+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9

Temat: Rak woreczka żółciowego

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Rak woreczka żółciowego

    Witam. Sprawa jest krótka i liczę na odpowiedź. Dzisiaj moja babcia miała mieć wycinany woreczek żółciowy ze względu na coś tam. Operacja trwała 15 minut, otworzyli wycięli próbkę i zamknęli. Tłumaczenie ordynatora:
    są przerzuty obok, nie ma sensu wycinać, nie da się z tym nic zrobić.

    Moje pytanie.. da się to jakoś leczyć? Nie wierzę temu gościowi, niekulturalnemu człowiekowi...

  2. #2
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Rak pęcherzyka żółciowego

    Cytat Napisał Nie zarejestrowany Zobacz post
    Witam. Sprawa jest krótka i liczę na odpowiedź. Dzisiaj moja babcia miała mieć wycinany woreczek żółciowy ze względu na coś tam. Operacja trwała 15 minut, otworzyli wycięli próbkę i zamknęli. Tłumaczenie ordynatora:
    są przerzuty obok, nie ma sensu wycinać, nie da się z tym nic zrobić.

    Moje pytanie.. da się to jakoś leczyć? Nie wierzę temu gościowi, niekulturalnemu człowiekowi...
    Niestety nic się nie da z tym zrobić....

  3. Angina: przyczyny, objawy, leczenie w pytaniach i odpowiedziach Jak wybrać odpowiedni filtr do wody?
  4. #3
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Fakt, że przypadek źle rokuje, ale nie można kazać człowiekowi spisać bliskiego na straty każąc mu odpuścić.
    Po pierwsze to nie jestem lekarzem, ale wydaje się jakby trochę mało informacji zostało tu przekazanych. Ale zakładając, że są wystarczające by stwierdzić, że szanse są 0% to, gdy "nic się nie da zrobić", a kochasz swoją Babcię, to i tak będziesz chciała walczyć. I słusznie. Zatem spróbuj raz jeszcze i drugi. Nie twierdzę, że lekarz kłamie. Ale może nie ma tego zaangażowania emocjonalnego co ty. Nadzieja umiera ostatnia. Jak ci trzech specjalistów powie to samo, to możesz przestać szukać odpowiedzi. Wtedy zostaje odwołać się do Boga, co już teraz zalecam i to na poważnie. Częstochowa, Licheń, Wykrot, Gietrzwałd, Sokółka może nawet. Albo Lourdes. Nawet jak nie jesteś wierząca (lub Babcia) to może najwyższy czas to zmienić. Sam akt pielgrzymki to już wiara, a Pan powiedział: "Wstań i idź, twoja wiara cię uzdrowiła". A gdy Babcia jest wierząca to nie odkładać sakramentu Namaszczenia chorych, bo on jest dla chorych, by wyzdrowieli lub mieli siłę zmagać się z chorobą.
    Fakt zbliżającego się odejście z tego świata jest czymś bolesnym dla ciała i ducha... dla chorego i rodziny. Ten czas powinien być pełen Miłości. O nią trzeba zadbać.

  5. #4
    Nie zarejestrowany
    Guest

    rak woreczka żólciowego.

    Niestety, z tym naprawdę nie da się nic zrobić. Mój teść miał 85 lat, wykryto u niego w styczniu 2012r. to parszywe raczysko. Lekarz po operacji powiedział nam dokładnie to samo, że pozostało jemu do sześciu miesięcy życia i nie pomylił się. Pół roku po operacji zmarł. Czasami wydawało się nam, że będzie dobrze bo jadł, bardzo dużo jadł, czuł się dobrze, nic go nie bolało, ale w czerwcu zasłabł, podano jemu krew, następna krew podano w lipcu i tydzień po podaniu krwi zmarł. Widok chorego w szpitalu był okropny, cierpiał przez niecałe dwa miesiące strasznie, nie było z nim kontaktu, nikogo nie poznawał, cofnął się do lat dzieciństwa, nawet nie wiedział jak się je. Lekarz powiedział ci prawdę, nie miej do niego żalu. Jedynie co możesz zrobić to dobrze się opiekować chorym, a nie będzie to łatwe. Trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości do chorego. Niestety, takie jest to nasze życie, jak bąbel na wodzie.

  6. #5
    Nie zarejestrowany
    Guest

    rak woreczka żólciowego.

    dodatek do poprzedniego komentarza.

