Wszystko zaczęło się od wakacji w lipcu na Węgrzech, gdy zwróciłam jej uwagę, żeby brała ze sobą telefon, ponieważ cały czas szukałyśmy się na basenie, bo wszędzie chodziła sama i cały czas szukałyśmy się. Była wściekła że raczyłam jej zwrócić jej uwagę i że telefonu nie będzie nosić bo zgubi. Potem sytuacja zaostrzyła się w pokoju, gdzie wymieniłyśmy kilka ostrych zdań. Zarzuciła mi że myślę tylko o sobie, a a o niej, ponieważ ona zawsze proponuje jej wspólne wyjazdy, a ja jej nie, co jest nieprawdą, bo nie raz jej proponowałam ale nic jej nie odpowiadało i wszystko krytykowała, więc w pewnym momencie przestałam to robić. Do przyjazdu do Polski nie odzywała się do mnie. We wrześniu napisałam jej smsa czy się gniewa i co słychać lecz bez odzewu, potem zadzwoniłam dwa razy ale wyłączyła sobie telefon. Kilka dni temu znów napisałam smsa, ze chciałam z nią pogadać aby to wszystko wyjaśnić ale nadal cisza. Nie wiem co robić, bo żal mi tej przyjaźni. Z tego co wiem od jej siostry to nie potrafiła odzywać się do niej ponad rok. nie wiem jak postępować z takimi ludźmi i nie daje mi to spokoju?