+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 8 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 78

Widok mieszany

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Toksyczna koleżanka w pracy

    wszystkie te wskazówki są mądre i napewno przydatne. Gorzej jest w sytuacji, gdy ta "Koleżanka" jest podwładną, z którą na dodatek pracuje się w jednym pokoju. jest miła do bólu, osacza ludzi swoją osobą, narzucając niejednokrotnie swoją "pomoc", co powoduje u pozostałych członków zespołu poczucie zobowiązania w stosunku do niej. jeszcze gorzej jest gdy szef (kobieta) nie jest na tyle mądry żeby zauważyć jej grę. również ulega fałszywym komplementom i grze pozorów. toksyczna koleżanka mówi dużo i głośno, niekoniecznie wypowiadając swoje opinie na dany temat. No i co wtedy zrobić? zwolnić się i zostawić to "bagienko" daleko z tyłu czy walczyć z wiatrakami??

  2. #2
    Nie zarejestrowany
    Guest

    toksyczna kolezanka

    Wypisz, wymaluj - znana mi sytuacja w pracy! Ta toksyczność bierze się według mnie z różnych powodów: z chorych ambicji, kompleksów a przede wszystkim z "normalnej" zawiści! Trudno decydować co wtedy należy zrobić - najłatwiej jest zwolnić się i uwolnić od stresów, a walka z gotową na wszystko "toksyczną koleżanką" nie zawsze pomoże i wręcz przeciwnie - więcej może nas kosztować niż ją!

  3. #3
    Nie zarejestrowany
    Guest

    toksyczna koleżanka

    toksyczna koleżanka , chcąc dominować i być ważną w pracy może nas bardzo skrzywdzić, ale nawet wtedy udaje ,że nic złego nie zrobila. myślę ,że wynika to z zazdrości, zawiści, z niezaspokojonych ambicji i wtedy najlepiej sie zwolnić, zniknąć jej z oczu. ale - nasuwa się pytanie, czy można budować swoje szczęście niszcząc innych???

  4. #4
    Nie zarejestrowany
    Guest

    toxic

    o takie nie trudno....sama borykam sie z kilkoma..tymbardziej ze za granica polki potraFIA byc naprawde wredne ..zazdrosne o wszystko i wszystkich,,,wystarczy tylko ze jakas atrakcyjniejsza dziewczyna pojawi sie na horyzoncie i juz trafil sie obiekt ktoremu mozna zatruwac zycie....to bardzo przykre....a potem dziwic sie czemu obcokrajowcy tak nas odbieraja na tle innych narodow...

  5. #5
    Nie zarejestrowany
    Guest

    mam taką jedną u siebie w pracy

    Podpisuje sie i ja pod tym problemem.Mam tak wkurzajaca osobniczke w pracy ze krew mnie zalewa jak wiem ze mam z nia stac. Wszystko musi wiedziec,podsłuchuje kazdej rozmowy,ma obsesje ze sie na nia gada, nie slucha wydawanych polecen-choc jestem jej kierownikiem,i jeszcze stara sie ustawic mnie... z checia bym ja stamtad wykopała szybciej niz przyszła

  6. #6
    Nie zarejestrowany
    Guest

    furiatka w pracy

    Tez mam taka "kolezanke" , od kiedy awansowalam i odnioslam kilka sukcesow, jej zawisc w moja strone siega zenitu.
    Dodatkowo nie jest atrakcyjna i nie moze sobie znalezc faceta wiec frustracje wyladowywuje na mnie. Ma spory temperament i wydaje mi sie ze to te niezaspokojone potrzeby sa przyczyna tak wielkiej agreji.
    Regularnie biega do szefowej ze skarga ze czegos nie zrobilam, niezaleznie od stanu faktycznego, albo podchodzi do mojego biurka z podniesionym glosem ze znow cos zle zrobilam.
    Wydaje mi ze se widzi we mnie rywalke, a ja wcale jej za rywalke nie uwazam a jedynie za upierdliwa furiatke. Umniejszajac moje zaslugi, usiluje zyskac w oczach szefowej, co jak narazie calkiem niezle jej wychodzi. Szefowa jest przekonana, ze te donosy za plecami wynikaja z tak wielkiego zaangazowania kolezanki w prace... rece opadaja.
    Staram sie ja ignorowac ale widze ze strategia sie nie sprawdza bo tylko wzmaga ataki. Nie jestem fajtlapa ale nie mam pomyslu jak sobie z nia poradzic - wszyscy sie jej boja i wydaje mi sie ze szefowa troche tez.

  7. #7
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Znane:(

    Takie france są najgorsze...Ty awansowałaś, a ja objełam tylko bardziej samodzielne stanowisko. Moja "koleżanka"widząc że Szef chce mi je powierzyć, zaczęła kopać dołki.Dodatkowo mam takiego samego "gwiazdora" biurko w biurko.Trochę mniej wyrachowany bo to facet, ale jednak też muszę uważać....Moja rada, po kilku dniach płaczu, dezorientacji robić swoje, szukać "dupochronów" - meile, smsy itp. Warto powalczyć o swoje miejsce, pozycję w firmie- ale nic na siłę.JA WALCZĘ Z TAKĄ UPIERDLIWĄ PI...ALE SZUKAM INNEJ PRACY, BO TO DAJE MI JAKIŚ PLAN ''b'' JAK SIĘ NIE UDA, WIEM ŻE WALCZYŁAM, ZROBIŁAM WSZYSTKO.Zależy od branży , ja mam super relacje z kontrahentami, rozpuszczam wici że szukam pracy, jakby co..

  8. #8
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Wygrany

    A ja napisze swoją historię.Ponad 2 lata temu zatrudniłem się w pewnej firmie.Firma znana, właściciele są moimi dobrymi znajomymi.Kiedyś bardzo dawno temu zaproponowali mi pracę,tak ciągnęli się za mną ze dwa lata aż się w końcu zgodziłem.Po prostu uważałem,że wtedy nadszedł dobry czas na zmiany w moim zawodowym życiu.Od początku jak pracuje w tej firmie to liczba osób pracujących wynosi 8.Od początku jak zaczełem tam pracować zauważyłem dziwne zasady,relacje tych ludzi.Głupie odzywki,nie tolerowanie innego zdania,obgadanie za plecami,ocenianie pracy innych,naśmiewanie się.Na porządku dziennym było wymyślanie faktów i puszczanie je w obieg.Ważne było to kto ile zarabia.Przodował w tym szczególnie jeden mój "kolega". Ze względu na to, że uważam się za człowieka dorosłego, dojrzałego, z ludzkimi zasadami (brak donoszenia, szczerość, załatwienie spraw bezpośrednio w cztery oczy, z dużym szacunkiem do każdego człowieka) to postanowiłem nie poddać się tym manipulacjom."Mój kolega" widząc, że ja raczej nie załapie się do jego grupy powoli robił wszystko abym odszedł z pracy.I im było coraz lepiej w mojej pracy to tym bardziej był wobec mnie wrogi, złośliwy, pokazywał swoją wyższość, arogancje.A jak inni, pozostali moi koledzy z pracy reagowali na to wszystko?Część osób od początku się do mnie odzywała, miała gdzieś co mówią inni, druga część natomiast bała się ze mną kontaktować ze względu na to aby nie podpaść "temu najważniejszemu".Szefowie często się mnie pytali czy mają reagować na tą atmosferę, powiedziałem że nie, bo ten gościu prędzej czy później sam się wykończy.On po prostu kiedyś tego psychicznie tego nie wytrzyma, bo najnormalniej w życiu jest zakompleksiony, biedny umysłowo i głupi. I tak też się stało.Po prawie dwóch latach podjudzania innych, lekceważenia mnie i mojej pracy,"kolega" nie wytrzymał i się zwolnił z pracy.Trzasnął drzwiami, dał zwolnienie lekarskie i już nie wrócił.Biedak sam się pogubił we własnym świecie.Atmosfera w pracy diametralnie się poprawiła, ludzie tak w podświadomości czują duża ulgę.Nie ma już takiego jawnego chamstwa i prostactwa.Jest taki spokój, normalność, taka ludzkość.Ludzie z pracy zaczęli na mnie patrzeć takim innym okiem, powoli dociera do nich że chyba nie jestem takim złym człowiekiem.I pracować dobrze potrafię.Jaki z tego jest morał? Że zawsze należy być sobą, nigdy nie należy się słuchać innych, tylko swoich zasad i swojego rozumu.Dlaczego nie reagowałem wcześniej?Bo mnie tak naprawdę to wszystko tylko śmieszyło, mnie i tak broniły wyniki pracy a na zdaniu moich pseudo kolegów nigdy mi nie zależało.Wiedziałem, że mam silny charakter i nie takie rzeczy mają mnie łamać w życiu.Znam swoją wartość jako pracownika i jako człowieka. Wiedziałem, że na pewno zwyciężę w tej "bitwie" jak będę tylko konsekwentny i cierpliwy.I tak też właśnie się stało.A ja za dwa/trzy lata i tak zapewne zmienię pracę, bo będzie czas na kolejne wyzwania.Pracę zmienię, ale swoich życiowych zasad za na pewno nie.

  9. #9
    Nie zarejestrowany
    Guest

    toksyczna kolezanka

    ja pracuje z taka osoba gdy jeszcze nie pracowała potrafiliśmy się dobrze bawić wspólne imprezy itp.
    Teraz wszyscy którzy tworzyli paczkę no prawie są moimi prawie ""wrogami" .A to zasługa właśnie jej swoje problemy z pracy opowiadała im jaka to ja jestem jak postępuje a ja się nie zmieniłam pracuje tak samo jak pracowałam.Na początku wiem ze jak skarzyla sie na mnie to dziewczyny jej mowily ze taka nie jestem ale z czasem chyba same chcialy w to uwierzyc i uwierzyly.A ona na okrąglo miesza obgaduje szczuje przy innych na mnie. Jesli sie odezwe jest zle nie odezwe jeszcze gorzej.dziwie sie tym dziewczynom ktore przedtem ze mna pracowaly ze tak potrafia byc bez swojego zdania.momentami opadam z sil, zastanawiam co mam momentami robic.Kiedys pogadalysmy o tym wszsytkim we dwie ale nim pojechalam na spotkanie z kolezanka inna w ten sam dzień po tej rozmowie juz byla relacja jej zdana i przekręcone na wszystko na maksa.czyje nsie osaczona i zagoniona w kozi rog

  10. #10
    Nie zarejestrowany
    Guest

    fdfd

    Ja mam takiego kolegę w pracy. Jakieś głupie dogadywanie w grupie na stołówce itp. Ja jestem spokojny ale tylko do czasu. Spytałem się go wprost: czy ma coś do mnie i że możemy to załatwić po przyjacielsku albo pójdziemy na solówkę. No to on zaczął coś żartować z mojej rodziny i dostał prawego sierpowego i kopa w brzuch. Do teraz mam spokój a ten cwel mi nie przeszkadza.

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 8 123 ... OstatniOstatni

Tagi dla tego tematu

Uprawnienia

  • Możesz zakładać nowe tematy
  • Możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony