+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1
    Marekszumek
    Guest

    Zatykające się uszy, szumy uszne

    Witam!
    Chciałbym znaleźć lek, bądź pomoc na moją dolegliwość, gdyż jestem już u kresu i uniemożliwia mi to normalne funkcjonowanie.
    Może zacznę od początku aby dokładniej zobrazować sytuację, możliwe, że ktoś odnajdzie wzór w tym wszystkim i wpadnie na pomysł
    co to za choroba. Troszkę tego jest, więc miłej lektury

    Pierwsze co przychodzi mi na myśl to baaardzo cichy szum który zacząłem słyszeć pewnego dnia po obudzeniu jeszcze jako młody chłopczyk gdy miałem około 6 lat.

    Większe problemy zaczęły się jak miałem około 7-8 lat. Nachyliłem się nad basenem i poczułem takie pyknięcie w uchu, zatkało mi się ucho,
    myślałem, że to przez wodę, że się wlała czy coś, ale teraz wiem, że było to po prostu powietrze. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to,
    że nie odetkało się przez następne kilka dni, a jak przeszło to za chwile znów się zatkało i tak w kółko. Nie było to powiązane z żadną infekcją czy przeziębieniem,
    tak po prostu się zatykały i już. Rodzice zabrali mnie do lekarza, ale traf chciał, że akurat ucho było odetkane i lekarz nic nie zauważył, stwierdził, że to coś
    z psychiką i pod tym kontem trzeba mnie leczyć. Dolegliwości się nasiliły, więc kilka dni później udaliśmy się do tego samego lekarza ponownie, tym razem
    ucho było zatkane, więc "lekarz" miał dowód, że jednak coś mi jest. Niestety na tym się zakończyła jego praca, przepisał jakieś leki i koniec. Męczyłem się jeszcze przez
    kilka miesięcy, aż stało się to mniej dokuczliwe i ogólnie się przyzwyczaiłem.Rok później się pogorszyło, ucho zatkało się z takim uczuciem "otępienia", ale
    ja już nie ufałem lekarzom, rodzice też nie zbyt wiedzieli jak mi pomóc, więc postanowiłem to przeczekać. Wrażenie otępienia przeszło po kilku dniach, ucho się odetkało,
    ale od tego czasu zatykało się jeszcze częściej. I tak żyłem z tym świństwem. Jako, że byłem dzieckiem, bardzo się to odbiło na mojej psychice, trochę się wyciszyłem,
    ale przede wszystkim zacząłem mieć lęki przed wodą, tzn od tamtego czasu ani razu w życiu celowo nie zamoczyłem uszu w wodzie. Pamiętam, że kiedyś jako małolat ktoś
    chlapnął mi wodą w ucho to przez 2 dni było zatkane, a przez kolejny miesiąc miałem uczucie przytkania i otępienia w tym uchu. Może to przez psychikę, nie wiem.
    Ogólnie uczy zatykają mi się minimum 4 razy w tygodniu, a czasem nawet po kilka razy dziennie. Gdy się zmęczę, np. bieganiem- 100% zatkane ucho. Przeziębienie- 100%
    zatkane ucho, czasem zatyka się przy przełykaniu, a czasem bez powodu. Zmiany ciśnienia związane z wysokością odczuwam bardzo wyraźnie. Po niskim locie samolotem PL-DE
    uszy miałem przytkane przez około 6-8 godzin. Aktualnie mieszkam w górach i jazda samochodem z miasta położonego 400m npm. do miasta 500m npm. -uszy zatkane tak, jak inni
    mają przy różnicy wysokości 500m. Ziewanie-100% zatkane uszy na około 30 min, tutaj akurat najmniej dokuczliwe i najkrótsze zjawisko. Ogolnie to tak jak mówię, nauczyłem się
    z tym żyć i na aktualną chwilę wgl mi to nie przeszkadza. Niestety to nie koniec moich problemów. W wieku około 14 lat przebudził mnie wystrzał z pistoletu, gdyż mój tata grał
    w moim pokoju w jakąś strzelankę i niechcący przygłosił na full. Przebudziłem się z ostrym piskiem w uszach. Następnego dnia wizyta u lekarza. Lekarz totalnie nie wiedział
    co mi jest, przypuszczam, że wgl nie wiedział, że istnieje coś takiego jak tinnitus, więc odprawił mnie z kwitkiem. Nawet nie dostałem leków, dosłownie nic. Teraz poszedł bym
    pewnie do innego, ale wtedy byłem już totalnie uprzedzony do lekarzy, z powodu wcześniejszych odświadczeń z młodości, więc dałem sobie czas, a nóż samo przejdzie.
    Poprawa nastąpiła dopiero po kilku miesiącach, a raczej habituacja. Pisk przeszedł w szum, i stał się bardziej znośny. Rok później przebudziłem się w nocy ze zdwojonym szumem
    i znów męczarnia przez kilka miesięcy, po tym zrobiło się trochę lepiej, znów habituacja i przez jakieś 3-4 lata miałem spokój. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to najlepszy
    okres w moim życiu. Po tych kilku latach wyjechałem z dziewczyną w góry na 2 dni. Kilka godzin po powrocie dostałem baaaaaaardzo ostrego pisku w lewym uchu. Pamiętam,
    że był tak ostry, że momentalnie dostałem światłowstrętu i nie mogłem się na niczym skupić poza nim. Przeraźliwie się wtedy bałem. Po około godzinie pisk ustał,
    a ja byłem pewny, że to już koniec. Pod wieczór zaczęło mi mocniej piszczeć w prawym uchu. Nie tak mocno jak wcześniej, ale wyraźnie mocniej, szum komputera czy samochody
    na mieście, wizyta w głośnym sklepie, nic z tych rzeczy nie było w stanie go zagłuszyć. Jako, że w lekarzy nie wierzyłem, to wybrałem się do irydologa(gostek czyta z oka),
    nagadał mi bzdur o grzybie candida, przepisał dietę, witaminę c oraz cukier w pastylkach(śmiech na sali) i kazał czekać na poprawę. Takowa nie nastąpiła. Przynajmniej nie
    po jego "pomocy". Kilka miesięcy później szumy się lekko ustabilizowały do w miarę akceptowalnego poziomu, ale już było bardzo źle. Ten okres trwał około 2 lata i z każdym
    miesiącem było trochę lepiej, mimo że czasem miewałem lekkie nawroty. Po tym czasie mama przywiozła mi jakieś leki "Mozarin" tak na spróbe, po 2 tyg brania wróciłem do stanu
    sprzed kilku lat, kiedy czółem się bardzo dobrze, byłem niezmiernie szczęśliwy. Nie wiem czy te leki pomogły, czy to efekt placebo, czy po prostu habituacja wreszcie osiągnęła
    zadowalający poziom, ale było o wieeele lepiej, wyjechałem do niemiec, w góry do miejscowości, w której mieszkam aktualnie. Niestety nie długo czułem się lepiej,
    pół roku poźniej szumy wróciły z potrójną siłą. Doszły rózne rodzaje. Nie pamiętam co się wtedy działo dokładnie, ale większość dnia spędzałem na łóżku modląc się i płacząc
    na zmianę i zastanawiając się jak się zabić. Po 3 miesiącach postanowiłem wrócić do Polski, aby poddać się leczeniu w klinice szumów usznych, ale ku mojemu zdziwieniu po
    przyjeździe czułem się o niebo lepiej i najzwyklej w świecie nie potrzebowałem już pomocy lekarzy, tym bardziej, że nadal nie miałem do nich zaufania. Od tamtego czasu
    miewałem gorsze i lepsze dni, ale głownie było znośnie. Zacząłem z powrotem nawiązywać przyjaźnie, chodzić na imprezy, pić alkohol, pracować itp. Jako, że większość czasu,
    przez poprzednie kilka lat spędzałem przed komputerem albo w łóżku, to niezmiernie mi tego brakowało. Ten okres też trwał mniej więcej 2 lata. Jakoś pół roku temu
    znowu się to zaczęło i jest jeszcze gorzej niż kiedyś. Często mam takie napady pisków, że leżę w łóżku i nie poruszam się bo każdy szmer sprawia, że pisk powiększa się razy dziesięć.
    To tak jak by następowała modulacjaodbieranego przezemnie dźwięku. Do każdego odbieranego dźwięku dochodzi pisk. Gdy do ucha nie dochodzi żaden dźwięk to szum jest taki sam jak zawsze.
    Oczywiście nie mam tak cały czas, bo już bym tu nie pisał... Zwykle poprzedza to nagły bardzo mocny pisk w jednym uchu, uczucie ogłuszenia, dosłownie jak by coś wybuchło obok, i po minucie
    przechodzi, ale zostawia po sobie ślad w postaci modulacji. Te trwają przez około 3-6 godzin i stopniowo zanikają, aż do prawie 100% po kilku dniach. Niestety w ostatnim
    czasie nasiliły się do tego stopnia, że zanim jeden się skończy to zaczyna się drugi, przynajmniej raz dziennie mam atak i tak od tygodnia. Jeśli to mi przejdzie to dolegliwości
    zaczną się objawiać w inny sposób, wcześniej miałem inne "fazy" ale te są najgorsze, gdyż przez nie już się załamałem i straciłem pracę. Będzie to chyba z 10 raz w moim życiu
    jak tracę pracę przez szumy, ale najzwyklej w świecie nie jestem w stanie wytrzymać w hałasie codziennych zadań. Z resztą to nie jedyne co ta choroba mi odebrała, ale to nie
    miejsce na takie wyznania. Jednym słowem nie jestem w stanie tak żyć, próbowałem się przyzwyczaić, ale jak? kiedy co kilka miesięcy mam nawroty... Jeśli ktoś zna podobny przypadek
    lub chociaż wie czym to może być spowodowane, bardzo proszę o radę. Jeśli dotarłeś/aś aż tutaj, na koniec tej nie krótkiej lektury to bardzo Ci dziękuję

  2. #2
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Olejek do uszu Nutresin

    Wiesz co. Na opisane przez ciebie dolegliwości przetestować możesz ten olejek: nutresinherbapure.com/pl. Może pomoże, a na pewno nie zaszkodzi. Nie jest drogi to i można sobie pozwolić na jego zakup bez większego uszczuplania swojego portfela.
    Ostatnio edytowane przez Redakcja ; 07-09-19 o 18:36

+ Odpowiedz na ten temat

Uprawnienia

  • Możesz zakładać nowe tematy
  • Możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony