PDA

Zobacz pełną wersję : Związek po zdradzie



Nie zarejestrowany
10-10-08, 15:43
Ja to przeszłam,zdradziłam mojego partnera i do dzisiaj jestesmy ze sobą.Prawdziwa miłość wszystko przetrwaa my wiele przeszliśmy,można by chyba książkę o tym napisać.Mieliśmy cały świat przeciwko sobie.Wszyscy życzyli nam źle a my nadal się spotykamy.Żyjemy w XXI wieku a musimy ukrywać nasz związek.Zdrady żałuję ale Piotr mi ją wybnaczył i kocha mnie nadal,ja jego zresztą też.Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
20-10-08, 13:41
O zdradzie męża dowiedziałam się w marcu tego roku. Powiedział " ... zdradziłem cię z prostytutką, to twoja wina ..." ... nadal boli choć czas wściekłości już minął. Zmarnowałam swoją karierę, poświęciłam dla niego wszystko co miałam i zawsze byłam w stosunku do niego uczciwa. Dzisiaj wiem na pewno - ja swoje życie przegrałam bo wierzyłam w cudowną miłość, partnerstwo jednym słowem dałam się nabrać jak dziewczynka na reklamę w TV . On nie zapewnia, że kocha , że nie zdradzi , nie przynosi kwiatów, nie kupuje prezentów, nie zaprasza do kawiarni czy kina , a już tym bardziej nie opowiada jak mu było z Panią P. Zostałam dla dzieci, które mają dzięki temu dach nad głową i książki do szkoły !
Szukałam pomocy u psychologa, psychiatry, księdza i na forach internetowych. Terminy wizyt są tak odległe, że pozostaje tylko modlitwa tudzież tych kilka zdań żalu.

Nie zarejestrowany
22-10-08, 13:42
aniu 2 lata temu też przeżyłam zdradę męża, ale jesteśmy razem , nadal kochamy się, szanujemy, tęsknimy za sąbą , gdy drugie jest daleko i czujemy się jak mładzi małżonkowie, chociaz minęło prawie 25 lat naszego małżeństwa. Paradoksalnie zdrada uzdrowiłą nasz związek , jest teraz pełniejszy, lepszy, wiem czego chcę i wiem czego potrzebuje mój mąż. może u ćiebie to też kwestia czasu, rozmów itp.

Nie zarejestrowany
14-11-08, 20:54
Hmmm..zdradzam swojego meza przecietnie raz w miesiacu.Nie zaluje,

Nie zarejestrowany
18-11-08, 20:29
kilka lat temu zdradzilam meza on wciaz o tym wspomina rozmawialam z nim czy mi wybaczy ,powiedzial ze tak ale muj maz nie ma nawet juz do mnei zaufania stracil je kiedy dowiedzial sie o zdradzie czy sie da zyc z tym dalej czy istnieje mozliwosc ciagniecia tego zwiazku dalej sama zadaje te pytanie i sama na nie odpowiadam,,,,,,

Nie zarejestrowany
29-11-08, 06:23
Zostałam zdradzona po 28 latach współnego życia. Myślałam,ze już nic nas nie rozdzieli, że jesteśmy jak papużki nierozłączki,że jesteśmy przyjaciółmi.A jednak przez pół roku miał romans z kobietą u kórej prowadził remont domu. nie potrafię z tym żyć. Niepotrafię być z nim i bez niego.Mowi ,że mnie kocha. wiem a jednak myślę ,że i ją również.Czy to mozliwe.

Nie zarejestrowany
01-04-09, 12:18
Jeżeli w związku jest coś nie tak, to się go kończy a nie pobudza poprzez zdradę. Ania która zdradza męża raz w miesiącu jest na pewno szczęśliwa ale czy jej mąż popełnił aż taką zbrodnię by na to zasłużyć. Po co mąż? można się oddawać i bez niego a on traci czas z "boską Anią". Zdrady nic nie usprawiedliwi a tylko świadczy o zdradzającym.

Nie zarejestrowany
08-04-09, 22:47
Ja tez zdradzilam meza.Kocham kogos innego.To stalo sie po11 latach malzenstwa.Zaluje bo moje zycie uczuciowe leglo w gruzach.Mocno potrzebuje milosci i zainteresowania ze strony mezczyzny.Moj maz tego mi nie okazywal wiec poszukalam gdzie indziej.Teraz nawet nie chce mi sie ratowac malzenstwa.Romansu tez nie moge kontynuowac.Czyli zostane sama....

Nie zarejestrowany
14-04-09, 10:35
Po 5 miesiacach malzeñstwa maz mnie zdradzil,bedac w delegacj.Przyznal sie .bylam zdruzgotana,po tym juz zle mnie traktowal.Ciaglam to malrzeñstwo,Jacek zarzekal sie ze nigdy wiecej tego nie zrobi wiecej.Ale bul juz inny- zimny nawet w luzku.Bylam nieszczesliwa ,mialam dosc . Po 3 latach zimnego malrzeñstwa ,zakochalam sie ,moj romans trfal 1,5 roku.Nikt nie byl taki cieply jak marek-bylo cudownie,uwierzylam w siebie i ze jestem bardzo atrakcyjna.Nie rzaluje tych chwil.!! Po5 latach malrzenstwa dowiedziilam sie ze moj maz ma inne romanse /z telef.sluzbowego/.Po prostu odeszlam ,wyjechalam i zaczelam nowe zycie ,a maz z 3 kochankom wpadl...
ja jednak nie rzaluje tych cudownych chwil z markiem-warto bylo!!!!

Nie zarejestrowany
04-05-09, 11:04
Po kilku latach obojętności w naszym związku i braku poczucia bezpieczeństwa i oparcia w mężu zdecydowałam się zdradzić... aby zobaczyć czy inny mężczyzna jest w stanie wyzwolić we mnie jakiś żar, namiętność... Niestety okazało się, że ten przelotny i krótki skok w bok nic nie wniósł do mojego życia, poza tym, że mąż się dowiedział i szalał z rozpaczy. Może wtedy nie umiałam docenić Jego starań, nie umiałam odwzajemnić Jego uczuć i zapewnić Go, że jest dla mnie najważniejszy. Wydawało mi się, że skoro zostałam, to już jest wystarczający dowód na to, że Go kocham. Z resztą nigdy mi przez myśl nie przeszło, żeby zostawić mojego męża i dwóch synów. Przez kolejne 2 lata nasz związek pokrywały kolejne warstwy szarości. Mój mąż od fazy szaleństwa przeszedł do fazy całkowitej obojętności (jak twierdzi, w takim stanie nie boli dusza i serce). Aż wreszcie dotarło do mnie, że coś jest nie tak... Czułam, że jest zaangażowany uczuciowo. Czułam, że powoli Go tracę. Nie chciał się przyznać, że ktoś jest... Twierdził tylko, że nasz związek to "dno dna" i nie wie, czy chce dalej ze mną żyć... Wiedziałam, że ma w tym udział osoba trzecia - męczyłam Go i wreszcie mi powiedział... Że jest kobieta, która daje mu ciepło i oparcie. Że jest nią zauroczony, może nawet zakochany. To był dla mnie wyrok. Teraz ja szaleję... Wiem, że nie przeżyję tego życia bez Niego - a jeśli nawet, to będzie to takie jałowe życie. Dopiero teraz wiem, że kocham Go jak nikogo na świecie... Ale On wykazuje podobny chłód, jak ja 2 lata temu... Został z nami, ale czuję, że bynajmniej nie z miłości. Mówi, że odbudowa uczucia do mnie wymaga nie lada wysiłku... Niby jeszcze się coś tli, ale po takim czasie zobojętnienia z obu stron, jest to niewielki płomyk... Ja natomiast spalam się teraz w miłości, rozpaczy, żalu i nienawiści do samej siebie, że sama jestem sobie winna. Dlaczego musieliśmy zapłacić taką cenę, żeby przekonać się, jak bardzo się kochamy/kochaliśmy? Dlaczego rozbiegliśmy się w czasie? DLACZEGO????

Nie zarejestrowany
06-05-09, 11:03
Zyje w chorym zwiazku,maz sypia z kochanka,a ze mną mieszka i prowadzimy wspolne gospodarstwo domowe,,,prosilam go aby zrezygnowal z niej i zebysmy wszystko zaczeli od nowa-stwierdzil,ze ze mna nie widzi dalszej przyszlosci-jak sobie zbuduje gniazdko z nia to odejdzie-to on warunki stawia,ja jestem bezsilna w tej calej sytuacji-ja nadal go kocham i chcialabym abysmy byli razem-ja potrafie wybaczyc,,,nie wiem co dalej robic?nie mam pomyslu na dalsze zycie?

Nie zarejestrowany
12-05-09, 22:59
Jestem w związku od prawie roku(za miesiąc,będzie rok) .....
Pierwsze moje miesiące, kiedy zaczynał się mój związek, byłam zakochana i szalenie szczęśliwa....po jakimś czasie próbowałam rozmawiać, ze swoim partnerem o tym co mnie gryzie i o tematach ważnych dla mnie, którymi się chciałam z Nim podzielić, zostałam odtrącana i mówiona mi, zajmij się czymś mądrym a nie o głupotach chcesz rozmawiać, lub tekst typu, "nie płacz przy mnie,bo nie chcę Cie taką widzieć'' z czasem zaczęło mnie to bardzo denerwować i czułam się dziwnie w swoim związku, czułam się nie kochana i lekceważona, przez swojego partnera, który jest też ode mnie starszy 6 lat i tak poza marginesem to jestem jego najmłodszą dziewczyna i chyba według niego najgłupszą! No więc miałam tego dosyć i Go zdradziłam...... Dowiedział się o zdradzie, dostało mi się za to ,ale On nadal ze mną jest z własnej nieprzymuszonej woli, jednak ja płaczę i cierpię do tej pory.... od pół roku słucham obelg na swój temat i wyzwisk od niego, a co najgorsze zgodziłam się z Nim dalej być na jego warunkach (jest ich chyba 14,musiałam je podpisać) i ostatni warunek to taki, że ja czekam na zdradę,kiedy On to zrobi, żeby było fer! I ciągle mi , powtarza, że jak zrobiłam to raz to zrobię to i kolejny! A wcale tak nie jest , ja bardzo tego, żałuję i wiem , że nie dopuszczę do zdrady już nigdy więcej, nie mam takich zamiarów, mimo tego,iż jak na razie nie jestem szczęśliwa,ale to dlatego,iż mój partner mnie wyzywa i ciągle wypomina to co zrobiłam, Ale patrząc z innej perspektywy na nasz związek, to po zdradzie mój chłopak zaczął więcej poświęcać mi czasu i uwagi i więcej ze mną rozmawia. To Nam wiele pomaga, także nasze ogólne relacje jako międzyludzkie są ok, potrafimy się zrozumieć, świetnie się zgrywamy w wielu rzeczach i obowiązkach, jednak ja już zaczynam w to wszystko wątpić, że nam się uda, że jesteśmy tak do siebie podobni i to Nam pomoże w dalszym życiu i, że mamy możliwość na udany związek....... Zaczynam się zastanawiać nad sam,a sobą, czy ja dam radę, kiedy to ja zostanę zdradzona, czy dam radę z tym żyć, żyć ze swoim partnerem, spać z nim i budzić się kolo niego....???? Nie potrafię sama sobie odpowiedzieć na to pytanie, nie wiem jak zareaguję, nie wiem jak to zniosę...... Ja każdego dnia powtarzam mu, że nie musi ze mną być, ja rozumiem, że zdradziłam i , że on ma prawo odejść, ale on tego nie zrobił, a co ja mam zrobić. Presja mnie wykańcza, czuję się coraz gorzej,jak słyszę te słowa z jego ust z arogancją i sama nie wiem jak to wszystko mam nazwać? Płacz to moje lekarstwo jak nar azie, ponieważ jestem wrażliwą osobą i tak reaguję, ale wiem,że przez całe życie będę tej zdrady żałować, tylko jedno przysłowie tkwi mi w głowie, " za błędy trzeba płacić'' i chyba ja właśni w taki sposób za nie płacę, cierpieniem i czekającą na mnie zdrada....tak sobie to tłumaczę....A zostawić go ja nie potrafię, bo go kocham!!!!

Nie zarejestrowany
28-05-09, 17:04
W tytule podaję,że przekleństwo,bo tak naprawdę,tak jest dla osoby,która kocha,a zostaje okrutnie oszukana przez swojego partnera,a zwłaszcza poślubionego małżonka.Tak właśnie stało w moim przypadku,gdzie zostałam zdradzona po 28-latach z młodszą od męża o 23 lata,z kobietą mojego syna,o przepraszam naszego syna. I tak do tej pory jestem oszukiwana ,nie pomogły ani rozmowy,ani prośby,że to nie moralne,że każda inna kobieta,a nie prawie synowa,a wiekiem,jak jego córka.

Nie zarejestrowany
20-06-09, 14:47
Moj patrner po prawie 3 latach zwiazku zostawil mnie z dnia na dzien bez wyjasniej jak sie pozniej okazalo powodem byla inna dziewczyna....:/ niby mnie z nia nie zdradzil ale jak tylko z emna zerwal juz po tygodniu spotykal sie z nia wiec nie wierze ze wczesniej tego nie robili :( Ale po dwoch miesiacach zerowego kontaktu miedzy nami spotkalismy sie przypadkiem i zaczal mnie przepraszac mowic jak bardzo mu mnie brakuje jak kocha i jak zaluje...Wyladowalismy w lozku (przyczynil sie alkohol) i w sumie czulam satysfakcje z tego ze zdradzil ja ze mna ale wrocic nie chcialam i zawsze sie zarzekalam ze nie wybacze mu tej zdrady tego ze z nia byl i wogole za duzo przez nieog przeszlam. Los chcial jednak inaczej on zaczal sie o mnie starac zerwal z nia wszelkie kontakty i mimo mojej niecheci za ktoryms razem namowil mnie an powazna rozmowe i wymieklam postanowilam dac mu szanse,m a raczej nam....Wybaczylam mu choc nieraz wracaja do mnie mysli i wizje jego z nia ale wiem ze musze sobie z tym poradzic bo widze ze on sie stara z enaprawde zaluje...Faktem jest to ze duzo zrozumielismy oboje przez to rozstanie...Wielu bledow juz nie popelnimy i mamy do siebie wiecej szacunku wiecej ze soba rozmawiamy jest inaczej zmienil sie i ja dlatego staram sie nie myslec o tm co bylo tylko zyje tym co jest teraz a czas pokaze czy bylo warto?? Nie raz boje sie ze on gdzies ja spotka w koncu mieszkamy od niej niedaleko ale postanowilam mu zaufac...Ja go nigdy nie zdradzilam fizycznie ale mialam czas ze zdradzalm go emocjonalnie z moim bylym facetem wiec moze dlatego dalam nam szanse stwierdzajac ze "jestesmy poniekad kwita".Jezeli naprawde sie kocha trzeba dac szanse bo rzecza ludzka jest bladzic, ale i naprawiac bledy...Wlasnie umiejetnosc wybaczania odroznia ludzi od zwierzat. Polecam film "Blizej" swietnie ukazuje oblicza zdrady :)))

Nie zarejestrowany
05-07-09, 21:51
Witam, jestem tez zdradzana,,pierwsyz raz 5 lat temu,obiecanie przepraszanie ze to koniec,tak bylo do nastepnej zdrady,wtedy znowu przepraszanie.no i po paru miesiacach kolejny raz.Wiec stracilam zaufanie calkowicie nie wierze w nic choc zypewnia ze to koniec ,ze to byly glupie wzskoki.,nie wiem co dalej,jak z tym zyc.doradzcie kocham meza ale jak z tym zyc.

Nie zarejestrowany
11-07-09, 19:01
witam... zdradzilam, 2 dni temu. I od tego czasu nie moge przestac o tym myslec. Kocham mojego meza i chcialabym powiedziec, ze zaluje tego co sie stalo, ale niestety tak nie jest. Jestesmy malzenstwem od 2 lat i choc wiem, ze moj maz bardzo mnie kocha brakuje mi adoracji z jego strony. Zawsze tak bylo, niestety nie jest on mistrzem w okazywaniu uczuc. Wiedzialam ze taki jest, ale niestety pojawil sie ktos kto sprawil , ze znowu poczulam sie atrakcyjna. On wie ze jestem mezatka i nie chce psuc mojego zwiazku. No a ja zaczelam sie zastanawiac ? Czy bede umiala z tym zyc. Sama nie rozumiem swoich uczuc! Wiem, ze nie mam przyszlosci z facetem z ktorych zdradzilam, on jest 4 lata mlodszy i nie szuka stalego zwiazku. Nie wiem jednak jak zyc z moim mezem.On jest moim przyjacielem i nie wiem jak uda mi sie ukryc przed nim to co sie stalo...

Nie zarejestrowany
12-07-09, 09:45
Przez cale lata byłam oszukiwana, zbudowal sobie drugie zycie, kupił dom, mial takie mozliwosci. Kochanka doskonale wiedziala o mnie, ja o niej wcale. Gdy ja sie dowiedziałam o całej , okrutnej perfidii jego dzialania , przezylam koszmar, koszmarow. Dla niego byla to ulga, nic sie nie zmieniło , bo tak zyl od lat. Mnie pozbawili wszystkiego , radosci , wiary, marzen... Dochodze do siebie juz 2,5 roku. Jest mi bardzo , bardzo ciezko. Przeszłam wszystkie etapy. uzdrawiania siebie.Staram sie z całej duszy wzbudzic w sobie nienawisc do tych, którzy mnie ranili przez tyle lat, ale najczęsciej jest pytanie, jak mozna? Wiem teraz , ze mozna wszystko. Wyobrazcie sobie, moj maz o godz 15 dzwonil do mnie z radosna nowina ,ze wlasnie szczesliwie wyladował, a o godz 21 , gdy sie dowiedzial ,ze jego podwójne zycie wyszlo na jaw, przemienil sie w atakujaca bestie. Moja historia nadala by sie do poradników malzenskich i jako modelowy przyklad wszystkich razem wzietych ksiazek o zwiazkach toksycznych , kobietach uzaleznionych itp. Ale wiem jedno, leczyc sie musze sama i silna musze byc okrutnie, inaczej zgine . Małzeństwem jestesmy od 1975 roku.. Zal pozostanie do konca zycia, szczegolnie, jak kiedys połaczyło sie dwoje biednych studenciakow i całe lata realizowali swoje marzenia. Potem dowiedzialam sie ,ze to byly moje marzenia, tylko paradoks polegał na tym ,ze on sobie budował z boku od lat a zapomniał mi o tym powiedziec , okazało sie ,ze nie chciał mnie zranic ... tak sie tłumaczył , a na pytanie , dlaczego , dlaczego , odpowiedz byla banalna, jak u 20 latka , szczescia szukalem. Tylko dlaczego ,jak je znalazl nie poinformowal mnie o tym i trzymal to szczescie przez lata w ukryciu,wstydliwe było... Dziwie sie tez jego kochance, ładna , wyksztalcona kobieta, pedagog szkolny , musiala go bardzo kochac ,ze godzila sie na taki układ. Na moje pytanie , no a ona , godzila sie , odpowiedz , nie miala wyjscia. Widze teraz bezwzglednosc mojego meza i i rozumie ,ze stworzylam moim uczuciem postac ,ktorej nigdy nie było, tera zpłace za to , ale wiem ,ze sie podniose , mimo bólu ,, łez i cierpienia. Kazdy ma prawo do szczescia, ale nikt nie ma prawa w dazeniu do niego byc okrutnym , podłym i bezwzglednym.Wiecie co , kiedy ja trzymalam kciuki na jego egzaminach , jego przyszle szczescie sikalo wpieluchy, długo na nie czekał , no ale miał ,szczescie,ze sie doczekał, Kiedy ja sobie upatrzyl miala 30 lat on 48, ja 46 , no coz , zazwyczaj szczescie jest mlodsze,ladniejsze, ,Nabieram dystansu do sytuacji i czuje sie o wiele lepiej niz rok temu ale nie powiem ,ze jest ze mna zupełnie ok, to bedzie jeszcze długo , bardzo dlugo trwało. Pozdrawiam kobiety na zakrecie , badzcie silne .

Nie zarejestrowany
08-08-09, 11:46
z moja dziewczyna jestem 6lat .ostatnie 2 lata były kiepskie i rozstaliśmy się.3 dni po tym ona zdradziła,tak to czuje.Teraz poczułem jak ją kocham.Robie wszystko Zeby ją odzyskać.tylko czy to mądre,skąd wiedzieć ze ona da jeszcze mi szanse.i co wy nato?

Nie zarejestrowany
23-08-09, 11:26
Zona od tygodnia nie daje mi nie wiem czemu nic

Nie zarejestrowany
30-08-09, 21:22
nasz związek trwa już rok mamy w listopadzie sie zaręczyć bardzo mnie kocha a ja jego;-)jesteśmy dla siebie wszystkim mieszkamy razem mój dramat zaczął sie na poczatku naszego związku.... mój chlopaka mial przedemna romans z zaręczona dziewczyną........ gdy był juz ze mna to sie ciagneło pisał jej ze ja kocha , czesto rozmawiali znałam ja ale na poczatku nie wiedziałam.. w wigilie przyszła do nas do pracy na uroczystosc juz wiedzialam .... poszłam do domu sie przebrac gdy wrocilam zaczał sie koszma nie odstepowal tej k..rwy na krok obsciskiwali sie siedziala mu na kolanach mnie wtedy niestety nie zauwazał niby byl zly bo posłuchal jakis plot na moj temat ta dziewczyna z romansu puszcza sie z kazdym dla kasy i cuda robi on to juz wie oczywiscie z nim zerwalam i pojechalam na swieta do domu odczytalam jego gg pisal ze jest ze mna tylko zeby o niej zapomnieć;-( ale gdy wrocilam nienawidzilam go za to my pracowalismy razem i teraz tez;-)nie dawal mi spokoju kwiatki nie kwiatki prosil o szanse (BŁAGAŁ)nie zgodzilam sie na poczatku bawilam sie spotykalam z chlopakami zeby sie zemscic i wtedy on mnie zobaczyl wtedy wiedzialam ze on na prawde mnie kocha a ja ze go;-))dalam mu szanse z ta ku...urwal kontakt ja z kumplami itp jestesmy ciagle razem kochamy sie mieszkamy razem;-)planujemy przyszłosc nie zaluje bo sie odnalezlismy kochamy sie bardzo jestesmy silni on poza mna swiata nie widzi zwyciezylam ale niestety jeszcze pamietam i czasami o to sie klocimy boje sie o nasz zwiazek bo nigdy nikogo tak nie kochalam!!!!!!!!!no ale pamieci sie nie wymaze jak zapomniec???????????z tym mozna zyc ? prosze o porade.. nigdy go nie zostawie a on mnie......

Nie zarejestrowany
31-08-09, 20:12
Jestem z narzeczonym 2,5roku mamy dziecko...miesiac temu poznalam pewnego faceta nie bardzo chcialam sie w to wkrecac bo bardzo kocham swojego Adriana ale stalo sie....strasznie zaluje kilka czulych slowek nawet seksu nie bylo(nie chcialam)...przyznalam sie Adrianowi do tego... powiedzial ze wybaczy ale wzial i sprzedal pierscionek zareczynowy.....serce mi peka sama sobie nie potrafie tego wybaczyc..nie wiem co robic..boje sie ze strace ta osobe ktora kocham najbardziej na swiecie....

Nie zarejestrowany
01-09-09, 18:57
Życie ze zdradą nawet w przeszłości, to koszmar do końca zycia. Nigdy nie bede sie już czuła tą wieczną nastolatką wiecznie zakochaną slepo, bezinteresownie ..... Czemu doczekałam czasów, ze to kobiety polują na zonatych mężczyzn ( bo takich ktoś chce mieć , bo sa sprawdzeni i widocznie warci zainteresowania, w odróznieniu od tych rozwiedzionych , czy zbyt długo wolnych ). One nie wiedzą, że aby być z takim mężczyzna przez lata, to trzeba umieć o niego dbać i walczyć. Obne tego nie szanują, skad wiec ich wiara, że same nie zostaną przez tego samego mężczyznę zdradzone? oby zdążyli je porzucić zanimje poznają, bo i ich taka może przecież zdradzić , juz to robiła wszak

Nie zarejestrowany
16-09-09, 09:30
Zdrada w małżeństwie to piekło. Piekło dla zdradzonego ale i dla zdradzającego. A gdy o tym dowiadują się dorastające dzieci - to piekło też dla nich. Jak to jest że o konsekwencjach nie myślimy wcześniej , nie bierzemy pod uwagę tego co dziać się będzie post factum........ Przeżylam to i chyba nadal przeżywam . I nie wierzę w to ,że można zapomnieć . Co do wybaczenia - to zależy od postawy wiarołomnego małżonka. U mnie mój mąż stara się budować do siebie utracone zaufanie. I widzę jak nie zdawał sobie sprawy z tego co czeka go po ....... Jest przerażony konsekwencjami i samym sobą. A ja ? Patrzę na niego i nie wierzę ,że potrafił. ze nie pomyślał o tym jak będziemy żyć dalej .... Nigdy nie myślał o rozstaniu ze mną . Ja myślę o tym każdego dnia! A dzieci? Straciły zaufanie do ojca . Zaufanie ,które tak wiele lat budował. O tej trzeciej nie piszę - bo co napisać o prawie dziecku ..... które dysponuje w swoim życiu jedynie ciałem i nic nie przeszkadza - ani obrączka na palcu , ani dzieci , ani to że spotkania były jedynie na jego warunkach. Ja posmutniałam i choć nadal kocham swojego męża to rozważam inny scenariusz niż bycie z nim do końca życia.

Nie zarejestrowany
30-09-09, 02:05
zdradzalam meza przez kilka lat...myslalam, ze walcze o swoje szcescie a stchorzylam..poszlam latwiejsza, przyjemniejsz droga...przed zdrada prosilam, zeby sie staral, myslal o mnie...nic sie nie zmienilo...
teraz jest ciezko, ma do mnie duzy zal..jest mi wstyd, ze go zawiodlam i siebie..ale z tym moim niekonczacym sie optymizmem mysle, ze to poczatek naszego zwiazku, ze bedzie piekniej..

Nie zarejestrowany
09-11-09, 08:19
To mój głos Cię zaniepokoił. Jak byś to jednak nazwał(a). Jak z nim o tym porozmawiać?

Nie zarejestrowany
10-11-09, 21:46
dzieki temu artykulowi uwierzylem w sens zycia wierze ze moje malrzenstwo uratujemy jest mi bardzo zle ale jestem duchowo podparty i wierze ze nam nie wielu sie uda I BEDZIE SZCZESLIWE MALRZENSTWO TO SOBIE PRZYZEKAM I ZONA MI I CORKA PRZEKLA LA .To jest moj sens zycia i za pare lat to powtorze kocham moja zone i ona kocham mnie nad zycie.Dopiero teraz zrozumiala jak bardzo mnie kocha . Wiara czyni cuda .Pamietajcie za ROK SIE SPOTKAMY !!!!!!!!!!!

Nie zarejestrowany
11-11-09, 13:58
zostalam zdradzona 5lat temu i myslalam ze jestem silna ze dam rade z tym zyc ale mylilam sie nie ma takiego dnia ze bym o tym nie myslala zyje tylko dla moich dzieci

Nie zarejestrowany
13-11-09, 01:18
chłopak zdradził mnie na początku tego roku byliśmy ze sobą już w tedy ponad 3 lata dziś już mineło 4lata... Kocham Go ale nie potrafie już znosić jego zachowania niby od momentu w którym mnie zdzradził nic nie zrobił bo w sumie przebywamy ciągle ze sobą ale zachowuje się gorzej niż upośledzony kiedy zadaje mu jakies pytanie dotyczące naszego związku uczuć jego do mnie unika odp. poprostu mnie ignoruje nic... Kiedy do niego dzwonie z jakimiś pretensjami ( a mam za co ) wyłącza telefon... Wydaje mi się że on już poprostu jest na maxa mną znudzony . jak sadzicie dziewczyny i chłopacy ??

Nie zarejestrowany
23-11-09, 20:05
Juz minelo kilka tygodni po kolejnej zdradzie mojej zony ,bul pozostaje ale walcze ,przybylo mi kilka ran na ciele poparzen ale serca i tak to ne wyleczylo ,sa dni i chwile ze jest ok ale ciagle wraca niepokoj i lek ,oczy napelniaja sie same lzami klatke cos rozpiera ,chociaz wiem ze ja bardzo kocham.Wiem ze to jeszcze potrwa ,chce miec jeszcze sily ale nie wiem czy zdrowia mi starczy .Wiem ze mam w tej chwili wiele osobowosci gdzie jedna ma sens a pozostale prowadza destrukcje:Jutro idziemy do psychologa by ratowac to co jeszcze pozstalo w naszym zwiazku ..Winie sie za to ze 13 lat temu tak latwo jej uwierzylem po pierwszej zdradzie ,puzniej byly nastepne ktore zlekcewarzylem dajac jej wiare a nie anonimowym sms i teraz od polowy wrzesnia do listopada juz sie nie ukryla kolejnego kochanka wysledzilem iokazala sie prawda calego jej zycia jedna wielka zdrada,ponizanie mnie,osmieszanie przedtem zdradzala mnie z moimi znajomymi nie powiem ze to byli przyjaciele bo gdyby byli to nie zrobili by mi tego swinstwa ,teraz ktos obcy zupelnie obcy zwykly kierowca autobusu przypadkowo poznany .Mimo to ja ja kocham ale jest mi bardzo ciezko ,jestem rozbity zatracam sens zycia ,mazenia ktore mialem gdzies sie w mgle rozpaczy rozmyly:Do swiat tylko 4 tygodnie ,zawsze to byly piekne wzruszajace od milosci swieta tak przynajmiej z mojej strony ,zona tez wtedy wydawala sie bardzo szczesliwa ,ale teraz juz wiem ze w jej sercu te swieta nie do kaca byly prawdziwie spedzane mam tylko nadzieje ze chociaz w swieta nie zdradzala mnie i naszych corek fizycznie ale zapewne myslami nie byla do kanca z nami.Zdaje sobie sprawe ze jestem moze niwny ale ostatni raz chce sprubowac chociaz jeszcze rany sa swieze ,sa ruiny zwiazku i zgliszcza po zdradzie ,ale ja nigdy nie wyobrazalem sobie innej rodziny jak ta co zalozylem 16 lat temu,chyba nie potrafie pokochac innej kobiety .Jest mi zle z tym co teraz wiem o mojej zonie,widze jak to robi z innymi w roznych miejscach ,jak sperma zalewa jej lono ,ktore zawsze mowila ze jestem jedynym ktory ja dotykal ,calowal,KOCHAL .teraz fakt ze uprawiala monogamie jest nie do zrozumienia .jak to mogla robic przeciez przyzekala.......Bede probowal ,ja ja mimo wszystko kocham ale kolejnego zawodu juz nie bede przezywal ,nie bede sie meczyl i rozpatrzal poprostu skonczy sie wszystko nawet moje nie udane zycie .

Nie zarejestrowany
23-11-09, 21:08
wiem,ze nie jestem osoba godna by byc i pisac miedzy Wami, ale postanowilam cos zrobic. Jestem mezatka i ciezko sie do tego przyznac , ale zdradzilam meza. Tak to okrutna prawda! dlatego chce napisac pare slow moze choc tak uratuje kobiety czy mezczyzn przed zrobieniem czegos tak okropnego. Zrobilam to trzy razy z roznymi mezczyznami ,wiem ze nie da sie tego zrozumiec dlaczego? raz pomylka ale trzy ? nie chce sie uzalac nad soba bo tu nie chodzi teraz o mnie ale zycie dalo mi troche w kosc. Dwa pierwsze razy nie wiem omamili mnie milymi slowami ,niby zainteresowaniem. Jednak bylo to raz i skonczylam tamte pomylki zle sie z tym czulam . Szukalam milosci u meza ale zycie nas nie rozpieszczalo bylismy wiekszosc czasu osobno i to pewnie mialo jakis wplyw na to. Tak wiem nie mozna szukac usprawiedliwienia gdy ktos krzywdzi bliska osobe . Trzeci raz wydawalo mi sie ,ze juz jestem silna i dam sobie z wszystkim rade ale nic mylnego znow okazalam sie glupia naiwna idiotka szukajaca nie wiedomo czego?! czegos czego nie ma , jakiegos dziwnego szczescia . Na poczatku byly rozmowy wydawalo mi sie ,ze jest normalnym czlowiekiem z ktorym mozna porozmawiac ale niestety nie, piekne slowa, rozmowy to byly tylko jedna wielka mistyfikacja ,klamstwem. Tak bardzo chcialam wierzyc ,ze moze byc przyjazn NIE MA CZEGOS TAKIEGO!!!kazdy obcy ,znajomy czy nawet szef ,ktory sie zainteresuje kobieta mysli by ja tylko zdobyc i niestety ja sie na to zlapalam. Mowia modry czlowiek po szkodzie,ale ta szkoda wyrzadzila takie spustoszenie jakby przeszla traba powietrzna. Skrzywdzilam nie tylko meza,dzieci ,rodzicow ale i zniszczylam siebie!!! wiem,ze zawsze kochalam meza moze powiecie co to za milosc ? kocham go teraz z podwojona sila . Jestesmy jeszcze ze soba ale kazdy dzien jak widze jak cierpi jest najokropniejsza kara jaka moze spotkac czlowieka . On nie zaslozyl na to ! dlaczego zniszczylam cos co bylo piekne ,nie potrafilam zauwazyc milosci jaka mnie dazyl .Przez to co zrobilam czuje do siebie wstret ,obrzydzenie moze kiedys rodzina mi wybaczy ,ale ja nie wiem czy sobie jestem wstanie wybaczyc. Bardzo pragne to naprawic i uratowac nasze malzenstwo ,chce miec sil za nas dwoje ,ale tez potrzebuje wsparcia .Blagam Was wszystkich jesli kiedys ktos bedzie w podobnej sytuacji wycofajcie sie a uratujecie to za nim stanie sie najgorsze. Kocham mojego meza i chce wierzyc ,ze mozemy byc jeszcze szczesliwi i bedziemy sie cieszyc z kazdego nadchodzacego dnia .A ja chce byc wtedy najszczesliwsza i stanac przed lustrem i powiedziec sobie udalo ci sie nie jestes do konca taka zla osoba bo jak na razie mysle,ze jestem jednym wielkim bledem ktory chodzi po tym swiecie . Nie robcie tego pielegnujcie wasza milosc kazdego dnia tak jakby byla pierwszym dniem waszego spotkania!!!

Nie zarejestrowany
29-11-09, 10:02
Witam wszystkich.Bylam z czlowiekiem ktorego bardzo kochalam.Na poczatku naszej znajomosci juz podkopal moje zaufanie do siebie pokazujac mi w internecie kobiete ktora jak zauwazylam sie szczycil,mowil o swoich podbojach,zachowywal sie jak lowca kobiet.Znajomosc traktowalam na poczatku jak zabawe,pomyslalam ty sie mna zabawiasz to ja toba też"Niestety przerodzilo sie to w uczucie,z jego strony tez,ale....z czasem zauwazylam ze zaczynam sie jemu nudzic,nie jest tak jak bylo.Od dwoch miesiecy juz nie pisze i nie mowi mi slow swiadczacych o uczuciu.Wczoraj sie dowiedzialam ze od miesiecy u niego w mieszkaniu pojawia sie jakas czarnulka,zawsze mial i ma slabosc do brunetek,szczuplych(ja jestem blondynka).Zauwazyalm tez ze jak przyjezdza do mnie to kontaktuje potajemnie z kobieta jak sam mowil alkoholiczka i taka ktora sprzedaje sie za piwo.Po co?hmm...Z jego rozmow wywnioskowalam ze zna duzo kobiet o lekkich obyczajach,i chyba mu to do dzisiaj zostalo....nie umie utrzymac zwiazku,nudzi sie w nich,szuka wrazen,ale....mysle ze problem lezy glebiej....On nie umie rozmawiac o nas,o planach na dalsze zycie.Kiedy podejmowlam proby rozmowy dlaczego np.ukrywasz tel.albo dlaczego nie bylo ciebie dlugo w domu,to jego reakcja byla bardzo nerwowa i nie bylo zadnej konkretnej odpowiedzi.zastraszal mnie krzykiem i rozmowa sie konczyla.W koncu sobie odpuscilam rozmowy o nas.Nie jestem tuzinkowa kobieta,bardzo duzo mu w zyciu pomoglam bo taka jestem,ale tez dlatego ze mialam nadzieje ze jak mu pomoge w problemach to on juz nie bedzie sie tak denerwowal,ze bedzie tak jak na poczatku,ze bedziemy razem...w jais tam sposob slowie on to docenia,ale czynami rani....Czulam ze prowadzi podwojne zycie,nie przyznawal sie do tego,bo mysle ze nie chcial stracic kogos kto dzwiga jego ciezary,z kim zawsze moze pogadac o swoich problemach.Bylam na zawolanie..Od momentu kiedy juz mialam wieksze przeczucia jego zdrady obswewalam go i szukalam dowodu zeby mu udowodnic ze klamie i zdradza,ze juz nie wywinie sie z kolejnego klamstwa...Ma duzo dlugow,nie chce mowic dlaczego je ma.Nie robi oplat,jakies pieniadze zarabia ale na co wydaje i ma nadal dlugi???moge sie tylko domyslac...Jest samotnikiem,nie umie przebywac wsrod ludzi,nie wie o czym rozmawiac z ludzi w towarzystwie,jak juz sie w takim pojawi to szybko ucieka do domu.nie ma kolegow,przyjaciol,ma tylko rodzine z ktora jest sklocony...Mial mnie,ale tez stracil.Nie bede z nim bo on na mnie nie zasluguje,ale chce mu pomoc ,bo wydaje mi sie ze on sam czuje sie zagubiony,chce normalnie zyc ale chyba nie wie co to jest normalne zycie.Mysle ze duze znaczenie ma jego dziecinstwo...Ma tez dobre strony potrafi byc opiekunczy,jest pracowity,inteligentny,chetny do pomocy
.Licze na to ze moj list przeczyta moze psycholog ktory moze zna podloze takiego jego zachowania,i napisze jak mu pomoc zeby w koncu zaczal normalnie zyć.Wsztskim ktorzy mieli cierpliwosc przeczytac moj list ,bardzo dziekuje i prosze o odzew...Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
28-12-09, 07:56
Szacunek to miłość, szanuje swoją żonę za dzień codzienny, za poukładane życie za wychowanie naszego jedynego dziecka itp. Szacunek okazuje gwarantując materialna realizację i bezpieczeństwo nie pamiętam już właściwie kiedy to wszystko zwiędło i poszarzało, SAMOTNOŚĆ W BLISKOŚCI. Będąc z żoną czuje się samotny, każdy facet miewa takie chwile kiedy odzywa się w nim potrzeba bliskości nie tylko przez seks który spadł do roli higienicznego zabiegu zdrowotnego ale do banalnego przytulenia i czułego objęcia. Rozumiem, że cała armia zdradzonych zon oburzy się ale faceci też mają potrzebę bliskości, rozmowy o pracy itp, jeśli żona żona nie chce słuchać lecz woli seriale poprostu bagatelizuje twoje potrzeby. Nie dziwcie się ale jest to prosta droga do poszukania tej brakującej potrzeby a wg was zdrady. nie mam wyrzutów sumienia że poszukałem kogoś kto mnie zrozumiał, żałuję jedynie że brakuje mi odwagi by mienić swoje życie ale cóż, materialność życia jest silna. Przepraszam Gosiu

Nie zarejestrowany
30-12-09, 21:21
jestem zdradzoną żoną, ale nie oburzam się, potrafię zrozumieć argumenty, wiem że wina zawsze jest jakoś podzielona, ja biorę swoją część na siebie i może dlatego mogę wybaczyć, ale jak odzyskać męża na nowo, jak go w sobie rozkochać, jak się zbliżyć?

Nie zarejestrowany
02-01-10, 23:32
To juz moj kolejny wpis .Codziennie wchodze i czytam, probuje poukladac sobie mysli.Juz minely dwa miesiace jak okazala sie prawda nie chlubna mojej ukochanej zony,Pragne byc z nia i wybaczyc pragne sie z nia byc az do smierci .Czy to jest milosc nie wiem bo sa tylko chwile jak czuje spokoj duszy i wiare ze sie nam ulozy ze zapomne.Kazda wolna chwila to pustka i bezradnosc moja i moje uczucie zabija.Moja kochana zona przyzeka mi wiernosc ,przyzeka mi uczciwosc sa lzy i zal za to co robila mi i moim corka ,bardzo pragne by moje uczucie sie odrodzilo jak mityczny ptak Feniks ale jestem beznadziejny ja wlasnie ja ,ze nie potrafie swego uczucia odrodzic i nie watpic w prawdziwa milosc.Lata oszustw i mojego starania i wiary w zony wiernosc zostaly pogrzebane na zawsze,wiem ze juz nie moge wierzyc ze jej cialo nalezy do mnie,ze mit moj w wiernosc nie istnieje.Ktos napisal ze wina jest po obu stronach czasmi tak jest przypadkowa zdrada .Ale czy moze byc po obu stronach wina jak jedno z malzonkow oddaje sie milosci calkowicie ,dba o rodzine ,jest wspanialym ojcem,stara sie by rodzina miala dostatne zycie,a malzonka jak maz ciezko pracuje ona sypia z szefem,a po kilku latach maz lozy by miala wyzsze wyksztalcenie lozy na jej nauke a ona poznaje jakiegos kierowce i sypia z nim w naszym domu jak maz jedzie do pracy,czasmi jak nie mieli gdzie to robili w aucie,albo wagary w hotelu.Pragne znalez chociaz jeden powod z sensem dlaczego to robila .Wlozku staralem by nie bylo nudno ,robilem wszystko sie staralem,Brakuje mi slow a lzy zalewaja mi oczy.Dzis wiem jedno kazda przyjazn mesko damska to jest zdrada predzej czy pozniej.Tak to dziala i nie musi byc nawet w zwiazku jakies przyczyny sensownej przyczyny sie wymysla tylko by usprawiedliwic swoje rzadze i wina obarczyc druga polowe.

Nie zarejestrowany
04-01-10, 13:55
nie wiem czy udalo mi sie kogos uratowac przed zrobieniem czegos zlego,ale tez wiem ze chyba przed tym nikogo nie uda sie uchronic . Mijaja dni odkad to co robilam ujrzalo swiatlo dzienne. Myslalam ,ze bedzie mi lzej jak wszystko z siebie wyrzuce nic mylnego. Kazdy dzien jest potwornym bolem ,poczuciem bezradnosci i wstretu do samej siebie,nie nawidze siebie za to. Wiem ,ze jestem teraz inna osoba odnalazlam siebie. Choc nie wiem czy nie odnalazlam siebie zbyt pozno. Kazdego dnia walcze o moja rodzine, o zycie , o meza. Jest strach ,przerazenie i swiadomosc ,ze w kazdej chwili moge meza stracic. Wiem ktos by powiedzial sama te droge pokazalam. Tak ,ale teraz ta zla droga mnie przeraza .Jestesmy razem ,kochamy sie, sexs jest jak bajka . Oboje pragniemy siebie jak nigdy przedtem. Niemozliwy wielokrotny sexs stal sie realnym . Mimo to jest jedna rzecz albo osoba miedzy nami. Maz po tym jak sie dowiedziel oglosil sie na stronie matrymonialnej . Sposrod tysiecy ogloszen jedna kobieta o 10 lat mlodsza ode mnie napisala do niego i do dzis pisze . Mozna powiedziec to tylko pisanie nie to co ja robilam tak ,ale oni oboje planuja swoja przyszlosc . Maz jak przed tem ze mna nie chcial miec dziecka z nia pragnie . Wiem ,ze nie mam szans z nia jest mloda ,cialo ma idealne a ja teraz jestem tylko zalosna,beznadziejna kobieta .Kazdego dnia zebrze o dotyk ,przytulenie i gdzies w swiadomosci blagam o wybaczenie i o przyszlosc. Wiem, ze przeszlosci juz zadne z nas nie zmieni ,ale tez wiem ,ze to tylko od nas zalezy jaka bedzie przyszlosc . Chce dac mezowi szczescie, radosc i poczucie poteznej milosci ,ale czy moja milosc inna ,dojzala wystarczy by walczyc z innymi kobietami czy mam szanse na cos pieknego u boku mojego meza? Dlaczego czlowiek kiedy traci wszystko rozumie tak wiele nie dostrzeganych wczesniej rzeczy ? dlaczego ??? dopiero jak tracimy dostrzegamy iz ten czlowiek ,ktory jest wiekszosc czasu przy nas jest miloscia zycia . Tak bardzo boje sie utracic te milosc ,czasami ten strach dobija mnie i z przerazliwym smiechem drwi ze mnie. Oddalabym wszystko by na nowo rozkochac meza by na moj widok jego serduszko zadrzalo . Dzis jest poniedzialek a mysl i strach mnie paralizuje bo wiem iz ta kobieta chce do meza przyjechac ,ona nie wie ze jestesmy razem ,ze walczymy o siebie . Mimo to wiem ,ze ona tu przyjedzie i wtedy strace meza bo on jak bedzie choc raz z nia to odejdzie i nie bedzie walczyl o nas tak rozpaczliwie jak ja . Ale niestety to moja wina odebralam mu ,sobie cos najpiekniejszego w zyciu . Moze jestem glupia ,ale wiem iz moje zycie nie ma najmniejszego sensu bez meza . Nie potrafie zyc bez niego.Chce zyc ale przy boku ukochanego chce dozyc starosci i jesli schodzic z tego swiata to tylko w jego ramionach. Wiem jestem beznadziejna !!! Walcze i bede walczyc mimo gorszych dni o milosc mojego zycia nie oddam jej tak latwo bo tylko maz jest dla mnie ukojeniem i szczesciem ktore oddnajde.

Nie zarejestrowany
04-01-10, 14:02
witam!
bylaś zdradzona raz bedziesz następny....
moja historia-wybaczyłam zapomniałam- po roku był kolejny skok.płakal przepraszał-wybaczyłam!potem był nastepny jeszcze nie skonsumowany bo wydalo sie przed....zupełnie przypadkowo na wspólnej imprezie.....nie wierze w powroty

Nie zarejestrowany
04-01-10, 14:44
Tak na tej stronie pisze tez moja zona.Jest straszne uczucie i bez nadzieji i wtpliwosci co zycie przyniesie.Tak jak dowiedzialem sie prawdy bylem stanie bardo oplakanym i bezradny jak dziecko ktoremu zabralo sie zabawke.Wstawiajac swoja oferte w ogloszeniu nie spodziewajac sie zadnej odpowiedzi jestem w wieku sredniego i zalosnie tkwilem w wierze ze mam przynajmiej wierna zone ,nie szukalem przygod chociaz nie jednokrotnie pewnie wystarczylo by zrobic jeden gest i kolegow zony same by zrobily to co robila moja zona.Odpisalo wiele kobiet sam bylem zaskoczony ze to takie proste ze zdjecie obecne jednak nie odstrasz wrecz przeciwnie wabi jak nigdy przedtem.Dzis pisze z jedna nie wiem czy wyjatkowa kobieta ale napewno piekna ale tylko pisze ,chociaz ona ma wielkie plany co do mojej osoby ja nie dokanca jestem szczery.Nie chce jej oszukiwac ale to robie bo nie wie ona ze jeszcze jestem z zona ze prubuje ratowac nasz zwiazek .Moze te znzjomosc internetowa traktuje jak kolo ratunkowe,wszak wiem ze moja zona jest zdolna do wszystkiego ,wartosci takie jak wiernosc w zwiazku nie istnieje to ja jetem mozna powiedziec prawiczkiem w zwiazku nie mam nawet pojecia jak to mozna zaproponowac innej kobiecie .Kochamy sie bardzo czesto w tym samym momecie przychodzi ukojenie ale nie trwa dlugo ,sily wspomnien,i zalosna prawda zony ktora sex uprawiala wszedzie i zroznymi typami jest tak silna ze wewnetrzny nie pokoj trwa .Teraz ona sie obawia ,pytam sie czego przeciez jej wiele lat takie zycie odpowiadalo ,zdawala sobie sprawe z konsekwencji , ale jej wiara w klamstwo doskonale pchalo ja coraz bardziej w zdrady,chociaz bylem dobrym ojcem i pewnie dobrym mezem ktory jak kazdy facet nie bylem bez wad.Jej kochankowie zaden nie dal by jej tego co ja dawalem -milosc.wszyscy oni zdradzali swoje kobiety wielokrotnie ,kobiety poprostu zaliczali jak dziwki i jej tacy faceci odpowiadali,Poprostu brakuje mi slow.Zycie jakie teraz mam ,to zycie szare ,smutne zadnej motywacji,cos wemnie zgaslo bardzo mi brakuje zony takiej ,ktorej moglem ufac,nie czuc sie oszukany i zdradzony.Moze kiedys sie to wszystko zmieni ale tak jak kiedys dla mnie nie mialo sensu jak ludzie sie rozchodzili gdy dzieci po dorastaly tak dzis rozumiem smak potwornej goryczy zdrady,Wiec zanim zdradzisz gleboko sie zastanow nad tym ,ze to juz potecjalny Koniec twojego zwiazku ,ktorego budowa trwala wiele lat.Jestes na to gotowy czy gotowa to zdradzaj ale pod warunkiem swiadomosci konsekwecji ,bo lzy juz wiele nie pomoga nie stety,

Nie zarejestrowany
04-01-10, 16:51
jakis czas temu pisalam ,ze bede walczyla o moja milosc .Mylilam sie jestem cholernie slaba osoba i nie potrafie uratowac tego co moglo by byc .Owszem moj maz jest wspanialym czlowiekiem ale ja nie potrafie zyc i patrzec jak kocha inna i to z nia chce miec swoja piekna przyszlosc .Tacy ludzie jak ja nie maja prawa do wybaczenia do naprawienia, do uratowania swojego malzenstwa . Sa ludzie ktorzy mimo tego co robili nie chca sie zmieniac ja pragne tego bardzo. Niestety nie mam szans jestem skreslona i dlatego nie bede stac na drodze do szczescia mojego meza .Tak jak w piosence niech bedzie szczesliwy z nia ja juz sie nie licze jestem nikm i nie moge byc z nim szczesliwa . To przykre ,ze stracilam przez wlasna glupote wszystko .Maz wlasnie powiedzial mi ,ze pragnie to dziewczyne i bedzie z nia a ja na to nie mam wplywu . Ona dzis do niego napisala i powiedziala mu ,ze jest wyjatkowy .Kiedy ja mu to mowie mam wrazenie ,ze moje slowa brzmia niewiarygodnie .Dzis jest 4 styczen 2010 roku i jest to data konca mojego malzenstwa a takze i mnie. NIE ROBCIE TEGO BLAGAM .ZEGNAM WAS WSZYSTKICH I ZYCZE SZCZESCIA!!!!

Nie zarejestrowany
04-01-10, 17:08
Twoja zdrada zapewne spowodowała u męża chęć odwetu. Trudno, jeżeli ci zależy - przeczekaj. Skoro wasz seks jest dobry - jest szansa! Duża szansa!
Może skorzystacie z terapii małżeńskiej? Niekiedy działa cuda!

Nie zarejestrowany
05-01-10, 20:04
Witam Cie to co czytam widzę ze cierpisz Ale pamiętaj jeśli kochasz naprawdę to nie minie to tak szybko...zapytasz skąd to wiem to napisze Ci. Było to 6 lat temu będąc kobieta po 40 poznałam kogoś co naprawdę pokochałam i stwierdziłam ze to była prawdziwa miłość.Fakt mam męża ale dość mnie ranił i ranił ..Poznałam Andrzeja tez miał rodzinę jego zona miała co chwile innych kochanków, ale wiedziałam ze ma 2 dzieci jego syn miał wtedy 6 lat a córka 17 i w tym kochanka jego to bardzo bolało... Całe uczucie przelał do mnie ja do niego , dość wysłuchiwałam jego żalu. Próbowałam mu doradzać jak ma robić i jak ma sie pogodzić .. ale zakochaliśmy sie w sobie nasze sms-ki jakie pisaliśmy do siebie to było nasze wołanie żebyśmy byli razem . jeśli ktoś płakał w poduszkę to wiedzieliśmy o Tym, bo o tym pisaliśmy. Byłam naprawdę zakochana i to jest do dzisiaj( chodź nie jesteśmy razem ) Po 9 miesiącach powiedział ze się roztajemy był to dla mnie straszny ból jak ktoś dał mi nóż w serce Powiedziałam mu na rozstanie ze to co mnie boli zostanie do końca życia Miłość do niego . liczyło się żeby mógł być ze synem i razem wychowali syna co jego potrzebował.. wolałam cierpieć z miłości do niego , ale nie odbierać dziecku ojca.. po paru miesiącach dowiedziałam się ze jego zonę rzucił kochanek i ratowała swoje małżeństwo.. Miała prawo ja się odsunęłam.. ale do dzisiaj bardzo cierpię nie mogę sobie znaleźć miejsca w życiu... małżeństwo moje nie jest i nie będzie takie jak było kiedyś.. ZASYPIAJĄC MYŚLĘ O NIM BUDZĄC SIĘ MYŚLĘ O NIM TO JUŻ 6 LAT .. ALE JEDNO WIEM ZE JAK BY WRODZIŁ DO MNIE NIE ZAUFAŁAM BYM MU. Nie pozwoliłam bym żeby wróciło to co było.. Wole cierpieć z bolu .. i pogodzić się możne spotkasz kogoś co naprawdę pokochasz nie daj mu odejść życzę Ci powodzenia .. Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
06-01-10, 15:37
Cale moje odczucia by byly przestroga i chwila zastanowienia sie nad soba kazdego z nas pisze na Blogo ont.pl blog, milosc zdradzona uczucie po.Tam jest cala i szczera prawda i mnustwo pytan jak zyc ,pytan ktore zawsze beda tylko retorycznym krzykiem.

Nie zarejestrowany
07-01-10, 20:16
Kochany!!!
dzis kolejny dzien gdzie walcze ,zebrze o Twoja milosc i wybaczenie.Moje serce peka w rozpaczy jak widze Cie smutnego,zamyslonego.Wiem jak bardzo cierpisz . twoja dusza krzyczy ale i szuka rozpaczliwie ukojenia. Chcialabym najdrozszy byc lekiem ukoic Twoj bol i rozpacz,ale jestem zbyt slaba istata.Powtarzasz ,ze nigdy sie nie zmienie i zawsze bede tobila to co bylo zle we mnie.Szkoda,ze ten ostatni raz nie masz sil dac mi wiare.Powiesz na jakiej podstawie tego oczekuje?nie masz pewnosci ,ale wiem ze kocham Cie miloscia wielka i oddana tylko czy nie za pozno?Wiem ,ze to co mowie w moich ustach brzmi jak banal.Tylko czy inne dzis mowiac Ci o milosci sa szczere?Nas lacza i piekne chwile , narodziny dzieci, wspolne wakacje , szalona milosc na plazy i co najwazniejsze najpiekniejszy seks. Seks pelen czulosci,namietnosci oddania.Wiem powiesz seks nie zalatwi wszystkiego,ale czy bylby sens gdyby nie bylo go miedzy nami?Chyba nie!!!Najdrozszy moj to co pisze to nie tylko slowa to jest to co przepelnia mnie. Chce oddac Ci milosc ma ,chce by zawladnela dusza twa i glosno krzyknela WALCZ O MNIE SKARBIE! Mowisz,ze straciles dusze ale to nie prawda .Ona jest tylko placze ,pyta i zebrze jak ja milosci. Nie zamykaj sie na nia kochany. Chce bys byl mym przewodnikiem,chce patrzec Twymi oczyma tylko chciej mnie prowadzic moj mily!!!

Nie zarejestrowany
07-01-10, 20:24
Wiem ,ze niewiele Ci moge dac procz mej milosci moze jak nazywasz ja robaczywej ,lecz juz w niej nie ma robaka .Moje serce wyrzucilo co zle chce tylko kochac i miec nadzieje,ze jeszcze pokochasz mnie.Kochanie moje jestes mym switlem,nadzieja ,wiara ze jeszcze czeka mnie u Twego boku cos pieknego ,ze razem osiagniemy spokoj duszy,radosc,szczescie.Gdy zamykam oczy czuje Twoj zapach,oddech,cieplo.Twoje dlonie na mym ciele,kiedy z czuloscia dotykaja mnie.Chce zyc tym co piekne co Twoje .Jestes jak powietrze czyste i dobre .Gdy nabieram powietrza ciebie mam sily do walki z nienawiscia,zloscia i strachem jaki nas ogarnia.jestes mym zyciem Bez ciebie nie ma mnie ,zycie traci sens i barwe jaka jescze zostala. Badz ma miloscia na wieki ,chciej mnie pokochac taka jaka jestem teraz .Pomoz mi odnalezc siebie ,nas .Walcz ze mna o nasz przyszlosc najdrozszy moj. KOCHAM CIE KOCHANY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
tWOJA JUZ NA ZAWSZE ZONA

Nie zarejestrowany
08-01-10, 19:22
ja zostalam zdradzona przez meza po 10 latach malzenstwa z moja kolezanka z pracy, z ktora siedzialam w pokoju, trwalo to pol roku moze dluzej zaraz jak ich ze soba poznalam, ona udawala, ze jest mi serdeczna, zapraszala na obiadki, w zasadzie spotykalismy sie jak paczka dobrych przyjaciol-we trojke-tyle, ze ja o niczym nie wiedzialam, intuicja jak we mgle cos mi podpowiadala ale przeciez ona mowila, ze kocha swojego meza pomimo, ze sie rozwodzi, udawala, ze mi pomaga w pracy, w zakupach, w zyciu, dawala do zrozumienia, ze jest w porzadku, zaraz na poczatku ich znajomsci zaszla w ciaze-prawdopodobnie to jego dziecko-przyszla do pracy i oznajmila, ze i tak sie dowiemy wiec nam powie ze jest w ciazy ale nazwiska ojca nie chce zdradzic, tylko ja jedna sie nie spytalam kto jest ojcem, bo czulam, ze to moj maz ale nadal nie dopuszczalam mysli, ze to mogl byc romans, od wrzesnia czyli odkad to powiedziala chodzilam jak struta, schudlam w sumie 15 kg, unikalam ludzi, patrzylam sie gdzies w dal, a oni nadal nic nie mowili, nawet jak pytalam meza to sie nie przyznawal, nawet jak wysuwalam mu argumenty, nawet jak po raz pierwszy w zyciu sprawdzilam jego komorki i byly tam polaczenia od niej, to zaprzeczal w zywe oczy, przyznal sie pod koniec listopada, rozplakal sie i powiedzial, ze juz nie moze tego wytrzymac, ze mial z nia romans, ze to moze byc jego dziecko i ze mnie bardzo zranil ale co z tego jak nie okazuje mi milosci? nie okazuje skruchy, nie kocha sie ze mna z miloscia, jest poprawny, ale nie czuje od niego milosci i nie wiem czy jest sens to naprawiac?
te zdrade odczulam potrojnie bolesnie-bo to moj maz, ktory kochal mnie kiedys nad zycie, bo lubilam ta dziewczyne, bo nie uwazal i zaszla z nim w ciaze a wie, ze bardzo chce miec dziecko-tym bardziej, ze ostatnimi czasy mowil, ze nie chce miec ze mna dzieci i stawia na kariere-czy to ma sens? czy ja kiedys przestane miec koszmary i przestane o tym myslec w dzien, w nocy, zaraz po przebudzeniu? czemu mu wybaczylam? czemu nie znienawidzilam? czemu on mnie caly czas rani? a jesli nie kocha to czemu mi teog nie powie prosto w oczy i nie odejdzie? czemu ze man jest? a moze czeka na to dziecko? caly czas powtarzal i powtarza, ze to tylko czysty seks bo ja mu "nie dawalam", ale czysty seks to nie wakacje razem, to nie godziny poza domem niby w pracy, to nie byl tylko seks i ja o tym wiem ale dlaczego on twierdzi, ze bylo inaczej? czemu faceci tak klamia??? podobno sie z nia nie kontaktuje chociaz od tej zdziry jestesmy uzaleznieni bo urodzi to dziecko-w dodtaku dziewczynke, ktora tak bardzo chcial miec kiedys ze mna, nie mam jej numeru, choc moze pamieta i dzwoni z tel. sluzbowego kasujac rozmowy? czemu to tak boli??? czemu ja z nim jestem? dlaczego go nadal kocham choc powinnam sie nim brzydzic? dlaczego to tak bardzo boli...

Nie zarejestrowany
08-01-10, 21:45
Luna ja jestem meszczyzna a moze bylem przeczytaj moj blog na onet.pl tytul Milosc zdradzona uczucie po.Tam opisuje caly czas jak czuje meszcyzna ktorego zawiodla najukochansza zona ,nie przyniosla dziecska bo ja idiota zainwestowalem w anty konceocje.To co robila tyle lat niby mnie kochajac ,niby sex byl cudowny ze mna to jak pomysle ,a mysle codziennie bo jak prawda wyszla nadal bardzo boli.Ja ciebie calkowicie rozumiem ,wiem co cujesz bo ja tez z nia nadal jestem ,bo ja kocham ,ale ta moja milosc bulu nie zabiera ,wrecz przeciwnie bul poyeguje.Powinienem byc obojetny ,powinienem ja wygonic ,wyrzucic bo to ja caly czas utrzymuje rodzine ,ale nie potrafie ,chociaz zdaje sobie sprawe ,ze juz jestem na zawsze zmienionym facetem ,ktory nie zaufa na 100% juz nigdy.Bo jak potrzytasz te fakty o ktorych tylko wiem ,a pewnie wszystkiego mi nie wyznala to zdziwisz sie doczego sa zdolni w imie zdrady.Mnie tez zdradzila z znajomym miala romans jak ja pracowalem za granica,nastepnie jak juz bylismy razem po latach znalazla sobie nastepnego kochanka,ale tu juz tak slepy nie bylem ,
Onet.pl. Milosc zdradzona uczucie po [ Zapraszam moze bedzie ci mniej bolalo]

Nie zarejestrowany
13-01-10, 11:40
zdradę można wybaczyć, nawet zapomnieć (chociaż trwa to długo), ale z zaufaniem znacznie gorzej. Oj gorzej.... A nie daj Panie Boże jeszcze jedna wpadka... DLATEGO "ZDRADZACZE" zastanówcie się co robicie ! I wybierajcie, Rodzina, albo życie bez Rodziny! I nie marnujcie pierwszej szansy, bo drugiej NIE BĘDZIE !!!
Buziaki dla wszystkich zdradzonych. Nie przejmujcie się ( a raczej nie przejmujmy się), to nasi "ZDRADZACZE" tracą. A my... pierś do przodu, uśmiech na licu i cała na przód! Mamy piękne i czyste wnętrza. Źycze dużo pogody ducha i prawdziwych przyjaciół.

Nie zarejestrowany
13-01-10, 12:17
Kopnij mężusia w tyłek aż podskoczy ! Wujątkowy padalec ! Nie płacz dziewczyno, bo nie masz dzieci i nie musisz liczyć się z ich bólem. A sobie oszczędź wiecznych cierpień, bo kontaktując się z dzieckiem, będzie kontaktował się z nią. A jak widać stać ją na wszystko. A Ty wciąż będziesz drżeć, co też osłabi wasze więzi. Jesteś młoda i ratuj swoje życie! Później będzie tylko gotrzej ! Trzymam kciuki za mądre decyzje.

Nie zarejestrowany
14-01-10, 15:55
Zdradzałem żonę przez ponad rok a kilka lat temu się wydało. Opwiedziałem żonie z detalami jak było i postanowiła dac mi szansę. Ten okres do teraz to z jednej strony ogromna poprawa naszych relacji ale też jej ogromny ból i cierpienie ponad miarę.
Gdybym wtedy znał lub wyobraził sobie chociaż część tych jej uczuć nigdy bym tego nie zrobił. Zależy mi na niej jak na nikim innym.
Ale ona cały czas żąda rozmów o tym i nie ufa mi. Myśli że zrobię to ponownie. Ja wiem że żyję bardzo porządnie i nawet na sekunde nie pomyślałem żeby to powtórzyć ale jak ją zapewnić że jestem inny, że tego więcej nie zrobię że naprawdę mi zależy. Wiem że mi nie wierzy i może sama planuje coś takiego.
Jak z nią rozmawiać?

Nie zarejestrowany
14-01-10, 22:36
zdradziłam męża ale gdyby mozna było cofnąć czas to nie zrobiłabym tego nigdy. myslałam ze moje małżenstwo jest puste, ze juz sie nie kochamy, ze nic dobrego nas nie czeka.... dopiero jak go straciłam to zdałam sobie sprawe jak wazny jest dla mnie a wszystkie problemy jakie uwazałam za wielkie są najzwyczajniej banalne i do przeskoczenia. dzis walcze o naszą miłosc, staram sie odbudowac jego zaufanie, staram sie pokazac ze wiele sie nauczyłam na tym błedzie. boje sie ze on juz mi nie zaufa, ze juz nigdy nie spojrzy na mnie jak na ukochaną osobe. nie róbcie tego swoim bliskim..........

Nie zarejestrowany
17-01-10, 10:49
przez 15 lat oceniałam relacje damsko-męskie w kategoraich czerni i bieli. I byłam przekonana, że szarości to tylko wymówki dla egoizmu, braku szacunku. A co jeśli związek umiera emocjonalnie. Zyjemy obok siebie, seks jest sporadyczny raz na kilka miesięcy a Ty prosisz od 2 lat aby coś z tym zrobić bo czujesz się nieszczęśliwa, przestaje ci zależeć na czymkolwiek. Męża interesują tylko jego problemy w pracy a ja też pracuję i jestem niezależna finansowo. Na dodatek robię zakupy, zarządzam domem tj. wychowywanie dzieci, sprzątanie, rozwiązywanie codziennych problemów....a ja? Na prośby o próbę odnowienia naszych relacji słyszę zawsze to samo..., że marudzę. Jestem nieszczęśliwa w domu, zakochałam się w innym ale jestem wciąż z mężem bo liczą się tylko dzieci, boję się o męża przecież tyle przeżyliśmy (wciąż go szanuję i martwię się o niego)....a ja ?

Nie zarejestrowany
18-01-10, 16:43
Moja zona zdradzala,pisalem wczesniej,przezylem ten szok wcale, dzis nie jest lepiej.Nie wiem jak w przyszlosci bedzie wyglandala normalnosc w naszym zwiazku.Mam byc zazdosny ale o co ,przeciez to o co bylem zazdrosny stracilem juz na zawsze .Wielokrotne zdrady ,niestety mojej zony,dzis juz wiem zmienily moj staroswiecki pogland na wiernosc w malzenstwie i uczciwosc.Wiem ,ze granic w tym wzgledzie nie ma ,bo wszystkie zwiazki maja kryzys ktory powoduje szukania czegos w innej osobie ,czegos co ma sie na wyciagniecie reki ,tylko sie tego nie widzi i nie docenia.Nastepstwem jest zdrada ,ktora tylko jest dopelnieniem tego ze zwiazek powinien sie rozwiazac ,stracilo sens bycie razem.Wiernosc jest podstawowem warunkiem jakiego kolwiek zwiazku to daje sens bycia razem.Ja przestalem plakac,chociaz wspominajac czuje sie bardzo zle i zastanawiam sie dlaczego jej tak latwo to przychodzilo.Dzis tak placze ona ,dzis pragnie bym ja kochal jak kiedys,dzis ona widzi w kazdej kobiecie konkurecje nawet jezeli jest to kolezanka .Codziennie placze prosi o wybaczenie nawet upakarza sie bym tylko ja pokochal bez granicznie,ale ja juz nie stety nie potrafie jestem jaki jestem.Jestesmy razem, mysle ,ze ja kocham ,ale to juz jest inna milosc ,jest to milosc ktora liczy sie juz z tym ,ze nawet jak tego nie chcemy ,kogos kochamy ,ten ktos poprostu w zaklamaniu zdrdzic cie moze i oszukac.Po co teraz placze rwie sobie wlosy przeciez ja nigdzie nie odchodze ,ale tez nie bede juz czekal biernie na poczynania mojej zony,jeden blad nie bede szukal zdrad ,bo to nie jest prosta sprawa do udowodnienia, ale nawet male klamstwo czy nie powiedzenie prawdy do konca ,bedzie koncem i juz nie nabiore sie na zadne tlumaczenie .To co mnie nie zabilo ,mnie poprostu wzmocnilo.

darkness
28-01-10, 10:48
Też zostałam zdradzona. Po 5 latach związku. Pół roku po zaręczynach. Taki zakochany był we mnie. Prawie rok mnie zdobywał. Zdradził mnie z koleżanka ze studiów. Zrobił jej dziecko. Najpierw przyznał mi sie tylko do zdrady jednorazowej- na imprezie, po alkoholu. Było mi strasznie ciężko. Ale wybaczyłam. Odbudowalismy wszystko. Było nawet lepiej niz wczesniej. Pare miesięcy później jak bylismy razem na spacerze zaczepiła nas koleżanka jego kochanki i mi wykrzyczała, że będzie miał dziecko z inną. Przyznał mi się, że zdradzał mnie miesiąc, że ciąża to prawda. Nawet jak do niej chodził mówił mi codziennie, że mnie kocha. Mi mowił, że ma pacjenta a chodził do niej. Mineło 4 miesiące od rozstania. Ja dalej nie wiem co się stało. Dlaczego mnie zdradził. Chciałam mu TO wybaczyć. Nie chciał. Nic mi nie wyjaśnił. Wyprowadził się- mozliwe, że do niej. Telefonów ode mnie nie odbiera. Jego rodzina dodała mnie na portalach społecznościowych do czarnej listy za to juz znają tamtą. I za co?? Pomagałam im, nigdy nie zrobiałm wstydu, nie oszukałam, nie zdradzałam, nic. Co najśmieszniejsze wtedy kiedy nas zaczepiła tamta dziewczyna rozmawialiśmy o naszym ślubie, ktory miał byc za rok. Mówił, że znalazł fajne obrączki...że się nie może doczekać... a tydzień później już nie chiał mnie znać-kiedy wszytsko wyszło na jaw... Nie opłaca się wybaczać... Czuję się tylko bardziej upokorzona... Ja zostałam sama i muszę patrzeć jak on układa sobie życie. A ta jego kochanka jest ode mnie grubsza, brzydsza, starsza.... Dobrze wiedziała, że był ze mną a potem mi bezczelnie napisała, że nie wiedziała, żę bylismy jeszcze razem... A przed tą całą zdradą zostawiała komentarze pod naszymi zdjęciami "jaka piękna para". Potem poszła z nim do łóżka. I teraz będą mieli dziecko. Ja zotałam potraktowana jak- nawet nie umiem tego nazwać. Chciałam mu wybaczyć. Boję się, że jak ich zobaczę razem to pęknie mi serce i nie wytrzymam... On ma przebłyski kiedy się do mnie odezzwie i pisze mi, że nie umie beze mnie żyć, że jego życie nie ma sensu- ale kiedy ja chcę wyjaśnień to każe żebym dała mu spokój. I jak życ? Jak zacząć na nowo?? bez koszmarów w nocy, bez ciągłych pytań, bez kompleksów, patzrąc ze spokojem na inne kobiety nie myśląc, że to ona, że może jakaś kobieta, która siedzi obok ma tą cechę, której mi zabrakło?? Jak żyć?

Nie zarejestrowany
16-02-10, 17:35
Witam wszystkich...jestem w związku od 5 lat od roku zaręczona.Dowiedziałam się zresztą od razu, że on mnie zdradza. Wiem tylko że na pewno to zdrada emocjonalna resztę mogę tylko podejrzewać. Znalazłam smsy i maile dość dwuznaczne i niektóre jednoznaczne. Było ich dwie jedna stara i brzydka i ciągnęło się to od dawna a druga w moim wieku też w kwestii urody do pięt mi nie dorasta...Pisał że myśli, tęskni itp...O części mojej wiedzy mu powiedziałam i co? Wkurzył się że to jego prywatna sprawa, że co mi do tego, że jak mogłam to przeczytać. 3-4 miesiące żyłam jak we śnie jakimś złym i nie wierzyłam że się obudzę...Z jedną skończył znajomość ale pewnie tylko dlatego, że zmienił pracę i ona została daleko z drugą są na stopie koleżeńskiej, wiem to ale wolałabym by wogóle o niej zapomniał. Rozmawiałam mnóstwo razy...jak miał dość dobry humor to przyznawał mi rację że mnie skrzywdził i musi to naprawić ale zawsze jak ma gorszy wypomina mi to że wracam do tego, że rozmawiam o tym, pytam, że nie zapomniałam jeszcze skoro przeprosił. Uważa że jak powiedział przepraszam to po sprawie, że ja też powinnam zapomnieć bo to skończone. kiedy tłumaczę że to we mnie siedzi i nie mogę sobie poradzić to mówi że mam problem i sama go sobie stworzyłam i że jestem za skomplikowana a on nie zamierza się nade mną użalać. Dla niego sprawa jest prosta przeprosiłem i czekam na zapomnienie i nie zamierzam się starać bo nic takiego wielkiego się nie stało. A mnie to boli, nie mogę tak po prostu zapomnieć bo minęło dopiero 2 miesiące. Wciąż się staram zaspokajam jego potrzeby a on ciągle jak tylko ma zły humor źle mnie traktuje. Wydaje mi się że on wychodzi z założenia że powinnam się cieszyć że jest ze mną bo w końcu mógł wybrać którąś z tamtych...boli...nie wiem co robić...nie wiem...wszystko na ślub już zamówione, zapłacone...on dziwi się że nie mogę mu w pełni zaufać a jak ja mam ufać po czymś takim...niestety zdrada jest tylko dla mnie problemem...on go nie widzi i nie widzi potrzeby dbać o mnie..przecież wspaniałomyślnie jest ze mną...ironia...

Nie zarejestrowany
18-02-10, 15:04
chciałabym podyskutować z panem,który ma Nick Keraj.Mam podobną sytuację w życiu i bardzo cierpię.Może rozmowa z kimś o podobnych przeżyciach złagodzi straszny ból

Nie zarejestrowany
20-02-10, 14:01
Prosze bardzo ,mozemy pogadac.keraj69.@onet.eu

Nie zarejestrowany
20-02-10, 14:34
Ja juz wiele razy sobie rodzinie obiecalem ,ze nie bede wracal myslami i ponownie przezywal tych bolesnych dni mojego zycia.Jestem z zona probuje uratowac ten zwiazek ,ale nie oszukuje sie ,bo nie jest latwo ,boli i juz mam wrazenie ,ze ten bol bedzie wracal .Jest to choroba ,ktora mozna czasem tylko czasem (czas jako rzeczownik) podleczyc ,ale tacy jak ja ,czy ludzie podobnie odczuwajacy milosc juz na zawsze bedziemy ulegac temu bolowi.Pozostaje tylko nauczyc sie z tym bolem zyc ,tak mi sie poprostu wydaje.Ja duzo staram sie pisac ,jakis psycholog radzil w necie ,ze to czasami pomaga ,mnie akurat tak sie wyciszam i nawet teraz jak pisze to juz bez emocji w pelnym opanowaniu ,ale caly czas widze to co mnie dotknelo.Zdrada to jest zaraza naszych czasow ,powoduje straszne spustoszenie i bol .Jacy ludzie sa zli i egoistyczni dla chwil rozkoszy ,czasmi nawet nie jest im wcale lepiej niz z partnerem ktory ich kocha ,a i tak zdradzaja .Dzis wiem na 100% ,ze chocbym na glowie stawal to moja kobieta i tak by to robila.Nigdy nie slyszala ,ze mnie jest zle ,ze narzekam ,ze jetem samotny i pozostaje mi tylko praca by rodzine utrzymac ,ze wyjazdy na zachod to nie przyjemnosc ,spanie w samochodzie,w zimnych piwnicach,w mieszkaniach bez ogrzewania .Ona o tym doskonale wiedziala ,ze robilem to wszystko dla niej i dzieci .Mialem wypadek troszke sie polamalem dzis zaluje ze nie podzielilem losu tych chlopakow co po takim wypadku jak ja mialem przywiezli ich w czterech deskach.Wtedy umarl bym przynajmiej szczesliwy bo nie bylem swiadomy z jaka kobieta zyje i jaka kobiete kocham.Nigdy w zyciu nie zgodze sie ,z tlumaczeniami zdrad,ze brakowalo rozmow,szacunku do zony,ze milosc byla nie okazywana odpowiednio itp.jest to stek bzdur by sie wytlumaczyc wrazie wu.Dlaczego ja chociaz mam mozliwosci sa kobiety kolezanki ,mam motywacje i co najwazniejsze mam przyczyny te co wyzej wymienilem wyjasniajace przyczyne zdrady plus to ze moja kobieta byla bardzo zla ,zaklamana zyla zdradami -Ja tego nie potrafie zrobic ,Jestem zakochany czy glupcem z innego swiata nie wiem .Pozostaja pytania bez odpowiedzi ,Zal za czyms czego juz nigdy nie odzyskam ,bo stracilem na zawsze cos co dawalo mi sile ,motywacje sens zwiazku zona ,maz.,Dla mnie to byl piorytet zwiazku WIERNOSC.

Nie zarejestrowany
20-02-10, 17:57
Myszka, napisz do mnie na gg. twoja sytuacja to tak jakbym czytała moją. Powiem ci jak sie zakończyła.
gg3578928

Nie zarejestrowany
20-02-10, 21:52
Witam serdecznie.Ja jestem w związku od 8 lat i mam 3 dzieci.Maz moj pracuje za granica i dowiedziałam sie ze zdradza przez przypadek. Bol jest straszny nie umiem sie pogodzic z tym dotej pory.Gdyby nie dzieci odeszła bym.On wyjechał znowu pisze ze kocha i teskni tak pisał przedtem też. Miał byc czesciej w domu a teraz pisze ze bedzie za 3 misiace. Czy warto dawac szanse takiej osobie nawet na wzglad dzieci?

Nie zarejestrowany
22-02-10, 11:24
nie umiem sprawnie obsługiwać się komputerem.Teraz jak przeżywam traumę staram szukać kontaktu z osobami skrzywdzonymi jak ja.Jak piszesz,że to pomaga.Jest to jak terapia u psychologa.Bo psycholog nie da recepty na dalsze życie,tylko rozmowa,otwarcie wnętrza,ukierunkowanie myśli jak dalej żyć,żeby nie zwariować.Dlatego ja zaczęłam szukać w internecie i czytać jak dalej żyć.Twoje podejście do życia we dwoje jest podobne do mojego.Liczą się pewne wartości,uczciwość,prawdomówność,wzajemne uzupełnianie się.Moje rany są świeże,bo dopiero dwa miesiące temu dowiedziałam się.Nie wiem co mam dalej robić,bo straszną rzeczą jest gdy serce kocha a nie jest kochane.Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
22-02-10, 19:17
Jagoda latwiej bylo by pogadac ,bardziej prywatnie ale jak chcesz ,mozemy rozmawiac na forum publicznym.Moze ktos, kto jeszce nie zdradzil zanim to zrobi sie zastanowi ,chociaz szczerze mowiac wantpie ,oprawcy nie potrafia sie zastanawiac na konsekwencjach swoich zwierzecych zachowan.Taka jest prawda niestety.Nie wiem jak u innych tak naprawde odczuwan jest bol po zdrdzie,ale wydaje mi sie ,ze tylko ludzie ,ktorzy nie kochali tak na prawde ,nie cierpia chociaz moze sie myle.Co robic jak juz sie doswiadczy zdrady ?Nie wiem ,wszystkie srodki jakie podejmuje sa tylko na chwile.Mysli ciagle wracaja ,przychodza nagle jak koszmar nocny i bardzo wtedy boli,wtedy nic nie pomaga ,nie daje rady i wszystko wraca do punktu wyjscia.Wszyscy w kolo pisz przestan zadawac sobie pytania bo one tylko poteguja nienawisc,zlosc,ludzka bezradnosc swej osobowosci.Wydaje mi sie ,ze to sa slowa i mysli tych co tylko sobie wyobrazaja tak sytuacje hipotetycznie ,albo juz wiele lat sa po tym zdarzeniu.Dlamnie umarlo dziecko albo ktos bardzo bliski tak czuje ten bol, wiec ktokolwiek i cokolwiek by radzil tak naprawde tej milosci w czystej postaci sie juz chyba nie wskrzesi ,Ta milosc zostala zabrana bezpowrotnie .Naprawde chyba nie ma znaczenia czy zdradza on czy ona ,ale dzis mam pewnosc ,ze zaden oprawca bo tak nazywam tych co zabijaja milosc, nie czuli by sie obojetnie na zdrady partnera i sa swiadomi tego co robia .Tylko jak juz wiele razy wspominalem zycie w tak wielkim zaklamaniu ,obludzie daje im cos czego my oszukani nigdy nie zrozumiemy.Oni uszczesliwiwja sie, swoich bliskich nieszczesciem.Jak prawda wyjdzie juz na pytanie dlaczego,? pierwsza odpowiedz NIE WIEM.Tak odpowiadaja dorosli ludzie ,poziom tlumaczenia jest na poziomie dziecka ,z tym ze dziecko tak naprawde nie wie, ale zdradzajacy maz,czy zona nie wie? totalna bzdura.Dzis zadalem pytanie zonie nie dlaczego tyle lat zyla w zdradzie lecz moje pytanie brzmialo dlaczego ludzie uprawiaja sex?Odpowiedz jest mozna powiedziec jedna i napewno nie chodzi o plodzenie dzieci chociaz tez taka odpowiedz jest poprawna,ale tak odpowiedziala .Dlaczego? przeciez wiedziala ,ze nie oto chodzi .Nastepna odpowiedz bo sprawia przyjemnosc sex.Tak to jest poprawna odpowiedz ,bo sprawia przyjemnosc daje rozkosz .Tylko w tym pragnieniu swej rozkoszy zapomniala ,ze ma meza ,ma dzieci ,ze my wszyscy bedziemy cierpiec.Na pytania czy byla by szczesliwa jak by jej dzieci prowadzily takie zycie jak on, byla by szczesliwa, odpowiedz brzmiala NIE amoze jak ja bym znalazl sobie kobiety tylko do rozkoszy moze to by cie uszcesliwilo ,poplynely lzy i placze do tej chwili .Widze zaluje ,miota sie ,pragnie by wszystko bylo jak dawniej ,ale niestety czasu nie cofnie i nic nigdy juz nie bedzie jak dawniej.Ja ja kocham ona mowi mi ,ze kocha mnie bardziej jak swoje zycie ,ale naprawde nie wiem czy te dwie molosci potrafia sie uratowac i czy to wystarczy .

Nie zarejestrowany
25-02-10, 11:22
Witam.Daj propozycje rozmowy bardziej prywatnie.Ja nie umiem sprawnie obsługiwać neta,może teraz będę się pilnie uczyć.Jak ja Cię dobrze rozumiem,bo czuje to samo.Cierpię okropnie,jednym słowem przechodzę drogę przez mękę.Bo kto prawdziwie kocha nie może tego pojąć,że druga połówka związku może tak zrobić,a jednak każdy człowiek jest inny.Pozdrawiam

Nie zarejestrowany
25-02-10, 20:12
Kontakt tylko na emial ,jak chcesz rozmawiac. Pisac potrafisz ,wiec nie ma chyba problemu .Takie rozmowy sa latwiejsze jezeli zostaniemy anonimowi.Daje ci slowo .Chcesz sie ujawnic prosze bardzo podaj nr.tel ja wole byc anonimowy .Pozdrawiam ,ale lekarstwa na bol i tak nie mam niestety.Kazdy z nas musi przejsc te droge ciernista,na dodatek jest ona bardzo wyboista.Ja zaczynam marzyc ,ale jeszcze nie sa to marzenia wyraziste,sa przymglone i dosc odlegle.
Nie wiem co ci mam powiedziec wiecej ,Nalezymy niestety do wiekszosci spolecznej .Moim skromnym zdaniem, problemem naszym jest to ,ze na sile staralismy sie sobie i swiatu udowodnic nasza uczciwosc a moze to wina samej natury ,ze nas wlasnie tak stworzyla.Urodzilismy sie w tym swiecie niejako albinosy-inni nie tacy jak wiekszosc ,ktora zdazyla sie dostosowac do tego nikczemnego szukania rozkoszy .NIe patrzac na konsekwecje jakie niesie im zabawa w zdrady .Co ja moge jeszcze napisac naprawde nie wiem.Napewno samo sie dolowanie nic nam nie daje ,chociaz wiem przychodzi i jest nam wtedy nie do zycia.Na sile ogladam filmy w ktorych pojawiaja sie zdrady wtedy walcze z myslami i tak jak wszystko, jednego dnia jest ok innego wrecz odwrotnie.Na sile staram sie zobaczyc w tym ,juz innym dla mnie swiecie ,ale szarosc tak bardzo mi doskwiera.Brakuje mi barw w tej palecie by powstal piekny obraz zycia w milosci i spokoju.Moim teraz mysle problemem jest to ,ze tak wiele zlych rzeczy ujrzalo swiatlo dzienne.Jestem pewien ,ze wiekszosc ,ktorych poczulo smak zdrady nie zna szczegolow -ja mam w glowie prawie wszystko ,nic nie umknelo mi .Ktos powie jestes naiwny nie wiesz wszystkiego ,ja odpowiadam ,Jak znasz juz szczegoly zbrodni ,caly spisek,narzedzie i sposob wykonania egzekucji i powolna smierc w cierpieniach to chyba wiesz wszystko .Ja chcialem to wiedziec by poznac moja kobiete,by wiedziec z kim mam dalej zyc i jak mam wybaczyc to musze znac cala prawde .Bo wybacza sie prawde nie klamstwo i oblude

Nie zarejestrowany
25-02-10, 20:13
Cynizm zdrady jest nadal dla mnie nie zrozumialy.Wiekszosc traci wszystko inni zyja w koszmarze dla kilku chwil namietnego dzikiego sexu.Sprawa jest jasna ,zwracam sie do tych wszystkich ,ktorzy dzis i teraz zyja w tchorzowskiej zdradzie .NIe rancie bliskich musicie dokonac wyboru to jest tylko kwestia czasu jak bomba wybuchnie a konsekwecje tego sa takie ,ze nawet ktos moze stracic zycie .Pamietajcie zawsze jest droga do wyboru ,tylko w pore nalezy sie opamietac albo on jest tym kogo kochasz i pragniesz byc z nim na zawsze
albo kochanek ktory i tak sie toba znudzi bo jestes dla niego tylko kochanka ,kobieta do sexu ,ale nigdy nie bedzie cie utrzymywal i nie zostawi zony .Oczywiscie sa wyjatki ale czy myslisz ,ze ty jestes wyjatkowa,bo moze troszke lepiej ugotujesz ,czy znasz lepsze techniki rozkoszy.Pamietaj jestes na chwile a ta chwila zmieni sie z czasem w cos o czym dzis jeszcze nawet nie masz pojecia.Stracisz swa osobowosc,prawdziwa milosc i w perspektywie czasu pozostanie samotnosc bez meza ,ktory byl dla ciebie nikim,bez rodziny ,ktora nie potrafi zrozumiec twoich decyzj zyciowych.Moze znajdziesz nastepnego kochanka ,ale czy znajdziesz prawdziwa milosc?.Nie zawsze bedziesz mloda ,zmarszczka po zmarszce to jest chwila a ty jestes sama w taki wlasnie sposob placisz za to ,ze rozkosz ,piekne slowa kochanka zawrocily ci w glowie .Wiedzialas skoro oszukuje wlasna zone to jest klamca ,nikczemnym oszustem a mu zaufalas ,naiwnosc ,glupota ,rzadza przygody,czym ci zimponowal nie wiem ,ze przekreslilas mnie jako meza i ojca twoich dzieci.Bo czym dla ciebie bylem,nie pisze kim tylko czym ,jakas niepotrzebna rzecza ktora znudzila sie po latach ,ktora mozna porzucic jak nic co nie ma juz zadnej wartosci.To jest wlasnie wartosc prawdziwej milosci.Porzucenie!!!!!!
Autor (20:07)

Nie zarejestrowany
26-02-10, 10:23
Witam.Ok.będziemy anonimowi.Jak czytam Twój tekst to widzę siebie.Osoba która kocha prawdziwie myślę,że odczuwa tak samo.Ja też mam lepsze i gorsze dni,myślę nie jestem sama , dużo ludzi przeżywa rozczarowania.Jednak chwilami mówię,nie wytrzymam tego koszmaru.Jest mi bardzo ciężko.Ty cierpisz ja cierpię a każdy sam musi przez to przejść sam.Ja też chciałam całej prawdy a to był chyba wielka błąd.Prawda dała większe cierpienie.Stworzyłam w głowie wizję zdrady,to wraca i boli.Marzę o wielkiej miłości we dwoje,jak mogło by być wspaniale ,jak dwoje ludzi było by tylko dla siebie.Zycie wówczas byłoby za piękne.Ale to tylko marzenia,a to pozostało.Marzenia są piękne.Czasami się spełniają,czasami?Czas leczy rany,to prawda.Może z czasem będzie mniej bolało,mam nadzieje.pozdrawiam

Nie zarejestrowany
26-02-10, 18:52
Ja osobiscie czesto analizuje swoje zycie.Pytanie ,ktore mnie nurtuje kim bylem w oczch mojej zony,dlaczego nie widziala we mnie czlowieka wartosciowego przeciez sie staralem ,powiem wiecej oddalem zdrowie i zycie za nia i rodzine.Wszystko co robilem bylo dla niej i rodziny .Jak sie poznalismy wiele lat temu zrezygnowalem z kolegow ,zrezygnowalem z wyjsc nawt na piwo wszystko dla niej .Nie potrzebowalem nikogo tylka ona byla wazna.Owszem z czasem czlowiek w tym calym zabieganiu ma mniej czasu dla siebie ,ale czy to znaczy ,ze przestaje kochac.Ja wiem ,ze nie jest tak, ja zawsze kochalem , cale moje zycie bylo dla niej ,to byl moj jedyny sens miec zone ,ktora nie zawodzi,ktora jest matka i wychowa nasze wspolne dzieci .Da im przyzwoite wychowanie swoim przykladem dobrej ,kochajacej ,zony ,dla ktorej moralnosc i przyzwoitosc jest wartoscia ponad wszystko.Daje slowo wszystkim,ze oni nie byli lepsi ,uczciwsi nawt pewnie nie przystojniejsi .Byli zaklamani,obludni,byli facetami ,ktorymi wiekszosc kobiety by sie brzydzila, a jednak zostalem zamieniony na gorsze modele ,starsze i bez perspektyw.Nie widze zadnej analogi tych zdrad.Przeciez zasze robi sie cos w jakims celu ,w celu by nam bylo lepiej nie gorzej przeciez to nie ma zadnego sensu.Tracic wszystko ,przekreslic zwiazek ,ktory napewno nie byl zly ,w ktorym byly plany na przyszlosc ,wspolne plany .To moja zona marzyla a ja mialem zrealizowac te jej marzenia.Dzis sie okazuje ,ze to byly tylko slowa ,bo perspektywy kochanka byly lepsze ,chociaz naprawde jest nikim ,jak sie okazalo wiekszosc zawdziecza swoje zonie.To ona splaca tez jego kredyty Paradoks nieprawdopodobny paradoks dla takiego typa chciala zostawic swoje dzieci ja to ja mozna powiedziec obcy facet ,ale swoje dzieci to juz cos wiecej.Tak sie dzieje z kobietami ,ktore nie sa poukladane emocjonalnie ,ktore nie powinny miec dzieci .Przeciez Milosc dal swoich dzieci z natury jest miloscia najczystrzej postaci.A jednak mozna zapomniec ,ze taka milosc u matki istnieje.Kazda matka ,ktora zdradza przezyje koszmar apatii swych dzieci ,odrzucenie. Poczuje smak takiej goryczy ,ze zaden gest kochanka tego uczucia nie oslodzi.NIe bedzie szczesliwa nigdy,bo nie mozna byc szczesliwym kochanym przez kochanka i odrzuconym przez wlasne dzieci,....

