drobnokomorkowego pluc. Lekarz powiedzial, ze niestety nie jest to poczatkowe stadium choroby, ale nie powiedzial tez, ze jest zle.Mama od razu skierowana zostala na chemioterapie. Przeszla to bardzo dobrze, lekarz byl zadowolony z wynikow. Potem radioterapia. To przeszla gorzej. Poparzenia zolatka i przelyku. Nie mogla jesc, schudla. Teraz, po kilku tygodniach od naswietlania, przybrala na wadze. Po obu terapiach widac bylo postepy, recesje choroby.Lekarz jest zadowolony z leczenia.
Wszyscy jestesmy pelni nadziei na wyleczenie. Staram sie pozytywnie myslec. Kazdego dnia wyobrazam sobie jak mama staje sie zdrowsza, jak jej organizm zwalcza chorobe, jak chore komorki zanikaja. Modle sie o to. Wiem, ze bedzie dobrze. Trzeba wierzyc! Trzeba miec w sobie silne wyobrazenie wyleczenia! Dziekuje Ci Basiu za twoj niesamowicie pozytywny list!!!

Nie zarejestrowany
06-01-10, 21:18
Mój bliski kuzyn 2 lata temu jak został szczęśliwym tatą!Dziś już wiemy że te święta były jego koszmarem z diagnozą nowotwór płuca.Guz w ciągu miesiąca urósł do rozmiarów 9/11 cm. z uciskiem na aortę.Jak mamy dać nadzieję kiedy to 100% zabójca?!

Nie zarejestrowany
07-01-10, 19:37
Maju, ja też łączę śmierć bliskiej osoby z CERAGEM. Odezwij się, proszę:tukidydes@vp.pl

Nie zarejestrowany
08-01-10, 08:57
kilka dni temu dopadlo mnie przyziebienie. wczoraj i dzis czuje takie "tepe" klucie w prawym boku na wysokosci serca. po przeczytaniu tego artykulu chyba nie dostane innej diagnozy jak ta najgorsza. doslownie wszystko sie zgadza. pale jakies 10 lat a mam 25, zaraz wskakuje w auto i jade zrobic sobie rentgena. trzymajcie kciuki!

Nie zarejestrowany
09-01-10, 14:47
Moja mama od diagnozy drobnokomórkowego raka płuc zmarła w ciągu 2 tyg...parę dni po chemioterapii.
Dzień przed śmiercią zapadła w śpiączkę :(
27.LUTEGO MINIE ROK
serce moje pęka....brak mi mojej mamy bardzo. była bardzo kochana

Nie zarejestrowany
12-01-10, 00:50
u mojego taty zdiagnozowano raka dzień po jego urodzinach 13 lutego 2009 brał hemie radioterapie dwie na mózg bo były już przeżuty czuł się dobrze niestety choroba tak postąpiła ,że wszystko rozegrało się w ciągu 9 dni przestał w tym czasie chodzić nawet siadać zmarł 3 grudnia o 5 rano miał 59 lat i tyle planów na przyszłość niestety nie było pomocy zrobił się krwotok z płuc , to choroba całej rodziny depresja chorego tyle nie przespanych nocy ,wypitych kaw wspólnie ,tak strasznie mi przykro kochany tatulku nie znajduję słów aby opisać jak bardzo boli jak bardzo tęsknie . tatulku to ja Twoja dzidzia

Nie zarejestrowany
12-01-10, 22:17
Tomek..musisz zyc..dla mnie...

Nie zarejestrowany
17-01-10, 01:00
Jak mozna dopomoc choremu na raka? Co zastosować, aby nie zadusił się?Chory ma suchy kaszel, ktory nasila się wieczorem i w nocy. Chory objęty jest domową opieką paliatywną.

Nie zarejestrowany
18-01-10, 03:49
od 36-ciu lat prowadze wlasna prywatna Klinike
9O% moich pacjentow z rakiem pluc,to palacze tytoniu.Moja pierwsza rada
1)rzucic natychmiast palenie papierosow . 2)badac co 3-4 lat klatke
piersiowa.W przypadku stwierdzenia raka nadajacego sie do operacji,
absolutnie natychmiast o p e r o w a c !O ile mnie wiadomo w Polsce
leczy sie raki pooperacyjne rpez zastosowanie chemii,jak rowniez
radioterapii.Kazdy lekarz o tym wie,ze przez zastosowanie chemioterapii
niszczy sie komorki rakowe,ale niestety rownoczesnie niszczy sie caly
organizm pacjenta.Chemia to mdlosci,bole oslabienie,strata wlosow
utrata odpornosci calego organizmu.Juz podczas moich studiow w
Ameryce w latach 7O-tych ,nieliczni lekarze byli pionierami biologicznej
terapii pooperacyjnej.Dzisiaj jest ta dziedzina ,zarowno w Europie
zachodniej,jak i w Ameryce szeroko rozpowszechniona.Do przeprowadza-
nia takich terapii biologicznych jest upowazniony kazddy lekarz,ktory
osiagnal fachowe wiadomosci z tejze dziedziny.Pozatem potrzebny jest
odpowiedni sprzet medyczny,oraz odpowiednie medykamenty ,ktore sa
nieodzowne do wykonania takiej terapii.Terapia biologiczna nie ma zadnych negatywnych przeciwwskazan,nie niszczy dobrych komorek
w orgenizmie czlowieka,jest bezbolesna,pacjent czuje sie z dnia na ddzien silniejszy,nabiera apetytu oraz checi do zycia.Terapia biologiczna
zapobiega tworzeniu sie przerzutow na kosci,mozg,oraz watrobe.
Statystyka podaje,ze 95% chorych na raka,nie dostaje nowych przerzutow
o ile przejdzie pooperacyjna terapie tzw.alternatywna-biologiczna.
Moje dlugoletnie doswiadczenie z zakresu leczenia metoda biologiczna,
absolutnie potwierdza ta opublikowana statystyke..

Nie zarejestrowany
20-01-10, 11:28
badzmy dla siebie milsi. Ja też odliczam dni które mijają. Przykro słuchać złośliwych komentarzy.Całe życie byłam tylko biernym palaczem a dziś umieram na raka płuc i lekarze nie moga mi pomóc a najbliżsi ...... cóż ?

Nie zarejestrowany
20-01-10, 11:40
Współczuję ci po stracieMamy. A ja stoję w kolejce.... nie znam dnia ani godziny i to jest dla mnie przykre ,że moi bliscy nie chcą w to wierzyć a ja czuję ,że mmój koniec nadchodzi !!!!

Nie zarejestrowany
20-01-10, 19:51
witam wszystkich forumowiczów,,,U MOJEGO OJCA ZDJAGNOZOWANO RAKA PŁUC WE WRZEŚNIU 2009,OKAZAŁO SIĘ ŻE SA JUŻ PRZERZUTY DO MÓZGU..OPERACJĘ GŁOWY WYKONANO W PAŻDZIERNIKU...O DZIWO PO OPERACJI CZUL SIĘ ŚWIETNIE,ALE NIE TRWALO TO DLUGO PO DWUCH TYGODNIACH STAN SIĘ POGARSZAŁ Z DNIA NA DZIEŃ W TEMPIE SPRINTERSKIM,SZYBKO PRZESTAL MÓWIĆ CHODZIĆ A POTEM LOGICZNIE MYŚLEĆ I KONTAKTOWAĆ,,MĘCZYL SIĘ BIEDULA DO DZISIAJ ....O GODZ. 10.30 ODSZEDŁ W CIERPIENIACH....ZAINTERESOWANYCH TEMATEM PROSZĘ O KONTAKT POD FIDZIR@WP.PL MOŻE BĘDĘ W STANIE COŚ POMÓC W TYM OKRUTNYM TEMACIE...

Nie zarejestrowany
21-01-10, 17:38
Jesteś chora że tak mówisz? dlaczego stoisz w kolejce?ile masz lat?przepraszam za te pytania....Trzeba mieć nadzieję, są ludzie którym się udało.

Nie zarejestrowany
21-01-10, 17:41
A próbowaliście nawiżacz właczyć zeby parowało....może lepiej by się oddychało....moja mama miała rurki do nosa wsadzone z powietrzem....lepiej jej się oddychało....