    Czasami trzeba mimo wszystko dać godnie "odejść człowiekowi" do innego, lepszego świata. Operacja, chemia nic tutaj nie pomoże, jest to najgorsze raczysko, które nie boli na początku. Jednak w końcowej fazie chory cierpi, strasznie cierpi. Mój teść nie spał w nocy, jednak nikomu nie chciał powiedzieć, że go coś boli. Zresztą całe swoje życie nigdy nie narzekał, nigdy nikomu się nie żalił, był okazem zdrowia. Przez ostatnie dni jednak prosił o leki uśmierzające ból, co znaczyło, że jego naprawdę bardzo mocno boli, że strasznie cierpi. Nigdy wcześniej nie zażywał tabletek przeciwbólowych. Choroba postępowała przez ostatni tydzień tak szalenie, że było widać jak chory gaśnie z dnia na dzień, aż przyszedł ten dzień, kiedy zgasł.
    Tak więc zamiast złorzeczyć na lekarzy, zaopiekuj się babcią, zastanów się, czy podejmować nic nie dające leczenie, które będzie dla niej bolesne i czy zamiast czas, który możesz jej poświęcić na bycie z nią, na cieszenie się z byciem z babcią, przeznaczyć na leczenie, które poza cierpieniem i bólem twojej Babci nic więcej nie przyniesie. Wiem, że są to dramatyczne chwile i chce się dla bliskiego chorego coś zrobić, pomóc jemu, ale jedyną pomocą w tej sytuacji będzie to, że będziesz mogła być ze swoją babcią.

  7. #6
    Nie zarejestrowany
    Guest

    rak woreczka żólciowego.

    Wiem, że to co powiedział lekarz było bardzo bolesne dla Ciebie, ale niestety lekarz się nie myli. Znam to, gdyż jeszcze kilka dni temu w domu był chory na nowotwór woreczka żółciowego. Uwierz mi, zamiast szukania pomocy, której nie ma, chociaż mówią, że nadzieja umiera ostatnia, to Ty powinnaś jak najwięcej być ze swoja ukochaną babcią. Ten kontakt z Tobą jest jej teraz potrzebny bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ja starałem się być z rodziną jak najwięcej z chorym, nawet dwa dni przed śmiercią byliśmy na spacerze. Chory oczywiście na wózku, gdyż nowotwór zaatakował kręgosłup. Mam przed sobą obraz tego jak łykał oczami znajome sobie okolice, podwórko, dom, pokój tak jakby przeczuwał co stanie się dwa dni później, jakby chciał to wszystko zabrać na druga stronę. To trzeba było widzieć i przeżyć, być z chorym i dawać jemu nadzieję, aby on wierzył w to, że będzie lepiej, chociaż my wiedzieliśmy co się stanie. Nigdy choremu nie powiedzieliśmy na co choruje, ale w ostatnich dniach on wiedział i chociaż nie mógł już mówić, dzień przed śmiercią pożegnał się z cała rodziną. Byliśmy przekonani, że on nie wie co z nim jest i co go czeka, ale on wiedział i nie dawał nam tego po sobie poznać.
    Bądź ze swoja babcią, dawaj jej nadzieje, aby jej było lepiej chociaż tej nadziei nie ma. Ten rodzaj raka jest najgorszy.

  8. #7
    dzienia
    Guest

    Potrzebuje silnych leków uśmierzających ból

    Witam. Moja mama od listopada choruje na raka pęcherzyka. Przeszła trzy kursy chemioterapii genzar + cystoplatyna, na pierwszej tomografii w kwietniu nie było żadnych przerzutów, na początku czerwca okazało się że jest wznowa. Mama bardzo cierpi. Leki typu morfina i plastry z fentanylu nie pomagają,wręcz odwrotnie po niech są straszne wymioty. Moje pytanie czy są jeszcze jakieś inne leki uśmierzające ból? Lekarze nie wiedzą co dać.
    Ostatnio edytowane przez Redakcja ; 24-06-13 o 10:59

  9. #8
    TEN PIERWSZY RAZ NA FORUM
    Dołączył
    Jun 2013
    Mieszka w
    koszalin
    Postów
    8
    ile babcia ma lat?

  10. #9
    TEN PIERWSZY RAZ NA FORUM
    Dołączył
    Jun 2013
    Mieszka w
    koszalin
    Postów
    8
    jezeli lekarze nie widza zadnej nadziei albo nie wiedza jakie leki podac, to trzebaby bylo zastanowic sie nad zastosowaniem medycyny naturalnej, bo pamietac nalezy, ze najlepszym lekarstwem na kazda dolegliwosc jest natura. problem jest tylko takie, ze nie piszecie w jakim wieku sa wasze babcie.

+ Odpowiedz na ten temat

Uprawnienia

  • Możesz zakładać nowe tematy
  • Możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony