Od połowy września zmagam się z niezidentyfikowaną dotąd dolegliwością układu moczowego. Robiłem ogólne posiewy i wymazy, które niczego nie wykazały. Objawy z jakimi się zmagam są następujące: zaczerwienienie żołędzi (nieregularne plamki czerwone), zaczerwienienie skóry pod napletkiem (w okolicach wędzidełka), ogólny dyskomfort (lekkie pieczenie), zaczerwienieni skóry prącia i moszny, czasami lekka wysypka przy ujściu cewki moczowej, czasami lekkie pieczenie przy odbycie. Najbardziej objawy nasilają się po wzwodzie i wytrysku oraz po umyciu wodą z mydłem. Zalecane leczenie przez lekarza dermatologa niestety niczego nie dało - stosował leczenie przeciwgrzybicze (Travocort, Fluconazole, Bactrim Forte). Po zastosowaniu leków objawy zanikały, ale po krótkim czasie wracały. Już nie mam sił na to. Milion myśli w głowie. Moje życie towarzyskie praktycznie zanikło, bo unikam kontaktu z ludźmi, gdyż nie wiem co mi dolega. Lekarz stwierdził, że może trzeba poczekać i samo przejdzie... Ale niestety nie przechodzi.