Nie zarejestrowany
04-02-10, 14:00
5 lat temu nagle zasłabł mój wujek. Człowiek, który nigdy nie chorował i lekarzy omijał szerokim łukiem. Trafił do szpitala i po przeprowadzeniu szeregu badan okazało się, że to złośliwy drobnokomórkowy rak płuc. Lekarz stwierdził, że choroba jest już bardzo zaawansowana i jest to ostatnie stadium choroby, że zostało mu max 3 miesiące życia. Jako, że działo się to na Zachodzie, wujek nie musiał miesiącami czekać na objęcie leczeniem, dostawał kilka razy chemię, następnie profilaktycznie (bo nie było przerzutów do głowy) naświetlania na głowę. Ta ciągła walka trwała chyba 2 lata (miał żyć max3 m-ce). Póżniej co jakiś czas musiał się tylko zgłaszać na badania, zeby sprawdzić czy wszystko ok i nie ma jakichś przerzutów bądź wznowień choroby. Ostatnie takie badanie miał robione w lutym 2009 roku i wtedy prowadzący go onkolog powiedział, że nie ma żadnych śladów po jego chorobie i medycznie jest to niewytłumaczalne. Tak więc najważniejsza jest wiara, wiara i jeszcze raz wiara, że można wyzdrowieć. Lekarz nie jest Bogiem, on opiera się tylko na statystykach, swoim doświadczeniu takim czy innym. Ale do cholery ze statystykami, to jest nasze życie i nasza wiara. Powodzenia.

Nie zarejestrowany
09-02-10, 02:27
Mieszkam w Düsseldorfie od lat 18-tu.Przed trzema laty zachorowalam na raka pluc.Bylam operowana,aponiewaz nie chcialam pooperacyjnej
chemioterapii,wiec zglosilam sie do Dr.Gordona,ktöry jest tutaj bardzo
znany z udanych leczen raköw pooperacyjnych.Bylam leczona metoda
alternatywna-biologiczna,ktörej celem jest wstrzymanie przerzutow
komörek rakowych do krwi..Wszystko jest teraz w porzadku,terapia sie
udala,jestem zdrowa.POniewaz wlasnie wczoraj bylam na badaniu
kontrolnym,,wiec zaraz tutaj podaje ten pozytywny wynik leczenia
biologicznego.Szkoda,ze w Polsce nie ma takich mozliwosci,bo przeciez
jest wszystkim wiadomo,ze chemioterapia niszczy zaröwno komörki
rakowe,jak i te dobre komörki.Poprostu chemia niszczy caly system
immunologiczny.No tak,ale kazdy pacjent ma prawo wyboru,co do
leczenia pooperacyjnego,kazdy ma swoje zdanie i swöj rozum.
Moim zdaniem,kazda terapia jest dobra,o ile pomaga i wyleczy.

Nie zarejestrowany
23-02-10, 23:43
Prawie 2 tygodnie temu zmarła moja mama na nowotwór złośliwy płuca!!! Lekarz rodzinny stwierdzil astmę i jakieś zwyrodnienie kręgosłupa!!! Wszystko trwało niecałe 3 miesiące,z czego 2 przeleżala w bólu,nie mogąc nic przełknąć i dusząc się! zastanawiam się czym sobie zasłużyla na takie męczarnie i znieczulicę lekarzy!!!!

Nie zarejestrowany
25-02-10, 14:46
cześc, u mojego dziadka (piekny wiek 85 lat) wykryto nowotwór płuc obecnie wielkość 5,5 cm (4 m-ce temu - 2,2 cm... szybko rośnie!!!), jest w tak niedostępnym miejscu, że nie mogą bez operacji stwierdzic jaki to typ nowotworu.. i chodź wiem (sporo sie naczytałam..) że rokowania są marne - wciąż mam nadzieję..... pozdrawiam wszystkich

Nie zarejestrowany
01-03-10, 15:39
DO " JA" , PROSZĘ SIĘ ODEZWAĆ , CO SIĘ DZIEJE Z tOBĄ ???????????????

Nie zarejestrowany
06-03-10, 00:01
Moja mama była chora na raka drobnokomorkowego.We wrześniu diagnoza,pażdziernik pierwsza chemia a w grudniu już niestety odeszła od nas.Z takim rakiem nie da się po prostu wygrać.

Nie zarejestrowany
10-03-10, 21:33
Witam mam ten sam dylemat co wy moi drodzy. mam 27 lat i od ponad pietnastu pale marihuane i papierosy z róznym natęzeniem ale i tak fajek wypalilem wiecej. Od okolo 2 tyg kłuje mnie w klatce piersiowej i mam ciężki oddech jutro ide do internisty po skierowanie na prześwietlenie i na inne badania płuc chociasz nie licze na zbytnią pomoc lekarzy bo to skończeni frajerzy którzy mają w tylku pacjentów i ich zycie siedzą w przychodniach i patrzą na pacjentów jak by byli tam za kare, ale nie bede sie na ten temat rozpisywal. Chodzi mi głównie o to ze to kłucie nie wzieło sie z nikąd i sam jestem sobie wińen, nie mam zapalenia pluc ani przeziebienia wiec obawiam sie najgorszego. Załuje ze zaczołem palić trawke i szlugi, ale najbardziej bedzie mi żal moich rodziców,którzy caly czas mi mowili nie pal!!!, ani szlugów ani ziola. Pól roku temu dowiedzieliśmy sie ze moj mlodszy brat popełnil samobojstwo, a teraz jak sie okarze że i na mnie przyjdzie czas to moi rodzice dostaną najśilniejszy cios jaki można otrzymać. Bo piszecie ze wasze Matki i Wasi Ojcowie umierają to przykre i wspólczuje im jak i wam, ale myśle ze w glębi serca waszych rodzicow i tak ciśnie sie taka myśl żebyście wy nie poszli w ich ślady. B najgorzej jest jak rodzic przychodzi na pogrzeb własnego dziecka a nie odwrotnie. W moim domu nigdy nie bylo używek a mimo to popadlem w nalogi i to najbardziej plugawe jakie mogą być. Nigdy nie bylem zadowolony ze swojego rzycia z powodow których tu nie będe opisywal bo zbyt durzo pisania bybylo i nigdy nie balem sie śmierci nawet wielokrotnie mowilem ze moge umrzec. A a teraz kiedy siedze i czytam co piszecie i czuje to klucie w klacie to zaczynam sie bać, Chcialbym dostać drugą szanse od Boga ale nawet jak sie okaże że bede mial raka to i tak kończe z tym szitem, Mimo wszystko lepiej Poźno niż wcale. Pozdrawiam i trzymajcie sie pamietajcie że papierosy to takie same narkotyki jak heroina trawa czy inne paskudztwa. Słurzą jednemu celowi żeby wykańczać ludzi. Ten kto jest głupi pujdzie z prądem a ten co ma olej w glowie nie zapali ścierwa nawet jak by mu za to placili.!!!!!

Nie zarejestrowany
15-03-10, 19:48
Witam.Mam 16 lat i od niedawna czuje dziwne klucie w klatce. nie jest ono czeste , ale zaczynam sie tym niepokoic. Do tego czuje cos na mostku , cos co czasami utrudnia mi przelykanie. od 3 msc-y pale papierosy , lecz nie wypalilem w swoim zyciu wiecej niz 100 papierosow. od 4 dni meczy mnie kaszel . Coraz czesciej tez boli mnie glowa. Czy w takim wieku moge miec raka? Czy powinienem isc do jakiegos specjalisty? prosze o pomoc :)

Nie zarejestrowany
16-03-10, 17:26
od miesiąca mi nie staje . nie wiem co sie dzieje skoro ogladam duzo pornosów i nic :( czy to od fajek czy to moze cos powazniejszego ehh :((( S.O.S

Nie zarejestrowany
16-03-10, 22:04
jak palisz od niedawna to raczej nic poważnego mimo wszystko idź do lekarza i NIE PaL niczego Bo jak coś sie stanie to sie nie odsanie ja paliłem sporo i teraz mam niezłe problemy dlatego Stanowczo nie polecam palenia

Nie zarejestrowany
17-03-10, 21:21
wescie sprubojcie ta metode gersona a takze zobaczcie jak zlikwidowaac komurki rakowe polcam rowniez sok z noni i miod manuka moze kums to pomoze

Nie zarejestrowany
18-03-10, 23:07
Dwa dni temu dowiedziałam się, że u mojego tata zostały wykryty guz na płucach. Jestem bardzo się martwi schudł kilo nie ma apetytu. Czeka na miejsce w jakiejś klinice pod ESSEN. Mój tata jest Niemcem i mieszka w Wuppertalu. Z uwagi na fakt, iż ja nie mówię w języku niemieckim a tata dobrze w języku polskim mam problem aby zrozumieć to co się dzieje. Boję się bardzo.

Nie zarejestrowany
19-03-10, 17:24
Czytam Magdalenko to co tutaj piszesz,rozumiem,bo sama to przeszlam
z moim bratem przed wieloma laty.Wtedy nie wiedzialam nic o leczeniu
pooperacyjnym,ktore ma za zadanie ;powstrzymanie przerzutow do
organizmu.Ja znalazlam Webseite tego doktora Gordona z Düsseldorfu,
jestem zaskoczona wynikami leczenia raka pluc po operacji.Zastanow sie
czy to nie byloby dobre dla Twego Ojca.Ja mysle,ze warto by bylo uzyskac
dokladne informacje od samego dr.Gordona.Zapytaj,to przeciez nic nie
kosztuje.Aha,ja Tobie podam jego Web:www.schmerzenzentrunm.de.
Jak Ojciec Twoj wroci po operacji do domu,to niech przeczyta w internecie
tam jest taki przypadek wyleczenia raka pluc pacjenta dr.med.Krügera.
Pozdrawiam ciebie serdecznie,a Ojcu Twemu zycze poprawy zdrowia !

Nie zarejestrowany
22-03-10, 23:27
powiem krotko nadzieja wszyscy o niej pisza ale tak naprawde to trzeba gromadzic sily do walki a potem dokladac wszelkich staran by wrocic do normalnosci rak to zwyciesca

Nie zarejestrowany
24-03-10, 17:16
Czy osoba mająca nowotwór lewego płuca i nie majaca żadnych przerzutów ma szanse na wyzdrowienie

Nie zarejestrowany
29-03-10, 16:26
...módlcie się za Nas, bo ja juz nie mam sił...

Nie zarejestrowany
07-04-10, 20:45
...zgasła 8 miesięca po wystawieniu diagnozy...

Nie zarejestrowany
07-04-10, 20:50
Sposobem na bezinteresowność lekarzy jest prywatyzacja "służby"(sic!) zdrowia. Przynajmniej nie będziemy olewani, bo będziemy płacili, proste.

Nie zarejestrowany
13-04-10, 21:08
dziś mija rok...i ciągle ciężko się pogodzić... :(

Nie zarejestrowany
19-04-10, 19:12
u mojego taty diagnoza nastapila dzisaj ma to cholerstwo o wielkosci 35mm za tydzien zaczyna chemioterapie boimy sie jest stres ale trzeba walczyc

Nie zarejestrowany
23-04-10, 15:16
moia mama choruie na raka plaskonablonkowy diagnoza zostala postawiona 5 kwietnia nie wiem jak dlugo zyie sie z takim rakiem co robic

Nie zarejestrowany
29-04-10, 20:51
mojasiostra jest chora na raka pluc jest juz po 4chemi ale bardzo sie zle czuje nie moze jesc ani pic chcialabym sie dowiedziec gdzie mozna kupic ten sok noni co to jest takiego moze ktos mi napisze gdzie go mozna kupi

Nie zarejestrowany
01-05-10, 03:29
jest noc... nie mogę spac bo właśnie wczoraj 30 kwietnia dowiedziałam się że mój tatuś ma "Zmiany nowotworowe" w plucu lewym. Modlę się i placze:-( Boze pomoż mojemu tatusiowi:-( spraw aby ten rak zniknął:-( błagam...

Nie zarejestrowany
03-05-10, 19:42
30 kwietnia przestało bić serce mojej mamy...
1,5 miesiąca temu wykryto u mamy guza na mózgu, lekarze twierdzili że operacja pomoże, choć nie dają 100% pewności że mama wróci do pełni sił. Miałam wielką nadzieję, że kiedy żegnałam się z nią 3 dni przed operacją wróci do domu równie uśmiechnięta jak z niego wychodziła.
Rzeczywistość okazała się tragiczna. Po rentgenie płuc okazało się że ten guz na mózgu to ''przerzut''. Mamusia przeszła operacje mózgu, jednak nie odzyskała przytomności... żyła nie pełne 3 dni. Tak trudno mi o tym pisać, nie mogę się pogodzić z tym że jej już nie ma wśród nas. Jednak dziękuję Bogu że odeszła z tego świata bez bóli, tego cierpienia. Czytałam wpisy osób, które cierpią równie jak bliscy, którzy żyją z tą chorobą. Gdy pomyślę, że tak też mogłaby cierpieć moja mama, na prawdę dziękuję Bogu że zabrał mamę do siebie. Jest ciężko ale wiem że ona jest tam szczęśliwa i nie cierpi. Współczuję tym osobą którzy zmagają się z tą straszną chorobą jaką jest nowotwór płuc i tym, którzy na co dzień patrzą i cierpią razem z nią.... BARDZO... :((((

Nie zarejestrowany
06-05-10, 17:08
ten sok co o niego sie pytasz mozesz kupic na WWW.EBAY.CO.UK.
WIEM CO PISZE BO MOJA MAMA TEZ MA RAKA PLUC Z PRZEZUTAMI I PIJE TEN SOK NONI.I JEJ TROCHE POMAGAL ALE JUZ SLABO POMAGA BO NA POCZATKU TAK POMAGAL ALE TERAZ TO AZ SIE BOJE JAK SLYSZE JAK SIE MECZY CIAGLY KASZEL ITD.CI CO SIE Z TYM SPOTKALI TO WIEDZA, ALE PRZEDE WSZYSTKIM TRZEBA WIERZYC ZE BEDZIE DOBRZE I ZE TEN SOK NONI POMOZE .
ZYCZE WSZYSTKIM DUUUUZO ZDROWIA

Nie zarejestrowany
06-05-10, 18:52
Moj ojciec ma raka pluc niedrobnokomorkowego z przerzutem na kregi szyjne i skore glowy. Lekarka 1 kontaktu z malym miasteczku twierdzila, ze to zwyrodnienie zamiast wyslac do specjalisty, a jak wyrosl guz na glowie, przepisala masc ichtiolowa zamiast wyslac do chirurga. Tym samym opoznila diagnoze choroby o ok. 3 miesiace, a to duzo, bo w ost czasie bole szyjne uniemozliwiaja chodzenie a na chemie czeka 2 miesiace (polska rzeczywistosc), a jakby od razu ojciec poszedl tam gdzie trzeba, juz by byl po chemii, i pewnie rak by sie az tak nie dal we znaki w kosciach. Moja rada, lepiej nawet isc prywatnie sie skonsultowac niz czekac, ze lekarz pierwszego kontaktu pomoze... Zwlaszcza we wsiach i malych miastach, lekarze sa niedouczeni, bagatelizuja sprawe,,, zapisujac masc ichtiolowa na guza nieznanego pochodzenia w XXIw.!!!
Duzo sily i optymizmu dla wszystkich, co walcza z tym francowatym chorobskiem

Nie zarejestrowany
06-05-10, 22:15
ja ma m dzieci ktore tak bardzo kocham nie mogę odejśc

Nie zarejestrowany
12-05-10, 01:30
mama moja zmarła od djagnozy rak płuc płasko nabłonkowy płuc 1 miesiac smutek ŻAL NIC NIE POMOGŁO TLEN ITP

Nie zarejestrowany
14-05-10, 20:36
Niedawno okazało się że mój tato ma nowotwór płuc...
Jest mi strasznie ciężko z tą myślą...
Nie chce go stracić... KOCHAM GO!!!!
Jesteśmy bezsilni....
Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze i będzie tak jak dawniej...

Nie zarejestrowany
24-05-10, 02:05
tyle tutaj piszecie skarg i strasznych diagnoz,nawet nieprawdziwych.
Ja nie zamierzam tutaj wiele pisac,ale powiem jedno,szukajcie a
znajdziecie i to napewno,Szukajcie w internecie,tam znajdzecie pomoc
tam znajdziecie komentarze ludzi wyleczonych z raka.
Polecam wpisy polskie "Dr.Gordon Theodor,wszystkie komentarze".
Przynajmniej warto to wszystko przeczytac,nawet profilaktycznie!

Nie zarejestrowany
05-06-10, 00:05
Dotarłam na tą stronę szukając wiadomości o tarczycy, mam problemy z nią a tu takie wieści.... Mam kaszel - uporczywy od 3 tygodni, z brzydką flegmą i palę od 14 lat, włosy stanęły mi dosłownie dęba jak to wszystko przeczytałam i chyba prędzej dostanę zawału - zanim dowiem się o potencjalnym raku płuc. Myślałam że ten kaszel to alergia czy może właśnie od powiększonej tarczycy....najgorsze jest to uczucie, że jeśli się okaże że to to jest to MOJA, MOJA WINA, MOJEJ WŁASNEJ GŁUPOTY I MASZ RACJĘ MIŁY PALACZE POWINNI ZDYCHAĆ NA DWORCACH!!!!!

Nie zarejestrowany
05-06-10, 09:11
mam 18 lat i mam bóle w klatce piersiowej (w rzebrach plecy i nie raz przy mostku) mialem wszystkie badania typu RTG,EKG,Krew obiegowa,cukier,Pulmonolog,wszystko poztywne . Nie mam Kaszlu,mam chrypke bylem u laryngologa (przekrwienie krtani), na ogol podczas max wdechu nic nie boli tlyko nie raz w żebrach lub na plecach jakis ból sie ukarze. ciagle sie zastanawiam czy to rak czy nie wiem...u pumonologa powiedziala mi ze mam za prosty kregoslup czy za malo rozwineta klatke piersiowa i mam uprawiac duzo sportu (wszystko trwa ponad 5 miesiecy doradzcie mi.pozdro

Nie zarejestrowany
05-06-10, 09:13
nie raz wydaje mi sie ze mam dusznosci ale mozliwe ze przez to ze sie tak naczytlem o tym wszystkim ...

Nie zarejestrowany
15-06-10, 23:36
Moja mama choruje od kwietnia na tego nowotwora ma straszną dusznosć ponieważ płuco zalewa woda jutro bierze 1 chemie.Czy ma szansę na dalsze życie ?jest mi ciężko mama ma dopiero 61 lat.........

Nie zarejestrowany
30-06-10, 18:04
czasami mam dusznosci a gdy spie boli mnie brzuch i sie poce cos mnie przytyka w klatce piersiowej czy to sa obiawy raka?

Nie zarejestrowany
05-07-10, 16:23
czy ktoś ma jakieś dobre doświadczenia odnośnie leków na astme. jestem cały czas na singularu i zdarzają się takie dni, że prktycznie nie jestem w stanie funkcjonowąc - czuje sie ospały, wypruty i kompletnie nie kontaktuje. jeśli ktoś brał coś mniej inwazyjnego pod względem skutków ubocznych, bardzo proszę o informacje.

Nie zarejestrowany
05-07-10, 17:07
@dość - możesz spróbowac odpowiedników: Monkasty i Cezery, najlepiej w połączeniu. Ja jestem już troche na takiej mieszance i odpukac skutkow ubocznych prawie nie dostrzegam.

Nie zarejestrowany
09-07-10, 01:34
moj maz ma raka kosci,5 lat sie leczy.7 miesiecy temu mial operacje kolo kregoslupa,bo ten stwor wylazl.nie chodzi.ma przerzod na pluco,juz 3 razy sciagali mu wode.lekarze nic nie chca mowic/mieszka a granica/ mysle ze jest bardo zle.jak to przezyc ,i co bedzie dalej.wspolczuje wszystkim po stracie bliskich

Nie zarejestrowany
13-07-10, 18:52
witam czy moze ktos mi poradzic jak przyspieszyc wizyte na radioterapie planowany czas to 24.08.2010 Łodz do tego czasu moze byc róznie a problem z oddychaniem caly czas jest.pozdrawaim

Nie zarejestrowany
13-07-10, 21:33
Moja babcia ma 79 lat i podejrzenie nowotworu płuc z przerzutami do wątroby, sama nigdy nie paliła ale jej dwóch synów nawet więcej niż paczkę dziennie. Babcia odmawia leczenia, na początku się dziwiłam ale jak tu czytam że po leczenie pacjent może dożyć roku to jaki ma to sens męczyć babcie wożeniem po szpitalach jak diagnoza jest tak pesymistyczna. Straszne to jest i prawdziwe!

Nie zarejestrowany
15-07-10, 00:45
najlepiej porozmawiac z lekarzzem i poprosic go o przyspieszenie wizyty.problem z oddychaniem moze byc powodem wody w plucach,,,tak ma moj maz wlasnie.

Nie zarejestrowany
15-07-10, 18:46
juz wczesniej tak zrobiłem i jednak udalo sie przyspieszyc wizyte na srode co prawda jeszcze we wtorek potwierdzenie i trzeba walczyc.dziekuje za pomoc i pozdrawiam

Nie zarejestrowany
16-07-10, 00:26
1 czerwca postawiono mojemu Tacie diagnozę - rak płasko nabłonkowy lewego płuca 3,5 x 5 cm. Po ok 2 tygodniach przeprowadzono mu operacje - na szczęście wycięto mu tylko jeden płat. Dzisiaj czuje się dobrze. Zaczął nawet trochę pracować w ogrodzie. Za tydzień czeka go 1 chemia. Mam nadzieję, że jakoś przetrwa to. Boimy się, chemia zniszczy organizm, co spowoduje przerzuty. Na szczęście Tata uważany jest za młodego pacjenta - 60 lat i co najważniejsze bardzo zdrowego. Mam nadzieję, że będziemy mogli się cieszyć jego obecnością jeszcze kilka długich lat.

Nie zarejestrowany
20-07-10, 18:41
i znowu ta woda w plucach,wlasnie ma lezy w szpitalu,a najgorse jest to ,ze rak przestal reagowac na chemie,maja zastosowac inne lecenie,jezeli sie nie przyjmie to za pare miesiecy koniec

Nie zarejestrowany
21-07-10, 15:06
Jestem załamana,nie wiem co zrobić by mój ukochany tatuś to wszystko przeżył.Pomaga mi tylko silna wiara w Boga.

Nie zarejestrowany
21-07-10, 18:00
Mój Tata w przyszły wtorek będzie miał zakładany stent udrażniający oskrzele, bo raczydło nacieka na nie. W kwietniu była 1 diagnoza: płaskonabłonkowy niedrobnokomórkowy rak w górnej cz. prawego płuca, dod. zmiana w nadnerczu - przerzut. Jutro zaczyna 4 sesję chemii, czyli 7 wlew. Niestety, kontrolne CT robione 2 dni temu wyłapało zmiany w węzłach chłonnych śródpiersiowych.
Kiedy czytam Wasze posty, czuję, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Cały czas myślę o tegorocznych Świętach - czy jeszcze .......?

Nie zarejestrowany
21-07-10, 18:12
Maja, to dobrze, że będzie miał chemię, niezależnie od stanu. W doniesieniach naukowych jest wiele info o skuteczności chemii-czytam sporo, bo mój tata też (pop. post to mój). Musimy walczyć do końca, nie ma innej rady, póki co. A w międzyczasie uczyć się akceptować to, na co nie mamy wpływu. Trzymaj się

Nie zarejestrowany
22-07-10, 00:38
ja juz zwatpilam we wszystko,u mego meza rak nie dziala ju na chemie,ma juz go prawie wszedzie ,ale on o tym niewie,bo zalamie sie calkowicie,mamy coreczke,ktora ma dopiero 4.7 latek,bardzo kocha swojego tate,wie tylko,ze jak ktos jest chory to umiera[tak bylo z jej babcia] niewiem ile jeszcze maz pozyje,maja zastosowac nowe leczenie,jakas nowa chemia, albo chemia w tabletkach.co za cholerna choroba,ponad 5 lat byl leczony,az tu nagle szok,,zeby chociaz jeszcze chodzil..................

Nie zarejestrowany
24-07-10, 20:48
Witam

U mojej koleżanki w rodzinie był przypadek raka i podobno korzystali z jakiejś prywatnej kliniki gdzieś za granicą i z tego co wiem to terapia zakończyła sie sukcesem, nie znam szczegółów ale jesli ktoś byłby zainteresowany to niech napisze, postaram sie coś więcej na ten tamat dowiedzieć.

wewe22xxx@o2.pl

Nie zarejestrowany
25-07-10, 18:38
muj maz tez leczy sie za granica[mieszkamy w uk] i nic ju sie nieda zrobic,ale jak mozesz to pomoz,z gory dziekuje

Nie zarejestrowany
25-07-10, 22:04
po 5 miesiacach walki wczoraj rano odszedl nasz kochany tata.łzy łzy i łzy

Nie zarejestrowany
26-07-10, 20:02
przykro mi z powodu twego taty,trzeba dodac ,ze to tez lekarzy wina w tym wszystkim,za dlugo czeka sie na wizyty,jezeli bedziesz mogl napisz co sie stalo...........ja tez jestem zrozpaczona ta choroba

Nie zarejestrowany
28-07-10, 15:10
Witaj Elu, dowiedzialem sie odnosnie tych klinik i sa to jakies podobno dobre prywatne kliniki ktore lecza roznymi metodami, napisze ci numer do pana ktory podobno duzo wie na ten temat i pomaga zorganizowac wyjazdy 518 917 985

Nie zarejestrowany
29-07-10, 17:31
dziekuje ci bardo za numer telefonu,tlko jest jeden problem,muj maz nie chodzi,porusza sie na wuzku,rak go sparalizowal,takze jakikolwiek wyjad nie wchodzi w rachube,a mieszkamy w uk.Ale z gory bardzo ci diekuje.

Nie zarejestrowany
30-07-10, 12:44
Z tego co slyszalem to oni sa bardzo skuteczni, w kazdym razie jesli nie chodzi to sytuacja jest dosc skomplikowana. W kazdym razie jesli znasz kogos z podobnym problemem to mozesz przekazac informacje. Mam nadzieje, ze komus pomozemy albo uratujemy zycie.
Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
31-07-10, 00:57
witam cie Max2.dziekuje za odpis,napewno skorzystam i komus pomoge,obiecuje.pozdrawiam

Nie zarejestrowany
03-08-10, 18:01
29.07.2010 po 5 miesiącach od diagnozy odeszła moja mama.Walczyła prawie do końca ,ale przeżut na mózg zrobił swoje.