Nie zarejestrowany
28-02-10, 14:51
nie tylko zdradzają kobiety.Mężczyzni dominują pod tym względem.Jak jedna połówka w związku ma sobie za dobrze,ma wszystko to szuka przyjemności poza związkiem,dotyczy to zarówno kobiety czy mężczyzny.Mąż robi wszystko żeby żona żyła jak księżniczka i co ma za dobrze i zdradza.Odwrotnie jest tak samo.Mąż rozpieszczany,wszystko ma czyściutki dom,pięknie uprasowane ubrania,dobre jedzonko,wygodny fotel i pilot do telewizora ewentualnie gazeta i co?Nic go nie obchodzi ma wszystko,ma za dobrze i zdradza.Tak już jest nikt tego nie zmieni.Cierpienie wpisane jest w życie człowieka;cierpienie fizyczne i cierpienie psychiczne.Myślę,że cierpienie psychiczne jest dużo gorsze,bo cierpi dusza i ciało.

Nie zarejestrowany
01-03-10, 18:14
Zdradziłam męża z facetem, w którym się zakochałam. Dziś szukam pomocy gdzie się da, bo ten który dostał uczucie zranił tak, że .... Nie jestem już pełną życia kobietą, choć rozpaczliwie znów poczuć się waretościowa. To straszne, bo codziennie muszę go oglądać w pracy i patrzeć jaki jest szczęśliwy. Pewnie zaraz ktoś napisze, że sobie na to zasłużyłam. Może i tak, ale każdy wie o sobie tyle na ile go sprawdzono. Tak mi żle, czuję tylko tępy ból połączony z suchą pustką.

Nie zarejestrowany
02-03-10, 03:46
Ja właśnie przerabiam zdrady męża. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat. W trakcie tego czasu zlapalam go na smsach, wiadomościach gg z innymi kobietami. Dałam sobie wmówić, że to tylko z głupoty, że nigdy fizycznie mnie nie zdradził. W grudniu po raz 3 złapałam go na smsach. Nie wytrzymałam. Kazałam zabrać rzeczy i sięwyprowadzić. On błagał, prosił i obiecywał. W styczniu skłamałam mu mówiąc, że wszystko już wiem. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Okazało się, że strzeliłam w 10. Zdradzał mnie również fizycznie. Powiedziałam, że składam wniosek o rozwód ale do dzisiaj tego nie zrobiłam. Łapie się na tym, że bardzo za nim tęsknię i kocham go. On nadal mnie zapewnia o miłości i o tym, że się zmienił, że nie interesują go kontakty z innymi kobietami. Mnie jego zdrady bardzo bolą. Mijają już niedługo 3 miesiące a ja nadal płacze nocami. Tęsknię, kocham i nie wiem co mam zrobić. Mój mąż lata pracował za granicą i nadal tam pracuje. Nie mamy dzieci. Ciężko mi. Chciałabym żeby wrócił ale boje się, że znowu będę oszukiwana i zdradzana. Jest mi bardzo smutno...

Nie zarejestrowany
03-03-10, 13:50
dwa lata temu mąż mnie zdradził tuż po naszym ślubie. jednorazowy skok w bok po alkoholu w klubie go-go, gdzie poszedł z kolegami a okłamał, że był w pracy. dowiedziałam się przypadkiem od kolegi, który z nim tam był. życzliwy kolega i jednocześnie sponsor dziwek opił się na imprezie i radośnie poinformował całe party o tym jak to wspaniale bawił się z moim mężem gdy mnie nie było z nimi. moja siostra aż zemdlała. najbardziej wstydziłam się chyba na świecie.
czy odbył z nią stosunek nie wiem, ale wiem, że jak naga kobieta siada mu na twarzy, jak on ją obmacuje, to dla mnie to samo. dowiedziałam się 5 miesięcy temu. on nic nie chce powiedzieć. milczy, płacze, kłamie że nie pamięta. wyrzuciłam go z domu a potem trzy dni później sama po niego zadzwoniłam, bo wyłam z bólu, strachu i samotności. nie mogłam patrzeć na psa skomlącego z tęsknoty za nim pod drzwiami... przyszedł, wypłakał, przysięgał, przepraszał, ale dalej kłamie. a ja mam w sobie obsesyjną chęć dowiedzenia się jak do tego doszło, co się stało i jak mógł mi przysięgać miłość, wierność i uczciwość małżeńską by kilka dni po ślubie zdradzić z prostytutką.
nie mogę pracować, mam nieustający ból głowy, nie jem, schudłam 14 kg i jestem sucha jak patyk (46 kg). nie uprawiam z nim seksu, bo się brzydzę i ciągle sobie wyobrażam co on z nią robił i jak się bawił. a z drugiej strony nie potrafię odejść, nie umiem wyobrazić sobie życia bez niego. krzyczę, biję go, rzucam talerzami i ciągle płaczę. płaczę aż mi tchu brakuje, aż się zanoszę i usypiam ze zmęczenia, żeby mi się śniły koszmary i by po dwóch godzinach znowu się obudzić. wtedy marzę tylko o tym by mnie objął, ale jak obejmie to zaczynam od nowa. on milczy i mówi to co ja chciałabym usłyszeć lub twierdzi, że już nie pamięta. mam 100% pewności, że pamięta. psycholog nam nie pomaga. każe mi zapomnieć i żyć dalej lub odejść. jak zapomnieć? nie da się. myśli samobójczych nie mam, ale najchętniej przeleżałabym zycie gdzieś w kącie zwinięta w kłębek tępo patrząc w ścianę. czy nie powinnam sięgnąć po jakieś psychotropy? może one by pomogły jakoś z tego wyjść?

Nie zarejestrowany
03-03-10, 14:02
Poszukaj w necie artykułu o DDA lub DDD.

Nie zarejestrowany
11-03-10, 14:35
4 lata temu moj maz pierwszy raz wyjechal do pracy za granica nigdy nie narzekalam na nasz zwiazekale czegos w nim brakowlo nie mielismy czasu dla siebie bo moj maz stale pracowal.gdy wyjechal poznalam faceta ktory mi pokazal ze jestem znowu kobietom czulam sie doceniona .jednak dlugo to nie trwalo bo ja to przerwalam z mysla o moiom mezu i naszej corce .teraz zyje wraz z mezem za granica ale bol jaki mu zadalam ciagle wraca .bardzo go kocham ale nie wiem w jaki sposub mu to okazac by zabrac odrobine tego bolu jaki on czuje .czuje sie z tym bardzo zle wiem ze maz mnie kocha ale nie jest to juz ta sama milosc ktora mielismy jak sie poznalismy 12 lat temu.prosze o pomoc i jaki kolwiek porady.

Nie zarejestrowany
18-03-10, 23:12
Półtora roku temu wdalam sie w 2 mies romans czulam sie nie zauwazana przez meza samotna nie potrzebna maz zyl jakby w swoim swiecie wybywal z domu albo spedzal czas przy kompie na necie :(znalazl sie ktos kto spojrzal na mnie innym okiem dalam sie w to wplatac nie dla seksu wystarczalo ze nawet spotkalam sie na 5 min porozmawialam zostalam przytulona i czulam sie lepiej zrozumialam ze zle robie ze nie ma to sensu i zerwalam minelo 3 tyg i ten facet z zona zjawili sie w domu u nas swiat mi sie zawalil po tym jak wyszli nie wiedzialam jak meza przepraszac ze zaluje ze to zrobilam nadesz;y swieta grudniowe byly one juz inne smutne maz po mies wpsomnial o rozwodzie blagalam go by nie robil tego dla dzieci chociazby i tak ja chodzilam do pracy maz zajmowal sie kuchnia bo swoje lata pracy ma juz za soba spalismy w jednym lozku tylem nie laczyl nas seks od 2 lat nim dopuscialam sie zdrady na jesien maz oznajmil mi ze mnie podal o rozwod i na ta wiadomosc dostalam szalu:(prosilam o szanse abysmy odbudowlai swoj zwiazek ze w jakism czasie swego malzensta pogubilismy sie nie umielismy rozmawiac nigdy nawet na intymne sprawy mowilam jak to widze ze mzmey razme czasem wyjechac gdzies na wekend bo dzieci sa juz w miare dorosle ze wiecej czasu spedzac razem rozmawiac maz mowil czekamy na wezwania i probujemy mimo ze spal tylem do mnie moglam choc glowa sie do niego przytulic ale gdy np reke dalam na jego bok odrzucal na sprawe poszlismy wycofal ze wzgledu na dziecko ktore jest w takim wieku ze moglby nawet cos sobie zrobic wpasc w zle towarzystwo itp wyszlam z lzami z sali bo sadzilam ze to szansa dla nas maz mowil w rozmowie gdy pytalam czy stara sie zbilzyc itp ale mowil ze gdy widzi mnie spaca to cos go trafia gdy wlazi do lozka:(nawet gdy pytalam czy nie ciagnie go do kobiety skoro tyle czasu nic nie bylo z seksu mowil ze mam go nie dotykac nieraz mowil ze potrzebuje czasu gdy mowilam by o tym nie myslal w tym co zrobilam dobija go fota mnie rozebranje i samej na biurku nie wiem jak to sie stalo ze ten facet to zrobil bo gdy dal mi na drugi dzien potargalam a mimo to jakos jego zona gdzies wynalazla i pokazala mezowi memu:(ja meza kocham zalezy mi na nim mies temu wyporwadzil sie odemnie i dzieci porozmawial z nimi ze zle sie w odmu czuje ze musi wiele przemyslec oczyscic atmosfere dzieci wiedzialy co zrobilam :(

Nie zarejestrowany
18-03-10, 23:14
dalsza czesc pojej sytuacji:(wylalam nim sie wyprowadzil za nogi blagalam go zeby wybaczyl mi dal szanse bo 23 lata malzenstwa chyba cos znacza maz odwiedza dzieci czasem i trafilam na niego gdy wracam z pracy serce mi z bolu peka bo nie ma go u mego boku mam w glowie metlik wpadla w histerie placzu itp chyba i mam depresje zycie nie cieszy mnie juz :(nie zabral wszystkich rzeczy ubran w dzien odjescia bylaam spokojna gdy z nim rozmawialam nie znam jego mysli nie wiem co zamierza teraz na swieta nie chce byc z dziecmi w domu ino ze w jedne dzien wezmie je mnie nie chce zaprosic a ja nie chce mu robic cyrkow tam gdzie teraz zamieszkal na wynajetym mieszkaniu czasem mam pare dni spokojnych a nagle dopada mnie depresja i pytam czemu nie chce mnie pokochac od nowa teraz gdyby chcial udownie ze potrafie dac mu szczescie itp nie chce zmieniac go niech dalej robi to co lubi byle by i dla mnie mial czas nie wyobrazam sobie zyc juz bez niego czy to ze tak rozpaczam za nim tyle blagalam nie swiadczy ze mi na nim zalezy:(czy nawet za rok zechce byc ze mna choc dzis mowi ze mnie nie kocha i odszedl by ze mna nie byc wiem ze czasu nie cofne ale niech mi ktos powie czy nie mozna uratowac malzenstwa odsunac to co zrobilam gdzies na dno szuflady i nie ogldac sie za siebie nie mam marzen poza jednym by maz chcial byc ze mna nie umie poradzic sobie dzieci tez maja mnie dosc zyja swoim zyciem i jakos pogodzily sie z tym ze tata sie wyporwadzil :(a ja gdy klade sie do lozka zasypiajac nawet mysle o nim czy choc jest facetem to jest mu zle tam i czy moze zmienic nastawienie do mnie jak mam przekonac meza do siebie nie wiem ile jeszcze zniose chcialabym widziec choc male swiatelko w tunleu malutka nadzieje nie mam osoby takiej ktora by otworzyla mezowi oczy ze ta glupia baba jest jeszcze warta jego milosci czy ktos tutaj powie mi czy jest szansa na dobre chwile czy mnie trzeba potepiac:(i wywalic z zycia jak tredowata:(

Nie zarejestrowany
04-04-10, 21:52
Tak się zastanawiam czy napisać coś od siebie, podchodzę do tego nieśmiało. Ale co tam. 4-ry lata temu dowiedziałam sie ze mąż mnie zdradza, nie mogłam w to uwierzyć, uczucie które mną ogarneło jest nie do opisania, nienawiść do niego, do całego świata a co dziwne znienawidziłam samą siebie. Postanowiłam coś z tym zrobić i wyprowadziłam sie do mamy zabierając wszystko włącznie z meblami na ścianie w salonie przybiłam gwoździem zdjęcie naszej córeczki i to była jedyna żecz która została, chciałam żeby go zabolało, żeby poczół jakim jest potworem i co stracił. Po około miesiącu wróciłam. Przepraszał błagał obiecywał. Podobno ludzi epopełniają błędy i powinno sie wybaczać. Czy na pewo??? Jakiś miesiąc temu dowiedziałam się że mąż mnie zdradza. O czyżby powrórka z rozrywki. Wszystko wróciło jak bumerang. nie wierzę w miłość uczciwość i wiernoć. były momemnty że miałam ochotę wjechać pod tira lub w drzewo. I wiecie co mam córkę którą kocham nad życie i może to wyda cię głupie ale postanowiłam nic z tym nie robić. Poczekam co los przyniesie beż użalania się nad sobą. A może za koejne 4-ry lata okaże się że mąż mnie zdradza i wtedy bez przepraszania poprostu odejdzie do innej.

Nie zarejestrowany
06-04-10, 14:32
ja zostałam zdradzona kilkanaście razy, mój mąż wiecznie sie wszystkiego wypierał, ale przyparty do muru przyznał się, ale oczywiscie nie wszystko mi powiedział, ale "dzięk"i NK jego kochanki które ruszyło sumienie, dokładie opisywały mi wszystko-choć tak naprawde nie miałam ochoty tego wiedzieć, raz wybaczyłam, drugi raz też, teraz mieszkała miesiąc u mamy a okazuje się że znów ktoś był a on do mnie pisał że kocha że wszystko się zmieni a sypiąl dalej z jakąs k.... Wybaczyłam?? Nie wybaczyłam ale wróciłam, ale nie chcę tego chyba jednak dalej ciągnąć za wiele mnie to kosztuje żeby z nim być, myślę że za wiele złego zrobił żeby nagle się zmienić, na dodatek nadużywa alkoholu i wyrzucił nas nie raz z domu, mam z nim 2 i poł letnią córeczkę. Nie wiem co robić, bo nie pracuję, nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, bo jak on sądzi "dom jest jego bo on na niego zapracował bo ja nie pracowałam, tyle że kredyt jest na nas razem, może jest ktoś w podobnej sytuacji, co mogę w takiej sytuacji zrobić, dalej z nim być to chyba najgorsze co mogłabym postanowić...

Nie zarejestrowany
09-04-10, 16:28
Czytam to wszysto i płacze jak wiele ludzi cierpi przez bezmyślność innych ja przeżyłam podobną historie lecz nie miałam ślubu z partnerem.Byłam z nim 4 lata po 2 urodził nam się synek oczywiście pierwsze dwa były niczym sen ale niestety po tym czasie partner stał sie dość nielojalny flirtował a mnie to bolało bardzo,mówiłam mu o tym a on przepraszał i jakoś zdarzało mu się znów zapominać podczas remontu w naszym mieszkaniu strasznie się poróżniliśmy on nie miał czasu nawet napisać miłego semeska w ciągu tygodnia do mnie podczas pracy czułam się strasznie samotnie byłam z synkiem na wychowawczym nie pracowałam i bardzo brakowało mi rozmowy z nim zawsze był zmęczony zaczoł pracować na noce to już przeszło wszystko, nielojalność brak czasu na cokolwiek tylko praca i spanie przez 2 miesiące remontu łazienki (ok1.5metra na 2,5metry) sciskałam się na kupie w jednym pokoju z moimi rodzicami były zgrzyty między mną nim a moimi rodzicami,a w dodatku przez tą nielojalność zaczełam być nieufna. Przyniusł mi jakieś chorubsko i mowił że to przez to że śpi w jakiś barakach była tak napięta sytuacja że kazałam mu się wyprowadzić no i tak po remoncie wprowadziłam się sama z synkiem do "naszej" kawalerki tak do konca to nie wierzyłam że się wyprowadzi że jeszcze powalczy ale jednak,presja i jego dopadła... wpadał weekendami po małego a ja płakałam bardzo przeżywałam nasze rozstanie i czasem zapytałam się czy to serio koniec i czy juz nic nie czuje do mnie mowił że nie wie i że mnie lubi a ja przez ten czas nie jadłam nie spałam można powiedzieć przezywałam horror ale musiałam się z tym pogodzić nie nachodziłam go cierpiałam w sobie kochałam...cdn---->

Nie zarejestrowany
09-04-10, 16:31
<---cdn najpierw przeczytajcie ten niżej to jest część druga :] Po ok pół roku ni stąd ni z owąd chciał zabrać nas na świeta do swojej rodziny znałam już ich dobrze ale nie chciałam jechadź z nim od tak by zobaczyli sobie wnuczka mówiłam jeszcze rok i sam będziesz z nim jeździł..powiedział tylko że zaraz bedzie i mamy się spakować i od tąd zaczeliśmy znów być razem było znów pieknie do czasu jak na jego gg wypatrzyłam rozmowe z jakąś fryzjereczka jak mu się to zajebiście z nią bzykało i pełno uśmiechów było to jeszcze jak nie byliśmy razem ale zabolało jak nic na świecie! ja przeżywałam to rozstanie dużo gorzej :( ja nie pomyslałam o kim kolwiek innym przez ten czas bardzo mi go brakowało i znów koszmar przeprosiny płacz jego, wyprowadzka spowrotem do rodzicow na tzw kupe napisał tylko 3 esemesy ze bardzo kocha że żałuje i że nie chce bez nas żyć..a ja się wciąż zastanawiam jak można mówić najpierw ze się kogoś kocha a potem że lubi a potem że znów kocha bo co bo aż tak zajebiście mu z nią nie było? na gg było jeszcze pare kobiet ale mi to już wystarczyło nie miałam ochoty czytać więcej..dowiedziałam się że na imprezie też jakaś mu D..y dawała ale on flak to straszne :( ile się o nim dowiedziałam ja bym tak nie mogła..minoł rok jak z nim jestem wypaliło się coś we mnie często płacze a on mówi że już przepraszał i wiecej nie będzie..że on ma potrzeby,że to nie była zdrada,że ja też mogłam się bzykać,że nie potrafie się normalnie rozstać, takie słowa usłyszałam w czasie sprzeczek.. przecież on móg wrócić do mnie dobrze wiedział że go kochałam albo nie robić mi nadziej..czemu on tak zrobił czemu ludzie są tak podli czy rajcuje go ta twarz która teraz cierpi wiem że wcześniejsze partnerki go zdradzały dobrze wiedział jak to boli a głupi nie wykasował gg gdy do mnie wracał czasem mam wrażenie czy ja czy inna to nie ma znaczenia mówi że nas kocha ale to wszystko tak boli i znów rycze mimo że minoł rok czy to wszystko ma sens..myślę że wrócił tylko dlatego że bardzo brakowało mu syna..próbuje to naprawić zawsze mówi jak gdzieś idzie a prace ma w nieokreślonych godzinach ale ja musze wierzyć tylko w jego słowa nie mam ochoty go szpiegować ..może nie powinnam go wtedy wyrzucać tak mówił on nie chciał odchodzić ja chcialam mu dać jakoś do zrozumienia że jest mi źle a on tego nie widział, tylko forse którą zarabiał dla nas a mi brakowało jego a teraz brakuje mi spokoju duszy..nie wiem czy taka osoba jak ja powinna z nim być

Nie zarejestrowany
10-04-10, 09:42
jestem tylko ciekawa kim są te panienki które najczęściej wiedząc że koleś ma żonę czy partnerkę życiową , dzieci, bez jakichkolwiek wyrzutów pakuję się z nim do łóżka, życzę im żeby kiedyś to one zostały w taki sposób zranione, jak spotkaja kogoś kogo pokochają. Choć myślę że to nic nie da.. Ja absolutnie nie bronię tych niewiernych łajdaków, żeby nie b yło. Współczuję Ci Kitko, bo wiem co czujesz, ja jak kiedyś zobaczyłam archiwum gg "mojego" męża to po prostu zdębiałam, i co z tego że mówi "kocham" jakie znaczenie w jego ustach ma to słowo, jak dla mnie zadnego!!! Ja tylko się zastanawiam dlaczego my im wybaczamy zamiast kopnąc w d... i niech idzie do innych jak mu z nimi było tak zajeb.... Bo dom , bo dzieci, bo kredyt..a czy nie lepiej byłoby temu dziecku w miłej atmosferze i spokoju z samą mną... chyba jest na to jedna odpowiedź tylko...trzeba o tym pomyśleć bo myślę że tacy ludzie się nie zmieniają...to przykre ale prawdziwe...

