Witam,
Spróbuje jak najlepiej wyjaśnić moją sytuacje...
Od roku biorę pigułkę antykoncepcyjną ale zdążyło mi się zapomnieć więc brałam ją na następny dzień.
2 miesiące temu (24 sierpień) miałam stosunek z moim chłopakiem. W czasie mojej przerwy między pigułkami (7 dni) normalnie dostałam "okres" czyli krwawienie z odstawienia. Ale na następny miesiąc bałam się że zaszłam w ciąże bo spóźniał mi się "okres" o parę dni. Więc 2 tygodnie temu (8 październik) zrobiłam 2 testy ciążowe które okazały się negatywne. Następnie dostałam "okres" w tej przerwie z 5 dniami opóźnienia. Mimo to 2 dni temu powtórzyłam 2 testy aby się upewnić i one również były negatywne. Mam wielki stres bo dużo czytałam na różnych stronach i portalach. Nie mam specjalnie objawów ciążowych chociaż od tygodnia pobolewa mnie podbrzusze koło jajników, bolą mnie również piersi jak dotykam i mam ból w dole pleców. Myślę że to może być związane z owulacją chociaż nigdy takich bólów nie miałam i przy braniu pigułek raczej owulacji nie ma. Wizytę u ginekologa mam za parę dni ale strasznie się stresuje.

Wiec czy mimo negatywnych testów, "miesiączki" w czasie przerw i braku typowych ciążowych objawów, mogę być w ciąży ?