Nie zarejestrowany
10-08-10, 21:32
witam za szybko to wszystko sie potoczyło ciezko jest co kolwiek napisac u Taty chemia nie dala zbyt wiele nie bylo szans na usuniecie..........

Nie zarejestrowany
12-08-10, 21:40
rok po usłyszeniu diagnozy drobnokomórkowego w płucu i po przyjęciu chemio i radio terapii ,gdy ten w płucu się poddał, zdiagnozowano u mojej mamy guzy mózgu...Walczyła 2miesiące... Ból i brak świadomości trwał na szczęście jeden dzień. Bardzo mi Jej brakuje...
Najgorsza jest bezradność i niemoc tych, którzy zostają...

Nie zarejestrowany
14-08-10, 01:44
moj maz mial niedawno jakas nowe chemioterapie,jezeli pomoe to pozyje jeszcze troche,najgorsza jest ta woda w plucach,bardzo sie boje o przerzud do mozgu,co sie ma stac nie odstanie,wszystko w rekach boga,skladam wszystkim kondolencje po stracie bliskich

Nie zarejestrowany
18-08-10, 00:24
Ja też choruję od wielu lat na astmę. Polecam, kup nebulizator i rób regularnie inhalacje. Mnie to bardzo postawiło na nogi.Mi najbardziej odpowiada do nebulizacji FLIXOTIDE - zawiesina. Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
20-08-10, 00:58
Moja kochana mama dowiedzial sie o raku w swoje 70te urodziny.Guz na lewym plucu bardzo duzy.Jest po jednej chemioterapii.Ja palilam niedawno rzucilam na dobre.Wraz z chorym cierpi cala rodzina.Duzo ciepla dla wszystkich,Tylko w Bogu nadzieja.

Nie zarejestrowany
26-08-10, 21:45
moj tata dwa miesiace temu mial pierwsza operacje wycieto kawalek lewego plata pluca po trzech tygodniach wycieto reszte tego plata i okazalo sie ze sa przezuty na wezly chlonne w poniedzialek zaczyna chemoterapie jak niepomoze to promieniowanie jestem zalamana tak szybko postepuje czy chemia pomoze

Nie zarejestrowany
27-08-10, 01:19
nowa chemioterapia sie przyjela,zobaczymy co bedzie dalej

Nie zarejestrowany
29-08-10, 01:54
Moja mama 56 lat w kwietniu usłyszała diagnozę rak płuca ,paliła od 40 lat papierosy ,życie jej nie rozpieszczało,były 4 chemie po których moja mama schudła ,jej organizm jest wycieńczony ,oddycha przy pomocy aparatu tlenowego ,bardzo kaszle i pluje krwią ,ma zerwaną strunę głosową mówi szeptem,prawdopodobnie jest przerzut na węzły chłonne,ale mama o tym nie wie ,ponieważ baliśmy się mamie powiedzieć ,żeby nie straciła wiary i walczyła.Lekarz prowadzący zalecił badanie serca przed planowaną na dniach radioterapią ,niestety kardiolog powiedziała,że serce mamy pracuje tylko w 38% i jest ryzyko iż serce nie wytrzyma kolejnej próby ratowania życia stosując naświetlania.Jestem bezsilna ,ten rok jest moim koszmarem ,nie mogę pogodzić się z myślą ,że ją stracę.Nawet nie doczeka się emerytury by odpocząć ,co to za odpoczynek w postaci tak okrutnej choroby i cierpienia ! ! !.Nawet nie chcę wiedzieć co mama czuje ? świadoma ,że UMIERA !!! Jeszcze w kwietniu tryskała energią miała nadzieję ,teraz widzę w jej oczach strach przed śmiercią ,bezsilność i niewyobrażalne dla mnie cierpienie.Cierpi cała rodzina patrząc jak z tygodnia na tydzień choroba zżera świadomego śmierci człowieka.Wtym roku moja córka miała Komunię ,mama wiedząc o chorobie kupiła swojej wnuczce w prezencie złoty łańcuszek z serduszkiem,mama źle się czuła po chemii i nie przyszła do Kościoła,ja niestety zamiast cieszyć się z ważnego wydażenia rodzinnego ,płakałam bo myślami byłam z mamą i przypomniał mi się prezent który miała otrzymać moja córka od babci ,złoty łańcuszek na pamiątkę ,tylko tyle mi zostanie po mamie:(:(:( Pocieszam się ,że mam coś więcej TALIZMAN moją córkę ,która w genach po kobiecej linii będzie przypominać mi mamę ilekroć spojżę w oczy mojej najukochańszej córeczki.

Nie zarejestrowany
29-08-10, 02:00
Wiara umiera ostatnia.

Nie zarejestrowany
31-08-10, 19:06
Ciężko się czyta Wasze komentarze mając przed sobą męża chorego na raka płuc niedrobnokomórkowego typ III B. Od marca raz na tydzień otrzymuje chemię. ( 2 x miał 2-tygodniową przerwę). Widzę że pomimo udawania, że mu nic nie jest - osłabiony. Bolą go kości. Przez 5 miesięcy zaparzałam mu guza brzozy. Pił po jedzeniu i miał apatyt. Teraz ma zmianę chemii i z obserwacji widzę, że gorzej oddycha. Szybko się męczy. Ciągle leży. On zawsze był taki szybki nieugięty. Żal patrzeć jak słabnie , a ja nie wiem jak mam mu pomóc. Wyjechaliśmy na całe lato, aż do teraz jesteśmy poza miastem nad jeziorem w lesie prawie cały dzień na powietrzu. Co będzie jak wrócimy do miasta. Odrzucam od siebie wszystko co najgorsze i wierzę w cud. Boże jak się boję. Przeżyliśmy ze sobą 45 (właśnie w tym roku w lutym mieliśmy jubileusz). Może wiecie jakie są rokowania w takim schorzeniu jakie ma mój mąż. Jak mu pomóc

Nie zarejestrowany
31-08-10, 22:35
Dzisiaj nad ranem karetka zabrała mamę do szpitala ,miała ogromne duszności,stan był bardzo ciężki jechali do najbliższego szpitala z obawy o życie mojej mamy.Obecnie jej stan jest stabilny ,niestety po wstępnych badaniach zdiagnozowali ciężkie zapalenie płuc ,które mogło ją zabić ,oraz cukrzycę której mama nigdy nie miała .Mimo że nowotwór to teraz lawinowo dochodzą inne choroby.Lekarka mówiła ,że mama może już żywa nie wyjść ze szpitala.W sobotę moja kochana mama ma urodziny proszę Boga by dożyła.

Nie zarejestrowany
31-08-10, 22:55
Kochana w bólu łączę się z Tobą ,wiem co to znaczy jak kochana Ci osoba zaczyna znikać ,jest to tragedia ludzi chorych którzy bardzo cierpią oraz rodziny ,która jest bezsilna.Ciężko jest oceniac jakie są rokowania dla męża ,nawet lekarz nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić ,jest to sprawa indywidualna każdego człowieka.Tylko Bóg wie ile czasu zostało.Takie przeżycia które Nas spotykają uczą pokory wobec życia ,pokazują,że cierpienie jest nieodłącznym elementem ludzkiej egzystencji.Basiu życzę Ci wytrwałości i nigdy nie trać nadziei !!!

Nie zarejestrowany
31-08-10, 23:11
"To nie sztuka śmiać się ,gdy wszystko idzie dobrze.Sztuką jest szukanie uśmiechu ,gdy nic się nie układa"

Krzysztof Kolberger

Nie zarejestrowany
01-09-10, 22:20
Dziękuję za słowa pocieszenia, a Tobie życzę żeby mama wróciła do domu i dała wam jeszcze trochę szczęścia

Nie zarejestrowany
06-09-10, 00:41
witam. czytalam twoj komentarz i tak sie zastanawiam czy twoj maz nie ma przerzutow do kosci jezeli go bola/tak mial moj maz/popros lekarza o skierowanie na scan,moj maz chemie znosi dobrze,ma miec jeszcze jedna,puzniej juz Bog zadecyduje co bedzie dalej,niestety na to nie ma ratunku.jezeli chemia niepomoze to nic niepomoze.maz leczy sie na raka juz 6 lat,tylk ze teraz jest ju coraz gorzej,nie chodzi z powodu raka kosci/dal o sobie znac niestety/rak pluc,sledziony,klatki piersiowej,najgorsze bole sa w nocy.Moze PAN BOG zlitje sie nad chorymi ludzmi i pomoze nam cierpiacym.