Nie zarejestrowany
18-04-10, 18:43
Ja odpowiem .Sa na pozor wyjatkowi , w oczach nas zdradzonych ,ale tylko na pozor do momentu jak prawda wyjdzie na jaw.Dla nich zdrada to tyle co dla nas potrzeba fizjologiczna .Oni mogo sie kochac bez milosci poprostu rozkosz sie liczy.Nie wazne jest z kim sie zdradza ,w jakim miejscu nie ma w tej kwesti piorytetow liczy sie chwila ,chwila zapomnienia ,ktora daje im wielka sadyswakcje.Pwenie nawet w taki ochydny sposob sie dowartosciowuja nie stety.Moja zona nawet nie jest wstanie zliczyc zdrad i to z roznymiu kochankami ja juz 6 miesiac przezywam fakt prawdziwego oblicza mojej zony .Milosc zdradzona uczucie po to tytul mojego blogu na onet.pl.Mysli zle wracaja walcze by milosc jak te kobiete darzylem zwyciezyla nie nawisc jaka wraca .Pragne byc szczesliwy ,pragne by corki byly szczesliwe ale zadanie ,ktorego sie podjolem jest na granicy ludzkiej mozliwosci .Moja zona piekna byla koledzy mi zazdroscili tak myslalem ,ale onie nie zazdroscili oni ja poprostu mieli ,szmacila sie wszedze w pracy w moim domu w hotelu w lesie ,robila z nimi wszystko i dlatego to tak boli .Blaga o litosc blaga o wybaczenie sie zakilina ze nigdy juz tego nie zrobi ,ale ja i tak sie boje bo rogi mam jak do ksiezyca ,zostalem osmieszony ,w perfidny sposob zdradzany .Zdrady jej mozna porownac do wielo krotnego z premedytacja zabojstwa ,moze bylo by latwiej gdyby to byl przypadkowy wypade ze skutkiem smiertelnym .Pewnie by tez bolalo ale mysle ze bylo by latwiej.

Nie zarejestrowany
20-04-10, 20:27
Boli i będzie boleć, ja już tyle czasu borykam się z tym problemem, obiecał zmiany..i co z tego? Już nie ufam i nie wierzę, a widok jego w sypialni przyprawia o mdłości, jak można tak daejj żyć, ja nie spodziewałam się że to bedzie takie trudne..a jest niesamowicie trudne...Keraj69 jesteś z nia nadal? dla dzieci? Warto, myślisz że warto? ja się tak zastanawiam ...bo sama już nie wiem...

Nie zarejestrowany
22-04-10, 11:50
zdradzila mnie odeszla a wrecz uciekla jak bylem w pracy,bylismy po zareczynach myslalem ze ma wszysko czego potrzebowala oboje pracujemy w angli tylko teraz ona jest z innym ale po 3m-ce zadzwonila i prosila,blagala zebym wrucil,dlaczego kobiety som tak dziwne obecny jej chlopak niema pracy wiec wraca masakra niepowiem kocham ja ale czy warto jeszcze probowac.

Nie zarejestrowany
22-04-10, 22:32
a co czujesz Piotrku?? Dasz radę?? zyczę jak najlepiej ale jest niesamowicie ciężko...

Nie zarejestrowany
05-05-10, 19:21
bylam z chlopakiem pozand dwa lata, szybko zamieszkalismy razem, on mlodszy ode mnie o 4 lata,mlodzieniec 21letni, nie do konca radzil sobie z obowiazkami jakimi byla praca i zarabianie na rachunki. ale tlumaczylam wszytsko jego wiekiem , placilam za niego za mieszkanie kupowalam ubrania jedzenie... po poltora roku mialam dosyc zaczelam stawiac warunki rozmawiac obiecywal poprawe ale to byl tylko slomiany zapal...po jaims czasie dowiedzialam sie od znajomych ze widzieli go z jakas dziewczyna w moim samochodzie, zaczal pozno wracac do domu, powiedzial ze to kolezanka i nic wiecej. po jakims czasie dowiedzialam sie ze to nie tylko kolezanka, spakowalam go i wystawilam jego rzeczy porzed drzwi po jakims czasie zaczelam z nim rozmawiac plakal i prosil o przebaczenie, ze popelnil blad ze kocha ...przebaczylam wrocilam do niego bo kochalam go, nie moglam spac myslec plakalam calymi dniami, duzo schudlam(jedyny plus calej syt). dlugo nie musialam czekac az sie pojawi ktos inny(tym razem koledzy nim zawladneli), znowu plakal, postanowilam ze bedzie lepiej jak bedzie lepiej jak zamieszkamy osobno(konczyla nam sie umowa).tak wiec wrocil do rodzicow ja zamieszkalam ze znajomymi.. wydawalo sie byc ok, kwiaty randki az jednego dnia wyszlo na jaw ze mieszka z inna kobieta, ktora go utrzymuje(stracil prace), podobno jest zakochany i chce sie zmienic dla innej. cala sytuacja mnie strasznie boli : znowu jesc nie moge stracilam apetyt, jestem placzliwa w nocy mam koszmary(opowiedzial mi jak ja poznal jaka jest - mowi ze jest tak samo madra i sliczna jak ja ale on nadal mnie kocha, pomimo ze mieszka z inna) .nie wiem co mam robic stracilam sens zycia, nie usmiecham sie znajomi mnie nie poznaja, placze czesto, kocham go i strasznie mi go brakuje nie wiem co mam robic jak poradzic sobie ze zdrada i utrata kogos komu posiwcilam tyle czasu uwagi i pieniedzy:(

Nie zarejestrowany
16-05-10, 14:12
Witam ja własnie przechodze zdrade maż zdradzał mnie przez 3 miesiace i twierdzi ze spał z nią 3 razy ale ja mu nie wierze.Jestem kłebkiem nerwow bardzo go kocham i chcem mu dac szanse ale te mysli wracają wyobrazam sobie ich razem robi mi sie nie dobrze schudłam bardzo ,obiecuje ze bedzie dobrze ze zrozumiał swoj błąd ze bardzo mnie kocha ale to są tylko słowa nie wiem co mam robic narazie jestem z nim dla dzieci bo sa małe ale jak na niego patrze to chce mi sie zyg...swoje zdrowie i szczescie poswięce dla dzieci ,mam nadzieje ze sie zmnieni i ze bedzie juz ok ale im bardziej go kocham tym bardziej nienawidze .Mysle o tym zeby sie zemscic ze mi ulzy ale tylko sobiezrobie na złosc czas pokarze jak to wszystko przetrwam psychicznie to bedzie dobrze ale pomału wysiadam mysle zeby brac psychotropy bo cos jest zemną nie tak pozdrawiam zdradzone zony .Akochanki ktore chcą sie pieprzyc z cudzymi męzam niech sobie wsadząkołka do du..

Nie zarejestrowany
19-05-10, 09:22
byliśmy razem 14 lat po tak długim czasie wiadomo człowiek żyje z dnia na dzień mysli że jest wszystko dobrze ale tylko mysli,moja zona dużo czasu spędzała przy komputerze ja oczywiście praca dom,napewno nie okazywałem jej miłości tyle ile potrzebowała winie się za to .poznała faceta przez internet tumaczyła mi że tęskni za krajem zgodziłem się aby często latała do kraju i to był bład .miałem pełne zaufanie nigdy bym nie przypuszczał że tak postąpi.pewnego razu niby miała być u kolezanki w kraju dzwoniłem wszystko bylo ok.az wyłaczyła telefon .pisalem smsy tak duzo ze zapełniłem skrzynke nigdy nie usówałem wiadomości ona niedawno korzystała z mojego aparatu tel,podczas usówania trafiłem na jej smsy miłosne odrazu zadzwoniłem na ten numer odebrał ten facet zapytał kto mówi i w tym momencie usłyszalem jej glos obok powiedzialem żeby dal mi ją do telefonu a on się rozłaczył.potem zadzwoniła do mnie i powiedziała ze to koniec i oni są razem strasznie to przezywam zostawiła mnie z dziecmi dla faceta ,nie rozumiem najlepsze jest to że w tej chwili wróciła do mojego domu ale tylko po to by załatwić wszystkie sprawy z dziecmi podziałem majątku i własnie teraz jej nowy partner ją olał .ona go dalej koch i nie wyobraza sobie życia bez niego mówi mi że jesli nie on to konczy ze sobą naprawde martwi mnie jej zachowanie .nie wiem czy przebaczyć i czy walczyć o nasz związek czy odpuscić .rozmawiałem mówiłem że wszystko możemy zmienić ale nie mam z nią tematu ona mnie nie kocha a wręcz przeciwnie nienawidzi .tylko jeszcze mamy wspólne dzieci i nie wiem czy warto psuć im przyszłośc chodzą tu do szkoły i teraz jak bym sie rozstał ona chce żeby jeden starszy został ze mną a młodszy pojechał z nią do polski naprawde nie wiem co robić.

Nie zarejestrowany
19-05-10, 11:43
Chce się rozwieść, choć jestem w ciąży. I poniekąd właśnie mój odmienny . stan spowodował, że niemal podjęłam już w sobie taką decyzję.
Nie chcę nikogo skrzywdzić -mam już kilkuletniego syna, ktory będzie tęsknić za ojcem i pytać dlaczego taty z nami nie ma. Nie chcę skrzywdzić siebie.
Chcę podjąć słuszną decyzję. Im dłużej o tym wszystkim myślę stwierdzam, że w małżeństwie można męczyć się latami i nie móc go przerwać, nie mieć na to siły. Tak jakby złe małżeństwo było lepsze niż żadne malżeństwo.
Poszukuję rozwiązania. Może psycholog, jakiś terapeuta pomógłby podjąć mi decyzję. Problem w tym, że nie mam z kim o tym porozmawiać. Z kimś kto by mógł mądrze spojrzeć na to wszystko z dystansu.
Mąż zdradził mnie 3 lata temu. To nie był zwykły skok w bok. Planował z tą ... drugą nowe życie. Odnalazł ją w necie - jakaś jego dawna miłość niespełniona, ktorą najwyraźniej postanowił spełnić. Trwało to dobrych kilka miesięcy jego szlajania się między odwidzinami w domu, gdzie bywał po kilka dni i pobytem, gdzies z nią- co trwało po 2 tygodnie, potem krócej. I tak sobie jeździł między domem a kochanką. Fakt to ja mu poiwedziałam, że ma się wynosić, ale zrobiłam to, bo życie z nim wydawało mi się nie do zniesienia. Opiekowalam się naszym półtorarocznym wtedy synem, nie pracowałam. On miał mnie generalnie w nosie. Brak jakiegoś mentalnego kontaktu, zero zainteresowania, życie z twarzą w kompie, plecami do mnie - dzisiaj też tak jest. W końcu zmęczona tym wszystkim- jego obojętnością, ktróra tylko stała się jeszcze bardziej odczuwlna od kiedy zaczął kontaktować się z nią, powiedziałam mu, żeby się wynosil. A jemu to najwyraźniej było bardzo na rękę. Szybko znalazł się między jej nogami.
Panna z dzieckiem po nieudanym związku z jakimś facetem, która zobaczyła zajebistą szansę ułożenia sobie życia z dawnym adoratorem. Co tam, źe facet ma już żonę i małe dziecko... Ważne, żeby jej bylo dobrze.
A teraz o ile wiem k...a sama wydszła za mąż. Z całego serca życzę jej żeby spotkało ją to co mi wtedy zafundowali .
Długo nie dopuszczałam do siebie myśli że mnie zdradza - durna bylam, ale w końcu dostalam dowód - zresztą nie bardzo się z tym krył, jak sam przyznaje nie zależalo mu na tym zeby to ukryć i na tym co ja czuję. A ja czulam się wtedy fatalnie - bez kasy, sama , bez pracy. Doszły jakieś problemy, sprawy ktorych się nie spodziewałam a wymagały ode mnie mobilizacji, a ja czułam ze nie mam siły. Wstawałam chyba tylko z powodu syna.
W końcu powiedziałam mu źeby to skończył i wracał i durna ze łzami w oczach prosilam.
Tragedia... No i wrócił jakby mu się to słusznie należalo.
"na swoje własne życzenie to wszystko dostalaś" - tak mówił jeszcze wiele razy później.

Nie zarejestrowany
19-05-10, 12:14
Po jego powrcie wcale nie było lepiej. Wręcz przeciwnie - ja byłam rozżalona, a on wprost mówił mi że wrócił z powodu syna, choć wcześniej twierdił, źe moze być super-tatą widząc go raz na 2 tygodnie. Najwyraźniej zmienił zdanie i nie miał ochoty wychowywać cudzego dziecka.
Po tym wszystkim raz powiedział mi przepraszam i że załuje tego co się stało.
Dopiero po paru miesiącach. A sprowokowało takie jego zachowanie to, że zauważył, że ja z kimś rozmawiam przez GG. Z mojej strony rozmowa z tym kimś nic nie znaczyła, ale on najwyraźniej poczuł się zagrożony - w końcu sam z autopsji wiedział od czego zaczyna się romans.
Syn dorasta jest rewelacyjny, chodzi do przedszkola, ja poszlam do pracy, ale moje życie z nim to żaden miód.
Dzięki jego romansowi dowiedzialam się że tak naprawdę nigdy nie chciał się ze mną żenić, źe go do tego zmusilam. Chociaż przed ślubem byliśmy razem 4 lata, a 2 lata mieszkaliśmy ze sobą u jego rodziny - czy to takie dziwne ze takie relacje prowadzą do ślubu. owszem w końcu zapytalam jak to będzie, powiedzialam ze chce wiedziec, miec dziecko itp. To był dla niego przymus. Dzisiaj myslę ze wygodna była dla niego ta sytuacja, a slub, przysięga malżeńska, to jak sam powiedział ,nic wielkiego.
NIe wiem czy ten człowiek jest zdolny do jakiś wielkich uczuć.
Mnie, jak powiedział, nigdy nie kochał. Dziś nie wiem czy to prawda, czy mówił to w gniewie. Trudno mi uwierzyć , że sama mogłam się tak bardzo co do tego człowieka pomylić. Kochalam go. Nawet wtedy gdy mowił mi ze nic już do mnie nie czuje nie moglam powiedziec mu tego samego.
W koncu jakoś życie się toczy. Bywa ze jest lepiej.
Będę mieć z nim drugie dziecko, ktrego już od dawna bardzo chciałam, ale jego zachowanie wobec mnie rozmija się z tym co sobie wyobrażałam.

Nie zarejestrowany
19-05-10, 12:33
Generalnie nie odpowiada mi jego tryb życia - wykonuje swoją*pracę od lat w domu - choć od dawna proszę ,żeby to zmienił ,bo jest taka możliwość. Wkurzają mnie jego szczeniackie hobby, ktore są ważniejsze ode mnie i tego o co go proszę. Jak się umówi z kumplami to musi być nawet jest cięzarna zona prosi zeby został, bo sama zle się czuje a syn jest przeziębiony. Brak rozmowy, brak uczuć pozytywnych. i oczywiście to ja powinnam znowu wychodzić ze wszystkim do niego.
Z mojego powodu pobraliśmy się, z mojego powodu mnie zdradził , z mojego powodu wrocił ...- zadnej jego wlasne odpowiedzialności. Za jego zle zachowania odpowiedzialna jestem ja , za dobre również. Naprawdę mam dość!!
Niczego dokola siebie nie widzi.
A ja czuje się czasem jak petent, ktory przyjdzie do niego z kolejną sprawą do załatwienia, a on to zrobi albo powie "zaraz", a potem zapomni.
I ja mam z nim spędzić następne lata ?

Nie zarejestrowany
19-05-10, 12:38
I trzymam za wszystkie Te Panie , ktore oprzezywają to wszystko co ja parę lat temu. Uwierzcie w siebie, trzymajcie się i myślcie pozytywnie.

Nie zarejestrowany
21-05-10, 15:22
Czytam i czytam, szukam sensu w tych słowach, dręczą myśli, dręczą bliscy ludzie. Gdzieś się zagubili: kobieta i mężczyzn,a którzy kiedyś się pewnie szaleńczo kochali. Życie zweryfikowało piękn miłość, przykryło szarzyzną uczucia, każde zaczęło szukać kolorowych uniesień na własną rękę. Ale jeszcze nie jest za późno, jeszcze macie czas, jeszcze się opamiętajcie i nie rańcie wzajemnie. Spokojnie przegadajcie wszystkie sprawy i spójrzcie na siebie "nowym spojrzeniem". Może odżyje gdzieś zagubiona miłość, uratujecie swój związek i pójdziecie razem dalej dla dobra was samcyh i waszych dzieci. To się naprawdę ma szanse udać, tylko trzeba tego bardzo chcieć i chcieć muszą obie strony. A jeśli nie ma już nawet najmniejszej szansy na ratowanie swojego związku, po prostu rozstańcie się i układajcie sobie życie na nowo. W nowym szczęśliwym związku. Nie ma innej recepty. Tak dla uściślenia jestem po rozwodzie, po zdradzie, oszustwie. I cierpię jeszcze z tego powodu. Ale jestem u początku drogi na podjęcie nowych wyzwań. I moja obecna samotność jest lepsza, niż ten związek, w którym tkwiłam wiele lat. Zadana rana jest głęboka i boli bardzo. Czekam, aż czas ją zagoi. Powodzenia Wam życzę !

Nie zarejestrowany
24-05-10, 18:19
Przeżyć zdradę to bardzo trudne, żyć z tym uczuciem, chyba jeszcze trudniejsze. We wcześniejszych wpisach , ktoś porównywał to do odejścia bliskiej osoby.... Nie, po odejściu bliskiej osoby tłumaczymy sobie,że jest jej lepiej, że na nas czeka ,że się spotkamy.... Co powiedzieć sobie po zdradzie? Jak wytłumaczyć sobie samemu ? Jak patrzeć na partnera? Jak mu zaufać ? To bardzo trudne...

Nie zarejestrowany
25-05-10, 08:59
a mojemu byłemu mężowi, którego niestety kocham urodziła się córeczka, o której marzyliśmy oboje, on spełnił nasze marzenie z inną... i myśli, że ja nie wiem o jego córeczce

Nie zarejestrowany
25-05-10, 09:01
jaki jest sposób na to by dalej żyć?

Nie zarejestrowany
27-05-10, 03:55
Cześć wam wszystkim zdradzonym :)
Ja tez oczywiscie zostałam zdradzona przez mojego chlopaka.
Jednak nie o samej zdradzie chciałam pisac.
Zauważylam jedną bardzo wazną zależność ,która ma wiele wspólnego z kłamstwem,manipulacją i zdradą.
Otóż z mojej obserwacji tą zależnością jest alkohol ,a dokładniej choroba alkoholowa.
OKRES CZASU PRZED ZDRADĄ:
Dokładny przykład ,kiedy jeszcze niewiedzialam i nie zdawalam sobie sprawy,ze mój chłopak jest alkoholikiem chodzilam z nim na imprezy do jego kumplów.
Mnie to osobiscie nie przeszkadzało ,byłam młoda ,lubiłam towarzystwo jego kolegów,a kiedy mialam tylko wolna chwile szłam do moich koleżanek sama albo z nim .Także spędzaliśmy razem tylko we dwoje bardzo wiele czasu .Wspólne imprezy z jego kolegami zaowocowały w tak korzystny dla mnie sposób ,ze miałam taką możliwość poznać faceta z jego prawdziwej strony.
Każdą sytuację bacznie obserwowałam i zawsze wyciągałam wnioski.
Zobaczyłam jak okłamują swoje kobiety przy dokładnym użyciu manipulacji.Jak potrafią oszukiwać i zwalać cała winę na kobietę,choć tak naprawdę winni są oni sami.
Szczerze mówiąc mają nas za totalne idiotki ,niestety :/
Potrafią kłamać w tak perfekcyjny sposób ,że wymyślają wersję wydarzeń,którą każdy z nich potwierdzi.
Wszystko po to ,żeby się więcej napić ,a nawet zdradzić ,kiedy nadarzy się okazja.

Teraz z perspektywy czasu widzę ,że oni są poprostu chorzy >są alkoholikami.
Kazdy z nich kłamię,oszukuje,zdradza i manipuluje
Jeden bardziej ,drugi mniej.
Zainteresowałam siętym problemem,ponieważ jak już wcześniej wspomniałam zostałam zdradzona.
Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego on mi to zrobił?,skoro mnie naprawde kocha i dobrze o tym wiem.
Zawsze mnie bronil i gdyby mogl oddal by za mnie swoje zycie .


Zauważyłam,że w innych krajach większość mężczyzn nie zdradza.
W polsce od tylu lat mężczyżni mają z tym problem.
Zauważmy bardzo ważna zależność o której wcześniej wspomniałam ,że większość mężczyzn w polsce to alkoholicy
Alkoholik to mistrz manipulacji ,manipuluje swoją kobietą,żeby się napić i w dziedzinie zdrady też.
Chcę jeszcze dodać,że zdradził mnie pod wpływem alkoholu>i wiem,ze tak było.
Żyje w swoim fikcyjnym świecie ,pełnym barw i kolorow .
Wypicie codziennej dawki alkoholu ,a jest to 100,200 wpedza go w taki stan ,a dokładniej pogłebia się jego choroba.
Na początku miałam do niego wielki żal ,ze jest łajdakiem i egoista.
Kiedy zrozumiałam ,ze jest poprostu chory przestałam go obwiniac za to co mi zrobił.
Wiem,że nie jest osoba godną zaufania pod jednym i pod drugim wzgledem.
Niewiem,jak moge mu pomoc i takze sobie.
Zyjąc z nim razem jestem niestety współuzależniona tym problem,choć nie pije.

Nie zarejestrowany
27-05-10, 03:58
Dżwigam ten sam ciezar i wiele innych .
Lęk przed kolejną zdradą i jego chorobę
Jak można mu pomoc??
Jak sprawić ,by przestał pic??
Jedno wiem napewno,kiedy jest trzeżwy nie kłamie,nie oszukuje,jest miły i potulny. (CHOC JEST TO BARDZO,BARDZO RZADKO):(((
Jeszcze jest jeedno coś co mnie nurtuje.
Jego ojciec też jest alkoholikiem i też zdradza jego mame .
Czy to przechodzi w genach ?
Czy z pokolenia na pokolenia placimy błedy za swoich rodziców i przodków??
Wiemjedno chce mu pomoc,a noz widelec miedzy nami sie ulozy
Pomóżcie mi ,prosze
Bardzo bym prosiła o pomoc specjalisty dotyczącej tej sprawy.

Nie zarejestrowany
27-05-10, 04:43
Nie wstydźmy sie tego problemu !Musimy sie przyznać do tego ,zee coraz więcej naszych partnerów w Polscce jest niedowartosciowanych,aby podniesc swoja wartosc -zdradzaja.Jak zwalczyć ten problem ??
Jak sobię z tym radzić i co zrobić,zeby tosię juz więcej niepowtórzyło.
Jak walczyć z genami naszych przodków ??Wiekszość naszych błędów wynika z genów!
Większość błędów wynika z chorób??
Dlaczego bagatelizujemy te problemy ??
Dlaczego przechodzimy wobec nich obojetnie??
W dzisiejszych czasach najważniejszym tematem jest sex??
Przecież sex to potrzeba fizyczna ,która jest wazna w naszym życiu,ale nie jest najwazniejsza.
Dlaczego nie mowimy o tym co jest naprawde w zyciu wazne ??
Miłosc,uczucia,wzajemny szacunek,pomoc w potrzebie itp.
Pomagajmy osobom chorym,poniewaz z pokolenia na pokolenie,choroby beda coraz bardziej sie rozwijac.
Chorby psychicznie i patologiczne przechodza w genach !
Chrońmy nasze dzieci!
Dlaczego w mediach nie poruszaja takich problemow??
Moze dzieki roznym rozwiazaniom na ten temat w mediach wiele polek odetchneło by z ulga.
Każda kobieta nie chce byc zdradzana !
Dlaczego nie mowimy o chorobach psychicznych,ktore sa glownym problemem XXI wieku!
Czy chcecie,zeby dzieci waszych dzieci,były coraz bardziej słabe,coraz bardziej narazone na choroby psychiczne.?
Ja tego nie chce!

Na temat zdrady chowajmy swoje dzieci tak,aby zachowaly wartosci,ktore moga pomoc zwalczac ten problem.
Przeciez,to co mowimy,to co robimy oddzialowuje na dziecko .
To od nas zalezy jakie bedzie w przyszlosci.
Spoczywa na nas wielka odpowiedzialnosc za losy swojego dziecka.
Kiedy od malenkich lat bedziemy wbijac dziecku do glowy ,ze nie wolno zdradzac, poniewaz wyrzadzamy takiej osobie wielka krzywde>dziecko bedzie mialo nasze slowa zakodowane w glowie.
Mowmy ,ze jest madre,chwalmy nasze dziecko,zaradne i samodzielne.
Kiedy dziecko bedzie przez nas rodzicow kochane,nie bedzie mialo problemow w dalszym zyciu.
Niech czuje w nas oparcie,poczucie bezpieczenstwa .Więź miedzy dzieckiem a rodzicem jest bardzo wazna >rozmowa to podstawa.
:)))))))))))))))))))))))) zycze wszystkim wiecej usmiechu ipogody ducha

Nie zarejestrowany
27-05-10, 05:08
Sposób na to by dalej zyc,jest absurdalnie prosty .
Poprostu żyć!
Zaplanowac czas sobie samej w tki sposob,aby nie miec czasu na myslenie o tym.
Spelniac swoje pasje,zadbac o siebie,poczuc sie atrakcyjna w swoim ciele I PIEKNA.>KAZDA KOBIETA JEST PIEKNA:)
Zyc pelnia zycia,walczyc o swoj los,walczyc o siebie !
Jesli bedziesz czuc,ze to co ci radze niesie poprawe,ale tylko na pozor,a wewnetrznie nie jestes silna kobieta to sprobojcie uratowac swoja milosc ,jesli jeszcze sie da,a poznie sama zobaczysz jak bedzie :)) zycze ci powodzenia i szczescia,wiem ,ze na nie zaslugujesz :)

Nie zarejestrowany
27-05-10, 22:40
Prosze co mam zrobic? pomóżcie mam dokladnie na mysli ten komentarz co zamiescilam w c.dalszym prosze was o pomoc

Nie zarejestrowany
20-06-10, 20:46
witam. czytam te wszystkie opowiesci do ktorych maz mnie zachecil i chciala bym podzielic sie z wami moimi odczuciami po zdradzie.otuz moj zwiazek zaczal sie niewinnie 3 lata temu kiedy bylam zdesperowna i pozostwiona sama sobie bez meza na owy czas gdyz nie pmogl wtedy ze mna byc bo tak sie potoczyly koleje losu. bylam wtedy z domem na utrzymaniu i 15 letnim synem bez srodkow do zycia bez pracy i bez widokow na jutro. wtedy podjelam nisko dochodow prace ktora nie dawala nam szans z synem na utrzymanie sie.wtedy ni z tad ni z owad pojawil sie facet ktory najpierw nic dlugo wiedzy nami nic nie bylo az po 3 miesiacach poszlismy do luzka potem miedzy nami cos rozkwitlo on sie we mnie zakochal a mi poprostu imponowaly jego prezenty mile slowka adoracja ciagle wokol mej osoby czego zawsze brakowalo mi w moim mezu wkoncu zamieszkalismy razem ja ciagle borykalam sie z myslami czy dobrze zrobilam maz dowiedzial sie o wszystkim i rozmawialismy o tym stwierdzilismy ze wrocimy do siebie i zaczniemy wszystko od poczatku.wiem o jednym bedac z tamtym facetem nie bylo ani jednego dnia kiedy nie myslalabym o mezu. powrot okazal nie taki prosty jak sie spodziewalam zrozumialam w domu ze poimo ze wiem ze gdzies tam gleboko w naszych sercach pozostala milosc do siebie ale mimo wszystko jees tak jagby cos peklo nie potrafimy z soba normalnie rozmawiac nie spimy ze soba ale maz jest wciaz o mnie cholernie zazdrosny nawet nie sadzila bym ze az tak poniewaz nigdy wczesniej tego nie okazywal wiem ze stracil do mnie zaufanie to byla moja pierwsza zdrada meza po18latach malzenstwa. na pikanterje tego wszystkiego tamten facet wciaz dzwoni cieszy sie chocby tym ze mnie uslyszy a to zakluca miedzy nami wszystko a ja nie potrafie temu zaprzestac wiem ze kocham meza i daje sobie samej czas ze to wszystko minie a czy tak bedzie napewno czas pokaze bo sama sobie z tym juz nie radze. wiem ze maz cierpi z tego powodu a wraz nim i nie wiem jak temu zaradzic poniewaz nic naszego wspolnego porozumienia gdzies pekla i potrafie z nim szczerze o tym porozmawiac bo gdy podejmuje starania rozmowy maz nie wsluchuje sie w moje slowa jakbysmy nadawali na innych falach poze ktos cos doda madrego na moj temat

Nie zarejestrowany
06-07-10, 10:24
Jak większośc tego postu zostałam zdradzona.Po32 latach małżeństwa. Sam mi o tym powiedział, gdy przycisnęłam go do muru. Od tego czasu minęło pół roku. Życie zamieniło się w horror. Co jakiś czas, gdy proszę, by zakończył ten związek, mówi, że nie, jeżeli mi się nie podoba może odejść. Wiem, że sama wybrałam sobie tą opcję. Kocham go i cierpię, tylko czas pokaże, czy moje cierpienia nie były nadaremne. Przez całe małżeństwo był wspaniałym mężem i ojcem, dlatego tak trwam w tym układzie. Nie mogę sobie wyobrazić, że jego nie będzie w moim życiu. Niedługo nasz syn będzie miał dziecko. Trwam, kocham i cierpię. Płaczę raz głośno, raz po cichu, czasami krzyczę z bezsilności, czasami z bezradności poddaję się . Codziennie proszę Boga o siłę i zmiłowanie. Wcale nie jestem grubą babą, jestem zadbana, na pewno wyglądam lepiej, niż wskazuje na to metryka.Pozdrawiam wszystkich, którzy cierpią z wiarą, że wszystko się zmieni.Żeby było trudniej ,mój mąż wcale nie daje mi nadziei, że będzie przy mnie. Prawda, że trzeba być idiotką, by po tylu latach kochać faceta?

Nie zarejestrowany
06-07-10, 11:15
witaj! prosisz o cos madrego o porade.Sama nie wiem czy aby ja powinnam wypowiadac sie na ten temat.Czytajac twoj wpis mialam wrazenie,ze czytam swoja historie . Czy mozna powiedziec cos madrego lub komus dac rade chyba nie!!! na taka sytuacje nie ma rady i uwierz mi czas tez nie jest ani lekarstwem ani sprzymierzencem.Czasami nawet zastanawiam sie czy wogole jest jakies lekarstwo na taka sytuacje. Jesli moge cos ci poradzic jesli naprawde kochasz meza a on niby ciebie daj sobie spokoj z tamtym gosciem chocby nie wiem jak Ci wyznawal milosc. Nie zatrac siebie tak jak ja to zrobilam ,nie strac swojej godnosci bo uwierz mi nie bedziesz potrafila z tym zyc i nie chodzi tu o to ,ze rodzina wie ,dzieci czy maz ale chodzi o to ,ze stracisz swoje marzenia ,stracisz siebie a to bedzie trudno odzyskac. Nie bedziesz potrafila zyc z mysla ,ze tak naprawde skrzywdzilas osoby ktore kochasz i sa dla ciebie wszystkim.Moj maz czesto zadaje mi pytanie dlaczego przedtem tak nie myslalam sama nie wiem dlaczego , dlaczego tak bardzo siebie stracilam .Nie nawidzie sie za to co zrobilam .My niestety tez nie potrafimy ze soba rozmawiac a maz godzinami rozmawia z innymi kobietami.Nie ma dnia zebym nie plakala ,zebym nie wyrzucala sobie calego zla jakie zrobilam.Nie wiem czy kiedykolwiek sobie wybacze choc ktos mi napisal,ze jesli sobie nie wybacze to i inni mi nie wybacza.Mimo wszysko nie wiem czy to ma sens, U nas teraz na domiar zlego mimo mojego zabezpieczenia pojawilo sie dziecko.Kazdy mi mowi badz szcesliwa ,ciesz sie moze teraz i ty i inni pomysla ,ze jestem zlym czlowiekiem ale w takiej sytuacji nie potrafie sie cieszyc.Gdy dowiedzialam sie wmawialam sobie ,ze to nie mozliwe ,ze jestem chora tak chyba wolalabym byc chora ale nie ciaza nie teraz i nie w takiej sytuacji. To wszystko jest juz ponad moje sily,tym bardziej ze w tym samym czasie inna kobiete moj maz adorowal a ona kocha go do tej pory mimo,ze wie iz jestem w ciazy.Pewnie tlumaczy sobie,ze zatrzymuje meza przez dziecko.Nie bede siebie wybielac i ukrywac wybucham nie wiem czy to ta ciaza czy jak to mowi moj maz moj egoizm.Ja tylko rozpaczliwie chcialabym odzyskac go a juz nie potrafie.Nie potrafie dac spokoju dziecku a wiem,ze ono tego potrzebuje .Uslyszlam od meza ,ze sama jestem sobie winna tej ciazy ,wiec juz nie wiem jak mam to wszystko traktowac.Moj maz mowi mi ,ze mnie kocha ,ze mnie nie zostawi ale beda inne czy w takiej stuacji mam szanse na odbudowanie naszego zycia , na powrot spokoju w naszej rodzinie nie wiem .Czy mam szanse by wrocily nasze marzenia na to by nikt i nic juz nas nie dzielilo? Nie wiem???Wiem jedno ,ze chcialabym dac temu dziecku,ktore pojawi sie za ponad 6 miesiecy spokoj ,radosc,szczescie ale czy uda mi sie jak zwykle powiem nie wiem.Czasmi chcialabym zaszyc sie by nikt mnie nie znalazl byc sama spokojnie ale czy to cos zmieni ,czy pomoze watpie nie mozna przeciez uciec.

Nie zarejestrowany
06-07-10, 11:56
Chcialabym wierzyc ,ze wazne sa dni ktorych jeszcze nie znamy .Ale ja stracilam wiare,nadzieje na cokolwiek . Maz moj czasto powtarza mi ,ze skoro zdradzalam bede i on wie na 100% go zdradzac . Dzis wiem ,ze nikt mnie juz nie skrzywdzi a tym bardziej ja sama siebie. Nie strace swojej godnosci szybciej odbiore sobie zycie niz zrobie to jeszcze raz !!! Sama widzisz czy jest jakas rada, nie ma jak i nie ma sposobu na powrot do normalnego zycia . Mam tylko nadzieje,ze bedziesz miala wiecej sily i wytrwalosci niz ja bo ja ja juz stracilam .Zycze tobie i twojemu mezowi powrotu do marzen ,milosci i szczescia .jesli sie kochacie walczcie oboje o siebie a nie tylko jedno bo to wtedy nie ma sensu.Powodzenia.

Nie zarejestrowany
08-07-10, 00:11
Lzy odplynely ,poroze pozostalo co zmienil czas tyle ze to co mnie nie zabilo wzmocnilo mnie nie prawdopodobnie.Jestem czlowiekiem juz innym ,realnie patrze na swiat i wiem ,ze wmawianie sobie ze moj zwiazek jest wyjatkowy inny wierny nie ma najmniejszego sensu powiem wiecej chyba bylo by lepiej gdy bysmy byli tylko swiadomi tego ,ze to jest kwestia czasu kiedy pojawi sie ktos inny ,trzeci .Nie bedzie bolalo a tym bardziej bedzie milej jak cos podobnego jak zdrada nie zdazy sie nigdy w naszym zyciu ale prawdopodobienstwo takiego zwiazku jest rowna chyba zeru.
Wspomninam ten czas ,ktory przezylem mimo wszystko caly czas w bolu ,swiat z mojej ideologi juz nie powroci na zawsze zostalo zniszczone sedno malzenstwa nie da sie odbudowac czegos co sie zabilo w tej jak i nnej kwestii reinkarnacja nie istnieje.Swiat jest jaki jest albo zjedza ciebie albo ty bedziesz zjadal tak jest i nikt tego nie zmnieni nawet tacy naiwni jak ja bylem niestety niemaja szans na zmiane co najwyzej moglem byc karma dla takich besti jak moja zona i jej kochankowie.Mysle ze mimo wszystko przejrzalem na oczy ,okazuje sie ze bardzo sie podoba kobieta ,moze i flirtuje powoli ktos powie ,ze staje sie taka sama besti moze ,ale w imie czego mam cierpiec przeciez nie takiego zwiazku chcialem wszystko co sie stalo bylo robione poza miomi plecami ,intrygi ,klamstwo, oszustwo ,zdrady wielokrotne ,rozni partnerzy,prostymi slowami kupowanie dowodu zaufania wielokrotnie zreszta ,zaklamany sex bo nawet w trakcie mowila ze kocha ze jestem jedynym (co moze to byla tzw.amnezja chwilowa)nie chce tego juz opisywac nie ma sensu .Ale pamietajcie nie my powinnismy cierpiec my ofiary tylko niech cierpia oprawcy bo to oni sa winni.Teraz po fakcie zdrad i namietnych chwil spedzonych z kochankami GDY PRAWDA UJRZY SWIATLO DZIENNE przychodzi zal za swoje zachowanie ,dopiero teraz jak sie czlowiek czuje naprawde odrzucony i stracil swoj blask w oczach partnera ,przychodza lzy rozpaczy ,co ja zrobilam ,glupia bylam itp.Tylko to moze byc zdecydowanie zapozno moze ale nie musi ale juz nigdy nie bedzie czystym ten zwiazek slad pozostanie do konca zycia .

Dorotapiele
27-07-10, 19:17
chcialabym zeby ktos mi pomogl .spotykalam sie z facetem pare tyg.mieleismy mieszkac razem moje dzieci go polubily i wszystko bylo naprawde cudownie .gdy dwa dni temu dostalam od niego wiadomosc ze mnie przepraszal ale pare dni wczesniej zdradzil mnie z moja matka prosz enich ktos mi poradzi co ja mam zrobic zalezy mi na nim jestem po rozwodzie i mialam wrazenie ze szcezscie sie do mnie usmiechnelo nie mam sily jesc i spac calyczas jestem na tabletkach ale to nie moze trwac wiecznie bardzo prosze o porade co powinnam zrobic chcialabym z nim byc ale nie wiem czy nie stracilabym szacunku wobec siebie.Zapytalam mame ani nie potwierdzila ani nie zaprzeczyla.co mam zrobic blagam pozmozcie

Nie zarejestrowany
28-07-10, 15:57
,,tez należę do kobiet zdradzonych..maż mnie zdradzil pracujac zagranica dowiedziałam sie tego przez smsy z jego telefonu wzielam odrazu rozwód jestem od roku po-rozwodzie i niepotrafie ani zrozumieć anie wybaczyć na samą mysl robi mi sie nie dobrze i uwazam ze najgorszy jest wstred do siebie po zdradzie meza,,,

Nie zarejestrowany
05-08-10, 19:54
Jak wiecie bylem zdradzny wiele lat przez moja zone ,Przezylem koszmar i jakiego nie pozna nikt kto nie doswiadczy na swej skorze.Przezylem chociaz bylem na krawedzi zycia i zrozumialem .Przestalem sie bronic tym pokusa ,bo moja ideologia o wiernosci legla w gruzach i prawie mnie zabila ,wiec tez zdradzilem .Nie wiem czy to byla zdrada ,czy rewanz czy odbudowa meskiego ego .Moim zdaniem w zwiazku musi byc rownowaga niestety jak sie chce mimo wszystko odbudowac zwiazek ,w ktorym nie ma ideologi wiernosci.Ktos zada pytanie czy jestem juz szczesliwy? czy przestalo bolec?,czy cos zrozumialem? .Moja odpowiedz jest -,owszem juz nie boli tak jak kiedys, szczescia jako takiego narazie nie dalo ,ale wiele zrozumialem ,zdecydowanie lepiej sie czlowiek czuje jak zdradza niz jest zdradzany.Tym co jeszcze nie zdradzili a maja taki zamiar niech sie gleboko zastanowia bo wcale nic nowego nie zyskaja a straca tak wiele .Ja nigdy bym tego nie zrobil ale w zwiazku musi byc rownowaga.

Nie zarejestrowany
26-08-10, 07:55
Sama myśl o tym że mąż mnie zdradził jest okropna, bolesna, wogóle nie rozumiem go po co żenił się ze mną?!W ciągu zaledwie 6 lat po ślubie zakochał się aż w dwóch kobietach, no i co za tym idzie zdradził mnie z nimi. Najgorsze jest to że on nie widzi w tym nic złego!Co ja mam zrobić?nie wyobrażam sobie życia bez niego.Ale nie mogę znieść tego że ciągle mnie zdradza.

Nie zarejestrowany
07-11-10, 12:02
To ona zdradziła mnie heh i wku... mnie to że w necie pod hasłami jak odbudowac zwiazek po zdradzie, zdrada itd jest tylko opis ze to on zdradzil heh a kobiety sa swiete heh stracilem firme popadlem w dlugi przez rok je splacalem nie mialem czasu na nas... a ona zamiast mnie wspierac zrozumiec zdradzala heh a ja ja tak kocham ze chce odbudowac ten zwiazek a tu wszystko tylko o nim a o niej heh ??!! z dlugow wyszedlem i co dostalem w zamian to boli bardziej niz utrata firmy interesy z ludzmi nieodpowiedzialnymi i skarbowka na glowie heh

Nie zarejestrowany
17-01-11, 13:37
hmm ja sie do knca z tym nie zgodze... owszem moze i lezy winna po obu stronach. Ale w moim rpzypadku to nie wiem jak mozna to sklasyfikowac. Jestesmy razem 5 lat przez rok mnie oszukiwal, potem gdy odkrylam prawde tlumacyzl sie ze szukal z ta niby kolezanka pierscionka dla mnie (fakt szukal peirscionka - nie raz zauwazylam, ze pod moja nieobecnosc grzebie w necie z apeirscionkami) ale nie uweirzylam, ze przez caly czas szukal go znia -jakas paranoja! ale neiw azne chodzi o to, ze on nie lubi rozmawiac o swoich uczuciach i problemach. Gdy chialam znnim pogadac to zawsze wzdychal ,a rozmowy przypominaly klotnie , gdy ja bylam spokojan on zawsze sie unosil , wkurzal cos w stylu "o co jeje znw chodzi, odczep sie" a widzalam, ze cos jest nie tak, czesto pytalam czy ejst mu dorbze ze mna , czy chialaby cos zmienic. Opwoiedal, z ejets ok, i ze niepotrzebnie wchodze w takie tematy. On nate nie umie konkretnie wymienic co mu u mnie nie pasuje, po tym wszyskim cos ie dzalo(dzieje nadal) on chyba sam nie wie czemu tak postapil. potrafil mi tylko powiedziec, ze czul sie neidowartosciowany... bo nie mwoialm mu , z jest ladny. I wiecie z jednej strony ciesze sie , ze nie doszlo do zareczyn niech , moj facet okazal sie neidojrzaly i daleko mu do okresenia "moj mezczyzna" . Ja rozumiem , ze 5 lat to sporo, w zwiazek wkrada sie monotoniaitp. ale on sie sam nie staral o nas , zawsze to ja dociekalam , kombinowalam ... Sam sie do tegeo rpzynal po tym co zrobil(a robil to przez rok , mno z jakas tam przerwa paro meisieczna , ale rwocil do tego i do tej samej dziewczyny, ktora ma meza, i jeszcze chlopaka no i jego miala ... plus 2 malych dzieci-sytarsza od nas) Wybacyzlam mu, pozwolilam wrocic ale nadla ejst mi ciezko , potrzebuje wsparcia, juz mu nie ufam, bedzie bardzo ciekzo to odbudowac-on sie ciagle denerwoje, z emu nie ufam jakby tego neir zorumial :( zle ypiam, choc minelo troche czasu ten fakt nie daje mi spsopbu, nie wiem jak dac sobie z tym rade . Ona mi sie ciegle sni . Czuje sie zmarnowana, jakby ktos wyssal z emnie checc do zycia. Gdy od czasu do czasu potrzebuje z nim rzmowy to on sie denerwoje, ze snow chce do tego wracac, a ja nie chce ja po prostu nie hce juz gadac o niej i o nim ale o nas- i on znow sie wkurza i rozmowy brak. Nie wiem czy jest senst by to cagnac, ja juz nie mam sily by sie starac , staralam sie rpzez caly czas, kiedy on sobie bimbal i mial wszystko w nosie.Czuje sie wykonczona.Kocham go , ale czuje ze to jzu nie jest to co kiedys.

Nie zarejestrowany
05-02-11, 15:01
Do veneno.
Jeżeli kochasz go i on sie stara udowadni ci że załuje robi wszystko żebys mu wybaczyła zrób to ale pamietaj bedzie wam ciezko bo nigdy nie zapomnisz. Czas leczy rany ale czy zaufasz czy bedziesz miała siłe pokonać swoje myśłi. Możesz spróbowac. Uwazaj zeby nie powturzył tego za rok czy dwa. P.s. Ja jestem w podobnej syuacji mineło 3 lata staram sie zapomniec nie potrafie czy ufam absolutnie.wybaczyć wybaczyłam dlaczego zostałam-poniewaz mam z nim 2 dzieci i to on pokazał mi ze żałuje i ze chce obdudowac małzeństwo.przyszłośc nikt z nas nie wie jaka bedzie moze ja go zdradze nie myśle o przyszłoci bo nigdy nie wiesz co cie spotka w terazniejszosci

Nie zarejestrowany
25-03-11, 23:36
witam siedze i czytam te wasze wpisy ja tez zostałam zdradzona przez męża ale zrobił to dlatego ze wiedział o tym ze ja go kiedyś 5 lat temu zdradziłam ale nie miał tej pewności ze na 100% to zrobiłam lecz postanowił jednak mnie zdradzić teraz oboje bardzo cierpimy gdyz on mi bardzo szczegółowo opowiedział o swojej zdradzie co i jak robiła nawet na dowud tego zemnie zdradzał zabrał swoja kochanke na wycieczke zrobili sobie razem zdjecia iodpowiednie komentarze zostały dane na portalu internetowym teraz bardzo żałuje bo i mnie toboli ijego a niesadziłze toaż tak bedzie bolało niewiem co dalej z naszym związkiem on chce byc ze mna z dziećmi ja też bardzo tego chce
ale niemoge znieśćmysli ze on jest cały czas z nią bo pracuje za granicai z niąmieszka

madziuuula
28-03-11, 21:01
Jak się kogoś naprawdę kocha, to sie go nie zdradzi nigdy. Ludziom, którzy zdradzają po prostu miesza sie już w głowie. Szukają sami nie wiedzą czego. Dla mnie partner po zdradzie nie byłby nic warty. Jeśli zdradzi to dla mnie umrze...

Nie zarejestrowany
08-04-11, 01:09
Ja też zdradziłam. Napisałam długi post ale właśnie go wymazałam. Nie ma sensu opisywać tego co było między nami za nim zdradziłam. W skrócie była bajka potem wszystko się popsuło. Najbardziej bolało to, że ja budowałam u mojego męża przez cały czas poczucie wartości, którego on nigdy nie miał a on powoli ale skutecznie niszczył moje. Pewnego dnia uwierzyłam, że jestem nic nie wartą osoba. Dlatego zdradziłam. Zdradziłam z najorszym typem, ktróry mnie zstrasznie wykorzystał. Dziś czuje do siebie wstręt i obrzydzenie. Codziennie nie nawidze się coraz bardziej. Straciłam chęc do życia. Moj mąz próbował przez 3 miesiące wkońcu wyjechał. Powiedział, że potrzebuje czasu. A ja czekam. Powoli zaczynam tracić nadzieje, że mi wybaczy. dziś zrobiłabym wszystko zeby cofnąc czas. Nie zgadzam się z opinią, że jak ktoś zdradził zrobi to kolejny raz. Ja jeśli dostałabym drugą szansę nigdy bym jej nie zmarnowała. NIigdy nie chcialabym przechodzić po raz drugi przez to. Wolala bym umrzeć. Nie wiem czy mi wybaczy. Nie wiem czy da się z tym życ. Próbowaliśmy nie wyszło bo złożyło się na to również wielle inncch czynników. Skoro do tej pory nie złożył pozwu o rozwód może faktycznie potrzebuje czasu. Niestety ja jestem zbyt niecierpliwa zwłaszcza ze on wyjechal za granicę. Ja będe walczyć nie poddam się. chociaz to trudne i nie mam juz sił, bo jestem wrakiem człowieka. Nic mnie nie cieszy, najprostsze czynności sprawiają mi problem. Czytając wsze wypowiedzi i inne fora bo przeczytałam już chyba wszystko co możliwe w tym temacie trace nadzieje, że zdradę mozna wybaczyć. Nie wiem czy to kwestia czasu, czy siły miłości, fundamentu związku, może wszystkiego po trochu ale jak powiedizła mi moja PANI psycholog udane związki po zdradzie można policzyć na palcach jednej ręki. głeboko wierze, że jednak bede jednym z tych palców.

Nie zarejestrowany
06-05-11, 22:52
witam ja po 5 latach zostałam zdradzona mąż zdradził mnie z moją koleżanka znałyśmy się 20pare lat nigdy nie podejrzewałabym że może być do tego zdolna a jednak Mąż jezdził do niej a ona mu dała nie wybaczyłam mu tego i nie wybaczę nigdy kocham go ale to już nie jest to co było zanim mnie zdradził została miłość ale zaufanie wygasło na zawsze nawet sex jest inny bo wciąż powracam do tamtego od zdrady minęło kolejne 5 lat a ja nadal myślę dlaczego mi to zrobił jak co ona miała czego ja nie miałam czasami mam wrażenie że niedługo zgłupieję myśli nie dają mi spokoju , mija po jakimś czasie ,i powraca i tak wciąż to samo. On obiecywał że mnie kocha i że nigdy nie zdradzi a wystarczyła jedna s.... i ją przeleciał . Piszę to do zdradzonych którzy niewiedzą co zrobić jedni się rozchodzą,a jedni zostają . Ja zostałam bo kocham i wiem że mąż żałuje ,ale wiem jedno nigdy o tym nie zapomnę , nie wybaczę ,i nigdy nie będzie jak kiedyś. Życzę powodzenia wszystkim zdradzonym

mariatychy
28-07-12, 22:43
Zgadzam sie z Magda, jezeli sie kogos kocha calym soba to nalegania kolezanki z pracy na zblizenie, zalotne spojrzenia sekretarki czy sugestie szefa nie pchna nikogo do zdrady. Jezli kocham, nie zdradzam, nawet po 20 latach malzenstwa. W tym tkwi cale sedno sprawy, czas nie zmienia tego.

mamuśka
27-08-12, 15:19
Dlaczego zawsze przed zdrada partnera padają słowa, że nigdy tego byśmy nie wybaczyli, a po zdradzie to już inaczej się rozumuje - ja więc się nie wypowiadam bo to mam nadzieję nie mój problem.

Nie zarejestrowany
30-10-12, 07:56
hej. Ja tez zdradzilam swojego faceta i barzdo tego zaluje no tak naprawde nie wiem czy to zdrada bo tylko sia calowalismy ale jest mi ciezko z tym i mu to powiedziec wiem jak on mnie kocha i ja go tez bardzo kocham chcialam od niego odejsc ale on mi nie pozwolil nie chcialam go ranic . Wiec co mam zrobic ??

silma
27-11-12, 20:43
O zdradzie męża dowiedziałam się w marcu tego roku. Powiedział " ... zdradziłem cię z prostytutką, to twoja wina ..." ... nadal boli choć czas wściekłości już minął. Zmarnowałam swoją karierę, poświęciłam dla niego wszystko co miałam i zawsze byłam w stosunku do niego uczciwa. Dzisiaj wiem na pewno - ja swoje życie przegrałam bo wierzyłam w cudowną miłość, partnerstwo jednym słowem dałam się nabrać jak dziewczynka na reklamę w TV . On nie zapewnia, że kocha , że nie zdradzi , nie przynosi kwiatów, nie kupuje prezentów, nie zaprasza do kawiarni czy kina , a już tym bardziej nie opowiada jak mu było z Panią P. Zostałam dla dzieci, które mają dzięki temu dach nad głową i książki do szkoły !
Szukałam pomocy u psychologa, psychiatry, księdza i na forach internetowych. Terminy wizyt są tak odległe, że pozostaje tylko modlitwa tudzież tych kilka zdań żalu.
dwie sprawy:
1. Powiedział " ... zdradziłem cię z prostytutką, to twoja wina ..." - klasyczna próba zrzucenia winy kiedy samemu sie ma duże jej poczucie. Szkoda ze partner ma tylko poczucie winy, a zero poczucia odpowiedzialności. Nie zostałabym z nim. Właśnie przez tę próbę przerzucenia winy na kobietę.
2. "Zmarnowałam swoją karierę, poświęciłam dla niego wszystko co miałam i zawsze byłam w stosunku do niego uczciwa". Jak ja serdecznie nie znoszę kobiet, które się poświęcają. Zrobiłaś to bo chciałaś, czy dlatego, że liczyłaś, że swoją dobrocią go zmusisz do wzajemności? Jeśli chciałaś, to chyba sama zdecydowałaś? Więc o co te gorzkie żale. Jeśli manipulowałaś nim, to widać jesteś w te klocki za słaba.
"a już tym bardziej nie opowiada jak mu było z Panią P"- własnym oczom nie wierzę! a po jakąż jasną cholerę miałby opowiadać?? Masochistką jesteś? Co by ci to dało, gdyby ci opowiedział, że jest świetna kochanką, że robiła z nim wszystko, czego ty nie robisz? Ile razy jak i gdzie to robili? Ale przecież ty się poświęciłaś...więc już nic nie musisz, prawda?
no i jeszcze to:
"Szukałam pomocy u psychologa, psychiatry, księdza i na forach internetowych. Terminy wizyt są tak odległe, że pozostaje tylko modlitwa tudzież tych kilka zdań żalu"-, jeśli masz trochę kasy to pomoc znajdziesz bez większego trudu. Poza tym... czego oczekujesz? Jakiej pomocy? recepty na to, jak żyć? Nikt ci jej nie da. Psychiatra da ci tabletki, antydepresanty. Psychoterapeuta pomoże ci odkryć co w tobie jest takiego, że musiałaś się aż poświęcić. To zapewne będzie bardzo bolało, bo dotrzesz do pytania: czy inaczej byłabym niewarta miłości?... Terapeuci działają nawet przez skype... zajrzyj na stronę fundacji kobiece serca...Tylko czy na pewno chcesz pomocy??

Natalia00
29-11-12, 12:29
Ja zdradziłam raz. Była to jedna noc która kosztowała mnie miłość życia prawdopodobnie. Przyzanłam się. Nie od razu. Każdego dnia wyniszczały mnie ogormne wyrzuty sumienia. Pewnego dnia po prostu powiedziałąm to, wyplułam z siebie. Zarzekał że mnie kocha i wybacza, po tygodniu już nic nie było, prócz jego nienawiści. Stało się to 4 lata temu a ja wciąż o nim czsami myślę, choć jestem zaangażowana już w inny związek, kocham mojego terażniejszego partnera bardzo mocno, jest moim przyjacielem i opraciem. Ae czasami tesknie za tym co zniszczyłam. Wiem że Paweł nadal mnie kocha, bo co jakiś czas daje o sobie znać po cichu, ale nigdy już nie będziemy razem. Powiedział, że byłam miłością jego życia i wie, ze już nigdy tak mocno i żarliwe nie pokocha. DElaczego to zrobiłam? Nie wiem. Ale jak z perpekstywy lat spojrze za siebie, to wydaje mi sie, że ta miłość mnie po prostu przerosła i nie byłam wtedy na nią gotowa. Zastanawiam się nad tym jakby można było cofnąć czas, to chyba wolałabym go nigdy nie poznać i nie krzywdzić, i może spotkałą bym go teraz, gdy już wiem więcej o miłości....

Nie zarejestrowany
29-11-12, 16:36
Czy zdradzamy kiedy się nudzimy, nie jesteśmy dowartościowani, a może o tym decyduje temperament i charakter? Zdrada jest zawsze nieoczekiwanym zjawiskiem, raczej nas zaskakuje. Sama w sobie nie jest problemem, schody zaczynają się po fakcie. Co zrobić, czy uda się z niej wyplątać, oczywiście trudności zaczynają się piętrzyć jeśli burzymy małżeństwo, a konsekwencje ponoszą dzieci.

Nie zarejestrowany
29-11-12, 23:25
hej. Ja tez zdradzilam swojego faceta i barzdo tego zaluje no tak naprawde nie wiem czy to zdrada bo tylko sia calowalismy ale jest mi ciezko z tym i mu to powiedziec wiem jak on mnie kocha i ja go tez bardzo kocham chcialam od niego odejsc ale on mi nie pozwolil nie chcialam go ranic . Wiec co mam zrobic ??

Nic mu nie mów, a sama o tym zapomnij. Nic sie nie stało.

Nie zarejestrowany
03-12-12, 05:22
Brednie. Po zdradzie nie można stworzyć już wymarzonego związku. Tak samo jak się przysięgało, nie można ostatecznie się rozstać. Pozostaje dźwiganie krzyża i normalizacja. Po śmierci Pan Bóg może naprawi to co na ziemi popsuliśmy. Trzeba tylko zasłużyć.

Nie zarejestrowany
03-02-13, 17:21
Moja sytuacja jest nieco inna , watpie nawet zeby ktos zadal sobie tyle trudu zeby na to odpisac. Zdradzilam swojego partnera zanim tak naprawde zaczelismy byc ze soba na powaznie , znim zaczelo mi na nim zalezec wogole. Potem gdy wszystko bylo jak w baj ce ,dowiedzial sie o tym . I po bajce jest juz drugi miesiac , od tej wiadomosci , niby jestesmy razem , mieszkamy , ale ciagle sie na mnie wyzywa , panowie pewnia stwierdza ze ma do tego prawo , ale czy ma prawo do znizania mnie do poziomu zero , do odstawienia moich znajomych i wszystkiego innego , do bycia jak piesek i grzecznegoznoszenia kazdych wyzwisk uwag i upokarzania . Czy uczucie jest tego warte ? Moze zamiast to znosic , powinno sie odpuscic ....... A moze jednak warto , dla prawdziwego uczucia , ale czy to jest prawdziwe uczucie , jezeli nawet po zdradzie i mowiac ze dalej cie kocha traktuje cie jak smiecia ...

Nie zarejestrowany
04-02-13, 01:32
Nie, on nie ma prawa Cie tak traktowac, jesli robi to teraz, to nie bedzie sie wahal zrobic tego znowu za pol roku i za rok itd, i cale zycie bedziesz miala z tym problem, bo przez to pokazal swoja prawdziwa nature. Szczerze, to ja bym rzucil go, ale cuda sie zdarzaja i rownie dobrze moze wam sie poukladac i byc super w zwiazku.
Ale zeby nie bylo Ci tak milo- zasluzylas na to. Tak to niestety wychodzi jak sie nie traktuje zwiazkow na powaznie, tylko na chwilowa ucieche, a potem ups, zakochalam sie! Tylko jak tu potem powiedziec jakiemus Miskowi, ze w czasie gdy z nim krecilam i gdy on sie angazowal to ja uzywalam zycia... A niestety zlo zawsze wyjdzie na jaw, jesli teraz bys nie powiedziala, to wydalo by sie moze gdybyscie mieli dzieci i wtedy dopiero sobie wyobraz!
A najlepsze, ze wszystkie wskazowki jak zyc, zeby uniknac takich sytuacji i byc na prawde szczesliwym, spisane sa w jednej madrej ksiedze, tylko kazdy dzisiaj ma ja gleboko w powazaniu :/
Bogu dzieki z moja kobieta tworzymy oparty na tym zwiazek i od 7 lat jestesmy razem i wiadomo, ze sprzeczki sie zdarzaja, ale na szczescie wiem, ze nie trzyma takiego 'fanta' za pazucha..

Nie zarejestrowany
04-02-13, 12:57
oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze zasluzylam na to dlatego poswiecilam cale swoje zycie na naprawde tego , pozwalam sie upokarzac i traktowac jak smiecia i grzecznie odpowiadac ze dalej cie kocham mimo ze mnie tak traktujesz . Czekam na koniec tej meczarni ludze sie ze kiedys to sie skonczy , ze jakos sie ulozy , ale jezeli slysze od niego slowa: chce zebys cierpiala i bede to robil poki mi nie przejdzie , to nie wiem co juz robic ....

Nie zarejestrowany
04-02-13, 20:17
Kochana.. ja miałam odwrotnie.. to mój małżonek mnie zdradził.
Przed byciem "na serio" ale już byciem ze sobą spotykał się z inną dziewczyną.
Przez lata się nie zmienił i traktował mnie coraz gorzej - jak śmiecia, jak nie potrzebny nadbagaż... a ja wierzyłam w wielką miłość i wszystko cierpliwie znosiłam w nadziei, że mąż się zmieni (tak wiele razy deklarował zmiany, opowiadał o miłości do mnie.... ehhhh) a potem wyjeżdżał w delegację z "koleżanką" (!)
Po 14 latach związku mogę ci powiedzieć jedno - ja wybaczyłam ale byłam pomiatana - zwłaszcza psychicznie.. skończyło się to depresją i kozetką u psychologa.. owszem jesteśmy razem ponieważ łączy nas dziecko, majątek którego się dorobiliśmy ale dzieli otchłań. Nie mam jeszcze na tyle siły żeby rozpocząć samodzielne życie ale tobie radzę kochana - układaj życie sobie sama i licz na siebie bo wielka miłość pęka jak bańka mydlana. Skoro nie potrafi docenić tego co ma to znaczy, że mu na tym nie zależy. Prawdziwa miłość pogrzebała by twoją zdradę a on widać woli żyć przeszłością a nie waszą przyszłością... będzie ci to wypominał przy każdej okazji.. nie łudź się, że będzie inaczej - próbkę już masz i odczuwasz na własnej skórze a co będzie dalej?
Wielka miłość wróci? Nie sądzę...
Współczuję ci ponieważ wiem jak słowa ukochanej osoby, w której jesteśmy zakochani ranią, jak ból serce ściska...
Trzymaj się i nie bądź ofiarą. Szczera rozmowa przyda się na pewno - jeżeli nic się nie zmieni - uciekaj i ratuj siebie..

Nie zarejestrowany
05-02-13, 11:16
oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze zasluzylam na to dlatego poswiecilam cale swoje zycie na naprawde tego , pozwalam sie upokarzac i traktowac jak smiecia i grzecznie odpowiadac ze dalej cie kocham mimo ze mnie tak traktujesz . Czekam na koniec tej meczarni ludze sie ze kiedys to sie skonczy , ze jakos sie ulozy , ale jezeli slysze od niego slowa: chce zebys cierpiala i bede to robil poki mi nie przejdzie , to nie wiem co juz robic ....

Naprawdę? Kobieto, błagam, miej szacunek do siebie! Czy on naprawdę mówi Ci takie rzeczy? A Ty trwasz w iluzji, że on Cię kocha. Przepraszam za dosadność, ale to się może skończyć tylko jeśli Ty będziesz chciała to skończyć. Każdy popełnia błędy, ale nikt nie ma prawa Cię osądzać i wymierzać Ci sprawiedliwość po swojemu, a słowa Twojego partnera są najlepszym dowodem na to, że ten związek jest toksyczny. Skończ z byciem ofiarą, jesteś stworzona do bycia szczęśliwą i nie chodzi tu o jakieś hedonistyczne uciechy czy używanie życia, ale normalny, satysfakcjonujący związek.

Nie zarejestrowany
05-02-13, 11:37
Dziekuje za wszystkie porady , sa one dla mnie bardzo pomocne i uswiadamiaja mi to, ze tez pewnie skoncze u psychologa jak sie nie zmieni , pomijam inne sytuacje o checi samodystrukcji . Zarowno wy jaki moje dwie najlepsze przyjaciolki mowicie jednym glosem . Chyba juz podjelam decyzje . Czas sie wyprowadzic i zaczac swoje zycie . Zauwazylam ze wiekszosc z was jest tu chyba jest starsza ode mnie . Ja w styczniu skonczylam 20 lat , wiec cale zycie przede mna , a tone ... juz . Najgorze jak pewnie wiedzie jest wrocic do pustego mieszkania, gdzie na kazdym kroku widzisz jego i wspomnienia z chwil ktore jak sie okazuje byly urojonym szczsesciem . Odnawiam przyjaznie , ktore on mi zniszczyl i zabronil pielegnowac , moze mi wybacza znajomi jak szczerze im wyjasnie. Jezeli nie , nie byli moimi przyjaciolmi . Naprawde nie wiedzialam ze moge odnalezc spokoj dzieki forumowiczom .Bardzo wam kochani dziekuje . Potrzebowalam tego

Nie zarejestrowany
05-02-13, 11:47
Ja byłam prawie trzy lata w toksycznym związku, dawałam się upokarzać itp. (
Częściowo pomogło mi sięgnięcie dna i te książki (pierwsze dwie bardziej fachowe, ostatnia dużo mówi o facetach, którym nie zależy):
http://chomikuj.pl/Vivienne_/1.+Rozw*c3*b3j+osobisty/E+-+booki/Pia+Mellody/Pia+Mellody+-+Toksyczna+Milosc,102983818.pdf
http://docs9.chomikuj.pl/15189547,PL,0,0,Melody-Pia---Toksyczne-zwi%C4%85zki.doc
http://chomikuj.pl/zuzala/Dokumenty/Ebooki+filmowe/Nie+zalezy+mu+na+Tobie+-+Greg+Behrendt*2c+Liz+Tuccillo,333347822.pdf
one otworzyły mi oczy, bo dowiedziałam się, że:
1. byłam uzależniona od miłości
2. musiałam poważnie podnieść poczucie własnej wartości
3. jemu zwyczajnie na mnie nie zależało
Od czasu, kiedy postanowiłam wziąć się w garść minęło prawie 3,5 roku. Bardzo się zmieniłam, zaczęłam wychodzić do ludzi i czuję się wartościowa (z biegiem czasu). Znalazłam życiową pasję i jest mi dobrze samej. Nie powiem, żeby udało mi się od tego czasu stworzyć nowy związek (nie spieszy mi się, no i mam jednak pewne obawy), ale uważam, że zrobiłam najlepszą rzecz w swoim życiu, odchodząc od niego. Oczywiście z perspektywy czasu, bo zaraz po zerwaniu nie miałam sensu życia, codziennie wypłakiwałam miliony łez i rozważałam możliwość powrotu. Ale powiedziałam sobie nie i po jakimś czasie ból zaczął się zmniejszać. Początki zawsze są trudne, ale jeśli się uwierzy, świat zaczyna należeć do nas:) "Miłość do samej siebie to początek wspaniałego romansu na całe życie"-->święta prawda. Przestałam bać się odrzucenia. Uporałam się z bólem i na dzień dzisiejszy jestem wdzięczna za wszystkie bolesne doświadczenia w przeszłości, bo były cenną lekcją.
Trzymam kciuki za pozytywne zmiany!
Mój mail, gdyby któraś z Was chciała się odezwać: katarzyna036@interia.pl

Nie zarejestrowany
06-02-13, 11:26
zrobilam tak . postawilam sie , powiedzialam ze nie bedzie mnie wiecej tak traktowac. Teraz urzadza histerie ze mnie kocha i ze cierpi przeze mnie bo nie umie mi wybaczyc . Moze manipulowac moimi uczuciami . Z podjetej decyzji znow mm sieczke

Galen-Evita_pl
12-02-13, 17:16
Niestety w większości takich historii jeśli osoba czuje się zbyt zraniona- mężczyzna lub kobieta,wówczas najlepiej jest się rozstać. Zaufanie już zostało nadwyrężone i nie sposób go odbudować w takim stopniu w jakim było kiedyś. Zawsze mogą być później pretensje i męczenie się ze sobą psychicznie. Nie warto.