Nie zarejestrowany
09-09-10, 14:04
Właśnie dzisiaj sie dowiedziwłam,że mój tatuś ma raka ale na oskrzelu.Czy to jest to samo co rak płuc?pomórzcie mi prosze jestem zrozpaczona.jak moge pomóc tatusiowi?

Nie zarejestrowany
10-09-10, 15:34
Czesc wam !
u mojej babci wykryto raka pluc nie caly rok temu zaczela brac hemie i niby bylo duzo lepiej wyniki miala coraz lepsze ale nie stety ostatnio jej sie pogorszylo rak zaczol sie rozprzestrzeniac dalej i powiekszac na dodatek pojawily sie na nich jakies wezly czy cos takiego nie ma juz sily mam pytanie czy jest jeszcze szansa na to ze wyzdrowieje
prosze o odpowiedz
z gory dziekuje

Nie zarejestrowany
13-09-10, 22:19
Witam Was serdecznie.Moja mam ma też rak płuc niedrobno komórkowy 4 stopień dowiedzieliśmy się w lutym.Teraz cały czas leży tylko do łazienki jeszcze ledwo co idzie. w sierpniu dostała udar mózgu niedokrwienny a do tego ma ostatnio duszności.Czy ktoś miał taki przypadek w rodzinie? .mama w domu.rak nie operacyjny i bez chemii.tylko radioterapia .

Nie zarejestrowany
15-09-10, 11:58
Witam Cię moja mama tak jak u Ciebie cierpi z powodu raka płuc niedrobnokomórkowego IV stopień nie operacyjny,wprawdzie nie miała udaru ale też ma duszności i kłopoty z oddychaniem ,ma niewydolnośc oddechową ,korzysta z tlenoterapii domowej.Mam wrażenie choć nie jestem specjalistką w tej dziedzinie ,że oba przypadki chorobowe Naszych mam są zbliżone do siebie ,słyszałam,że nowotwór z płuc wędruje ku górze i przeżuca sie na węzły chłonne i układ oddechowy by w konsekwencji dotrzeć do mózgu.Rokowania są nie najlepsze i trzeba się z tym jakoś pogodzić choć sama nie wiem jak ? Życzę Tobie Kasiu i rodzinie wytrwałości w tych okropnych chwilach jakie przeżywasz.

Nie zarejestrowany
15-09-10, 12:12
Mam pytanie ,czy uważacie że nowotwór płuc jest odpowiedzialny za palenie papierosów przez chorego ???-czekam na odpowiedz.,moja lekarka wyraziła sie jasno w tej kwestii mówiąc że w 90% tak było w przypadku mojej palącej od 40 lat mamy.Dodam ,że ja nigdy nie paliłam i nie palę papierosów.Czy jestem narażona na zachorowanie na raka płuc ,nie trując się nikotyną ??? czekam na Wasze opinie i pozdrawiam .

Nie zarejestrowany
17-09-10, 22:40
witam wszystkich! musze cos napisac,bo nie moge znalesc sobie miejsca,moja mama ma wznowe choroby,wymiotuje ma bardzo niskie cisnienie.Wiedzialam jak agresywna jest to choroba,a kiedy widze jak mama slabnie to trudno sie z tym pogodzic!,Lecz patrzac na innych chorych ktorych juz nie ma,to dziekuje Bogu,ze jeszcze mam mame!

Nie zarejestrowany
19-09-10, 12:57
Rozumiem Ciebie bardzo dobrze ,czasem nie wiadomo co jest lepsze ,patrzeć jak kochana osoba cierpi ale jest z Nami ,czy lepiej aby jej cierpieniu nadszedł kres???Niestety wszyscy których to dotyczy borykają się z takimi dylematami.Niestety My ludzie "zdrowi"mamy łatwiej bo nie cierpimy fizycznie.Chciałabym życzyć Tobie Mela i Twojej mamie mniej cierpienia ,więcej uśmiechu i chwil spędzonych razem ,które na wieki pozostaną w pamięci .

Nie zarejestrowany
22-09-10, 20:54
mam identyczne objawy jak rak pluc ale ani lekarz ani przeswietlenie pluc ktore mialam w czerwcu nic nie wykazalo,wiem ze przeswietlenie moze nic nie wykazac, ale od okolo tygodnia nie moge prawie oddychac najpierw stwierdzono mi zapalenie oskrzeli teraz czuje sie jakbym miala gule w gardle,mam problemy z połykaniem bylam 2 razy u lekarza, i rodzice twierdza ze to,iz nie moge oddychac to moja histeria.. nie pojada ze mna do szpitala a sama sie martwie bo nie wiem co mi jest...

Nie zarejestrowany
30-09-10, 23:18
Slyszeliśie o pestkach z moreli? haloooo

Nie zarejestrowany
11-10-10, 18:36
Jeszcze niedawno byłam z Tobą mamo na zakupach w Samie,miałaś wybór i mogłaś dokonać wyboru.Choroba Ci to odebrała.Zamknęła Cię w twierdzy przykuła do łóżka,choć byłaś WOLNYM CZŁOWIEKIEM !!!

Nie zarejestrowany
24-10-10, 12:50
Czytam wasze wypowiedzi, a są to wypowiedzi i chorobie najbiższych.Ja jestem chora od 2008 roku. Przeszłam chemioterapię z radioterapią /skomasowany atak/ potem operację płuca. W niespełna rok nastąpiły przerzuty. Dziś mam raka obydwu płuc, węzłów chłonnych i kości kręgosłupa. Jestem na chemioterapii paliatywnej.Nie pytam lekarzy co dalej, bo i po co. Oni też tego nie wiedzą.

Nie zarejestrowany
30-10-10, 02:42
Wszystkim chorym bardzo współczuję.
Halinowka, nie wiem co mam napisać, by ulżyć Twemu cierpieniu.
Może tak zwyczajnie, po ludzku, obyś w swym cierpieniu nie była opuszczona przez najbliższych. By zawsze ktoś trzymał się za rękę. Razem jest lżej.

Nie zarejestrowany
02-11-10, 23:16
u mojego ojca wykryto guza na płucach w sierpniu 2008r. Miał wycięty guz z płucem we wrześniu 2008r. a potem chemię.
Pierwsze wyniki były ok. ale po niecałym roku okazało się ze ma przerzuty , a 15 lipca tego roku zmarł.

Nie zarejestrowany
12-11-10, 23:48
pare razy bylam na forum.Wlasnie zmarl moj kochajacy maz.bardzo cierpial,4 dni umieral,na moich oczach,caly czas bylam z nim,tera bardzo cierpi moja 5-letnia coreczka,brakuje jej taty,.NIECH BOG MA GO W SWOJEJ OPIECE :cry:

Nie zarejestrowany
04-01-11, 18:50
<p>Zanim zaczniecie panikować, najpierw poważnie zastanówcie się co może być przyczyną powstania raka. Rak płuc w większości występuję u osób, które są czynnymi palaczami. Nie wyklucza to, że osoby które nie palą nie są narażone. W bardzo rzadkich przypadkach zachorowań na raka płuc dochodzi także u osób, które nigdy nie paliły ! Przyczyną jest najczęściej dziedziczenie skłonności do występowania tej choroby, wpływ środowiska naturalnego, poprzez zanieczyszczone powietrze, jak i bierne palenie. Najważniejsze w tej chorobie, to nie poddawać się i za wszelką cenę walczyć !</p>

Nie zarejestrowany
04-04-11, 22:25
dowiedzałam się ze mój brat umiera w hospicium na raka puc.a ja nic nie moge zrobic.

Nie zarejestrowany
08-06-11, 22:04
Cóż...rak płuc to jedyny nowotwór, który jest najzłośliwszy a jego podstępność polega na tym, że potrafi rozwijać się w organizmie nawet 10 lat zanim da pierwsze objawy. Wtedy najczęściej jest już za późno ponieważ odkryte ogniska nowotworowe to przerzuty. Źródłem okazuje się płuco. Szacuje się że nowotwór płuca to tylko kwestia czasu. Średnio pacjenci żyją do 5 lat od wykrycia choroby (oczywiście zależy to od stadium w którym został zdiagnozowany). To przykre ,trzeba mieć nadzieję ale u mnie w pracy(szpital) gdy pada diagnoza rak płuc to wyrok. Osobiście nie znam nikogo komu udałoby się pokonać ten typ nowotworu ale zapewne są takie przypadki. Cuda się zdarzają. Wierzę, że w każdym przypadku może się zdarzyć.

przemekukw
27-12-11, 18:23
Zgadzam się, lekarze dziś pracują zbyt długo, mają za dużo etatów, przez co czas, który mogą poświęcić pacjentowi jest zbyt krótki aby się nim dobrze zająć. Ważna jest dlatego profilaktyka, dlatego dobrze jest zaglądać na różne strony dotyczące chorób nowotworowych, aby samemu doinformować się, jakie objawy mogą towarzyszyć różnym odmianom tej choroby, Najważniejsze to samemu dbać o zdrowie, co nie zmienia faktu, że należy zrobić coś z naszą służbą zdrowia, aby lekarze mogli nam poświęcić więcej czasu.

przemekukw
29-12-11, 18:19
Jak już pisałem w ostatnim poście, lekarze są przepracowani, przez co nie mają tak dużo czasu dla pacjentów, ile powinni go mieć faktycznie. Ostatnią coraz częściej zdarzają się choroby skóry, dlatego warto zwracać samemu uwagę na podejrzane znamiona, lub inne objawy.

fufa007
09-07-12, 06:51
popatrz na: www.pokonajraka.sos.pl

Nie zarejestrowany
10-10-12, 11:03
Za mało uwagi pacjentom poswięca lekarz domowy.boja sie,ze z kazdym zleceniem na jakies badanie zubozeje im przychodnia.Ja bynajmniej tak to odczuwam.A przeciez gdyby dokladniej badali ludzi,większy odsetek byłby zdrowaszy.Ale co ich to obchodzi?Wysiedza swoje godziny w przychodni i po kłopocie.Trzeba byc zdrowym by miec zdrowie by móc leczyc się.

Moja Mama odeszła 4 miesiące temu.Miała raka płuc.Lekarka,ignorując wszelkie wskazujące objawy,leczyła jakieś bzdurne infekcje doprowadzając organizm do stanu wycieńczenia.Kiedy Mama wywalczyła skierowanie na badania,było już za późno.Pierwsza chemia Ją zabiła.Czy jest jakaś organizacja,komisja,cokolwiek,gdzie można takie sprawy zgłaszać?Anna.

nie zarejestrowana
27-02-13, 03:34
Zgadzam się z niezarejestrowanym w 100%.
Długo miałam problemy z drogami oddechowymi, ale mój p.dr nie ruszył nawet stetoskopu aby mnie zbadać.Na początku 2011r/styczeń/ dostałam skierowanie na RTG i....nic. Kaszlałam nadal i to coraz gorszy kaszel, myślałam że to astma do kwietnia 2012...P.dr ulitował się wreszcie i dostałam skierowania na badania/w tym na RTG/i....niestety plamy na prawym płucu.Na cito skierowanie na TK. 10 maja już wiem... to nowotwór prawego płuca z przerzutami do śródpiersia i węzłów chłonnych.Szpital we Wrocławiu na Grabiszyńskiej./dzięki temu jeszcze żyję/-5 cykli chemioterapii i 29 radioterapii. W domu jestem od 29grudnia, słaba, rozchwiana emocjonalnie ale żyję. Nadal kaszlę, a mój p.dr nadal nie tyka stetoskopu aby osłuchać płuca, oskrzela...Co mam zrobić, gdzie złożyć skargę na takie4 traktowanie pacjenta?Gdyby w 2011 zajął się tymi plamami na płucu, dziś nie była bym kaleką z wyrokiem śmierci.

Nie zarejestrowany
12-03-13, 06:49
Zgadzam się z niezarejestrowanym w 100%.
Długo miałam problemy z drogami oddechowymi, ale mój p.dr nie ruszył nawet stetoskopu aby mnie zbadać.Na początku 2011r/styczeń/ dostałam skierowanie na RTG i....nic. Kaszlałam nadal i to coraz gorszy kaszel, myślałam że to astma do kwietnia 2012...P.dr ulitował się wreszcie i dostałam skierowania na badania/w tym na RTG/i....niestety plamy na prawym płucu.Na cito skierowanie na TK. 10 maja już wiem... to nowotwór prawego płuca z przerzutami do śródpiersia i węzłów chłonnych.Szpital we Wrocławiu na Grabiszyńskiej./dzięki temu jeszcze żyję/-5 cykli chemioterapii i 29 radioterapii. W domu jestem od 29grudnia, słaba, rozchwiana emocjonalnie ale żyję. Nadal kaszlę, a mój p.dr nadal nie tyka stetoskopu aby osłuchać płuca, oskrzela...Co mam zrobić, gdzie złożyć skargę na takie4 traktowanie pacjenta?Gdyby w 2011 zajął się tymi plamami na płucu, dziś nie była bym kaleką z wyrokiem śmierci.

Lato 2012 rok mój mąż okaz zdrowia ,bez nałogów,uprawiający sport, ma kaszel .Dostaje syropek ,kaszel ustępuje na krótko .
Powraca i znowu syropek tym razem kaszel zanika ,ale następują bóle korzonków nerwowych .
Wizyta u neurologa ,ból nogi lewej na całej długości po zastrzykach voltaren.Diagnoza uszkodzenie nerwu kulszowego .
Ma problemy z chodzeniem ,zaczyna używać laski .
Środki przeciwbólowe nie działają , wizyta w Przychodni Przeciwbólowej, dostaje blokady i środki na spanie .
Mijają 4 tyg od początku choroby czyli pierwszego kaszlu ,wzywam pogotowie .Mąż w szpitalu i diagnoza guz płuca z przerzutami do
kości bioder ,żeber, nogi lewej . Dochodzą przerzuty do jamy brzusznej .
Dokumentacja z 2011 roku ,prześwietlenie płuc brak zmian , morfologia ostatnia z lipca 2012, Usg jamy brzusznej w maju robiona profilaktycznie .Rtg górnego kręgosłupa i dolnego bez zmian w 2012 r.
O każde skierowanie musiałam prosić ponieważ lekarz twierdził skoro sport uprawiał ma bóle reumatologiczne w kręgosłupie.
A że nigdy nie chorował na grypę ,anginę , czy zwykłe przeziębienie to być może go przewiało na rowerze .
Samopoczucie miał nie najlepsze , co zostało podsumowane może depresja . A najlepiej niech bierze tabletki na spanie.
Takie argumenty używał lekarz pierwszego kontaktu i neurolog . Neurolog na moją prośbę aby mąż poszedł do szpitala nie widział jeszcze potrzeby .
Konsultacja u onkologa i żadna nadzieja . Mój kochany mąż umiera w 2 miesiące od pierwszych objawów choroby nowotworowej.
Nie mam siły już na nic . Śmieszą mnie dyskusje i porady lekarzy w programach o profilaktyce o tym jak mamy być do bólu
upierdliwi idąc do lekarza pierwszego kontaktu ,mamy żądać aby dał nam skierowania do specjalisty czy na badanie .
Ja prosiłam ,szukałam pomocy i nikt nie dostrzegł objawów śmiertelnej choroby .
Pełen szacunek mam do ordynatora oddziału gdzie leżał mój mąż przez10 dni .

Walczyć możemy o swoje zdrowie idąc do lekarza ale czy mam chodzić z bronią w torebce ? chyba tak .

Pozdrawiam i życzę zdrowia
Mimoza

Nie zarejestrowany
10-04-13, 03:40
Moj ojciec ma raka pluc niedrobnokomorkowego z przerzutem na kregi szyjne i skore glowy. Lekarka 1 kontaktu z malym miasteczku twierdzila, ze to zwyrodnienie zamiast wyslac do specjalisty, a jak wyrosl guz na glowie, przepisala masc ichtiolowa zamiast wyslac do chirurga. Tym samym opoznila diagnoze choroby o ok. 3 miesiace, a to duzo, bo w ost czasie bole szyjne uniemozliwiaja chodzenie a na chemie czeka 2 miesiace (polska rzeczywistosc), a jakby od razu ojciec poszedl tam gdzie trzeba, juz by byl po chemii, i pewnie rak by sie az tak nie dal we znaki w kosciach. Moja rada, lepiej nawet isc prywatnie sie skonsultowac niz czekac, ze lekarz pierwszego kontaktu pomoze... Zwlaszcza we wsiach i malych miastach, lekarze sa niedouczeni, bagatelizuja sprawe,,, zapisujac masc ichtiolowa na guza nieznanego pochodzenia w XXIw.!!!
Duzo sily i optymizmu dla wszystkich, co walcza z tym francowatym chorobskiem
Ja leczyłem się prywatnie u pulmonologa 1,5 roku na zapalenie oskrzeli a to rak sie rozrastał.Faszerowała mnie sterydami i antybiotykami a to rak się rozrastał.Takich mamy specjalistów k....Rutyna ich niszczy.Teraz mam już przechlapane,po4 chemiach guz dalej rośnie,jest nieoperacyjny/za blisko aorty płucnej/.Teraz czeka mnie 7 tyg. radioterapii-nie wiem co będzie.

Mimoza
24-04-13, 23:44
Ja tez jak Ty chodzę z kaszlem do lekarza prywatnie i przeswietlenie mam zrobione itd . Ogólnie mówią że alergia na roztocza.
Zaliczyłam już wszystkich lekarzy teraz zastanawiam się co jeszcze zrobić aby być pewną że jestem zdrowa .
Sam fakt ze mam kaszel od jesieni do teraz może słabszy swiadczy o tym że coś nie jest tak .
Może napiszesz mi jakie badania robiłeś ?
Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie .
Mimoza

Dum spiro spero
30-04-13, 10:59
Mój tatuś ma raka płuc drobnokomórkowego, diagnozę postawiono 22 marca tego roku. miał już chemię, jest dobrze...pije noni, bierze flavon, stara się jeść zdrowo, nie pali już a palił prawie 40 lat. Mój tato to złoty człowiek, kocham go i mimo wszystko wierzę, ze będzie dobrze...boję się ale wierzę.!!!!! On nie może nas zostawić...

Nie zarejestrowany
22-05-13, 13:06
http://www.zwrotnikraka.pl/rak_pluc-155 - kopalnia wiedzy na temat raka płuc - napisane przystepnym jezykiem!

a tu objawy raka płuc: http://www.zwrotnikraka.pl/objawy_raka_pluc-158

Określone objawy chorobowe pojawiają się u większości chorych na raka płuc, jednak niekiedy, zwłaszcza we wczesnych stadiach, choroba ta może nie dawać jakichkolwiek symptomow. Guz pierwotny rośnie najczęściej w sposób bezobjawowy. Jest to główny problem związany z jego wczesnym wykrywaniem. Pojawienie się symptomów choroby nowotworowej wiąże się z reguły ze wzrostem guza pierwotnego naciekającego tkanki zewnątrzpłucne bądź jego rozrostem wewnątrzoskrzelowym. Płuco stanowi idealne środowisko do długiego rozwoju nowotworu bez objawów choroby. Wczesne stadia zaawansowania klinicznego raka płuca są diagnozowane często przypadkowo podczas wykonywania u pacjenta badania rentgenowskiego bądź tomografii komputerowej z zupełnie innych wskazań. Wiele symptomów raka płuc jest wywoływanych także przez mniej poważne schorzenia, z tego powodu są one często ignorowane lub próbuje się je łagodzić różnymi sposobami w celu przekonania się, czy uda się je zlikwidować.

koniu
26-06-13, 15:01
Ech, ja to sie boje raka jak nie wiem... straszne ;/

annna
08-07-13, 12:49
trzeba szukać pomocy gdzie się da! wiem z doświadczenia jakie to ważne, mój tato miał raka, wszedzie tylko kolejki itd... znajomy lekarz podpowiedział nam portal który wiele spraw przyspieszył https://recepcjamedyczna.pl/jforum/onkolog tak tylko podsyłam dla ułatwienia...

Nie zarejestrowany
28-07-13, 20:03
Witam wszystkich. Czytałem ostatnio o leku, który zabija mitochondria w komórkach rakowych. Oznacza to zatrzymanie i cofanie choroby. Lek jest jeszcze testowany (Nie w Polsce) i poczekamy zapewne na jego premierę, ale powstał już suplement na tej samej bazie i działający na tej samej zasadzie. Zaczynam go stosować i ciekaw jestem, czy ktoś jeszcze go zna/ poleca?? Nazywa się habrolin. Proszę o odpowiedź i opinie.

Luiza Lewandowska
17-12-13, 14:55
Dobrym rozwiązaniem jest profilaktyczne i systematyczne oczyszczanie organizmu za pomocą ziół Alveo www.e-witaminy.com które mają pozytywny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Może to także pomóc w przypadku raka płuc, także stosowanie dużych dawek selenu jest wskazane, selen zwalcza wole rodniki w organizmie i na pewno podejmie walkę z nowotworem.

Nie zarejestrowany
16-01-14, 00:22
Flavon zatrzymuje rozwój komórek rakowych ?
PRAWDA CZY FALSZ - pytnie do expertów

badania w USA (nie mogę teraz znaleźć, były przeprowadzone chyba w roku 2010 i podane w jakimś piśmie medycznym w 2011 roku) wykazały ponoć rewelacyjne wyniki w tym względzie.
Komórki nowotworowe zanikają w samobójczym działaniu (apoptoza) już po 48h od zastosowania pierwszej dawki.
Może ktoś wie gdzie tych badań szukać - może je tu udostępni?

ewaa7
24-07-14, 12:37
Tlenoterapia w niektórych przypadkach jest bardzo pomocna. Daje pacjentom ulgę. Moja babcia ma http://www.koncentratorytlenu.pl/inogen-one-g2.html. Niemal całą dobę podlega tlenoterapii, ale dzięki temu, że sprzęt jest przenośny, za bardzo jej to nie przeszkadza.

danuta46
12-08-14, 11:22
Moja mama 56 lat w kwietniu usłyszała diagnozę rak płuca ,paliła od 40 lat papierosy ,życie jej nie rozpieszczało,były 4 chemie po których moja mama schudła ,jej organizm jest wycieńczony ,oddycha przy pomocy aparatu tlenowego ,bardzo kaszle i pluje krwią ,ma zerwaną strunę głosową mówi szeptem,prawdopodobnie jest przerzut na węzły chłonne,ale mama o tym nie wie ,ponieważ baliśmy się mamie powiedzieć ,żeby nie straciła wiary i walczyła.Lekarz prowadzący zalecił badanie serca przed planowaną na dniach radioterapią ,niestety kardiolog powiedziała,że serce mamy pracuje tylko w 38% i jest ryzyko iż serce nie wytrzyma kolejnej próby ratowania życia stosując naświetlania.Jestem bezsilna ,ten rok jest moim koszmarem ,nie mogę pogodzić się z myślą ,że ją stracę.Nawet nie doczeka się emerytury by odpocząć ,co to za odpoczynek w postaci tak okrutnej choroby i cierpienia ! ! !.Nawet nie chcę wiedzieć co mama czuje ? świadoma ,że UMIERA !!! Jeszcze w kwietniu tryskała energią miała nadzieję ,teraz widzę w jej oczach strach przed śmiercią ,bezsilność i niewyobrażalne dla mnie cierpienie.Cierpi cała rodzina patrząc jak z tygodnia na tydzień choroba zżera świadomego śmierci człowieka.Wtym roku moja córka miała Komunię ,mama wiedząc o chorobie kupiła swojej wnuczce w prezencie złoty łańcuszek z serduszkiem,mama źle się czuła po chemii i nie przyszła do Kościoła,ja niestety zamiast cieszyć się z ważnego wydażenia rodzinnego ,płakałam bo myślami byłam z mamą i przypomniał mi się prezent który miała otrzymać moja córka od babci ,złoty łańcuszek na pamiątkę ,tylko tyle mi zostanie po mamie:(:(:( Pocieszam się ,że mam coś więcej TALIZMAN moją córkę ,która w genach po kobiecej linii będzie przypominać mi mamę ilekroć spojżę w oczy mojej najukochańszej córeczki.

My niedawno dostaliśmy informację, ze aparat tlenowy też będzie niezbędny. Na wypożyczenei nei ma co liczyć, bo kolejki są ogromne. Jesteśmy zmuszeni kupić aparat, tylko szukam opinii od osób, które go już mają. Jaki najlepiej wybrać? Lekarz mówił, że ten jest dobry http://www.koncentratorytlenu.pl/koncentrator-tlenu-krober-o2.html bo cicho chodzi i łatwo go przenieść w inne miejsce. Jakie Wy macie w domu? Na co zwracać uwagę?

OliviaNie zarejestrowany
11-10-14, 12:15
Poczytajcie sobie o tej metodzie,ktòra jest na zachodzie od dawna znana i praktykowana,ale nasi poscy lekarze nic na ten temat nie
wiedza,zero zaineresowania nowymi metodami,a pacjent przez taka ignorancje UMIERA

NanaNie zarejestrowany
11-11-14, 15:48
Poczytajcie sobie o tej metodzie,ktòra jest na zachodzie od dawna znana i praktykowana,ale nasi poscy lekarze nic na ten temat nie
wiedza,zero zaineresowania nowymi metodami,a pacjent przez taka ignorancje UMIERA

po chemioterapi,radioterapii zastosowano u mnie w Klinice dr.Gordona w Niemczech ORGANOTERAPIE.To trwalo okolo 10mies.ale
z przerwami,czyli 3 x po 3 mies.
Dzisiaj jestem zdrowa,nikt w to nie chce jeszcze dzisiaj wierzyc,a jednak .....
Czytajcie o tej metodzie,ale nie bardzo wiem gdzie jest cokolwiek napisane w jez.polskim,niestety !!!
Istnieje wielekrytyk od ludzi,ktòrzy nie maja na ten temat najmniuejszego pojecia,ale pisza na ten temat same bzdury.